Bałtyk zamiast Atlantyku? Europa szuka własnego parasola
Monachium pokazało jedno: Ameryka idzie swoją drogą, a Europa zaczyna to rozumieć. Pytanie brzmi, czy zdąży się dozbroić, zanim wyborcy zmienią jastrzębi na partie „pokoju”.
Kraj, który broni swojej wolności – i uczy Europę odwagi.
Monachium pokazało jedno: Ameryka idzie swoją drogą, a Europa zaczyna to rozumieć. Pytanie brzmi, czy zdąży się dozbroić, zanim wyborcy zmienią jastrzębi na partie „pokoju”.
Kilka tygodni temu minister Żurek ogłosił, że w kilkudziesięciu prokuraturach powstaną grupy śledcze odpowiedzialne za ściganie przestępstw z nienawiści. Projekt jeszcze nie został wdrożony, ale dla hejterów już stał się pretekstem do ataku na Ukraińców w Polsce.
W rankingu Transparency International Ukraina wraz z Belize i Argentyną uplasowała się na 104. miejscu. Im dalej od podium, tym gorzej. Praktyki korupcyjne ukraińskich władz są jednym z powodów, dla których w UE słabnie solidarność z Kijowem. Temat dodatkowo rozdmuchuje Kreml.
MKOl zdyskwalifikował ukraińskiego skeletonistę Władysława Heraskewycza z rywalizacji w tegorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich, które odbywają się w Mediolanie i Cortinie.
Jak państwa Azji Centralnej stały się rosyjskimi hubami importowymi do omijania sankcji i dlaczego Wołodymyr Zełenski spotkał się ze Swiatłaną Cichanouską dopiero teraz?
Sondaże i badania w Ukrainie w przededniu czwartej rocznicy inwazji pokazują, że rosyjskie nękanie przynosi efekt odwrotny do zamierzonego.
Gdy przez planetę od Wenezueli przez Grenlandię po Iran przetacza się geopolityczny sztorm, relacje z Ukrainy zdominowały wiadomości synoptyczne.
Najlepszym wskaźnikiem poważnego kryzysu gospodarczego, w który osuwa się Rosja, jest stan tamtejszej kolei.
Świat, w tym Europa, już wie, że USA stały się imperium schodzącym z pozycji jedynego światowego dominatora. Wie także, iż owo schodzenie będzie odbywać się w konwulsjach, bo właśnie czymś takim jest ruch MAGA i trumpizm.
Wojna w Ukrainie trwa już dłużej niż trwała wielka wojna ojczyźniana i nawet radykałowie przyznają, że z rojenia o mocarstwowym statusie Rosji były jednak tylko rojeniami.