Wojciech Suchodolski to kolejna śmiertelna ofiara patostreamingu
Pijany Wojciech najpierw powtarza „nie”, „nie namawiaj mnie do alkoholu”. W innym fragmencie widać, jak „opiekun” wkłada nieprzytomnemu mężczyźnie kij w usta.
Technologiczni giganci zarządzają naszą uwagą jak swoją własnością i wzmacniają polaryzację. A my pokazujemy naukę i technologię, które mogą działać inaczej – dla ludzi, nie przeciw nim.
Pijany Wojciech najpierw powtarza „nie”, „nie namawiaj mnie do alkoholu”. W innym fragmencie widać, jak „opiekun” wkłada nieprzytomnemu mężczyźnie kij w usta.
Istnieją dwa sposoby odcinania ludzi od informacji. Jeden z nich to tradycyjna cenzura; drugi jest mniej oczywisty.
Zgodnie z projektem ten, kto „w sieci rozpowszechnia treści przedstawiające popełnienie czynu zabronionego”, może trafić do więzienia.
Nie ulega wątpliwości, że powinniśmy na problemy wygenerowane przez pojawienie się nowych technologii reagować. Ale ogromnym błędem byłoby całkowite zanurzenie się w technologicznym sceptycyzmie.
Prawdopodobnie grozi nam państwo nadzoru dziadowskiego. Takie, które gdy kupi trzy nowe technologie, to jedną zgubi, drugą zepsuje, a tylko z trzeciej skorzysta.
Polskie instytucje sektora cyfrowego podlegające administracji publicznej są ofiarą brutalnej gry o polityczne strefy wpływów pomiędzy frakcjami, grupami towarzyskimi czy biznesowymi w „rodzinie Zjednoczonej Prawicy”.
Po pierwsze, sztuczna inteligencja potrzebuje materialnej infrastruktury – a zatem trudności pojawiają się wszędzie tam, gdzie zadanie wykracza poza przetwarzanie danych.
„Spięcie” to projekt współpracy międzyredakcyjnej pięciu środowisk, które dzieli bardzo wiele, ale łączy gotowość do podjęcia niecodziennej rozmowy. Klub Jagielloński, Kontakt, Krytyka Polityczna, Kultura Liberalna i Nowa Konfederacja co kilka tygodni wybierają nowy temat do dyskusji, a pięć powstałych w jej ramach tekstów publikujemy naraz na wszystkich pięciu portalach. Pod czujnym okiem „Wielkiego Brata” W […]
Banki upadają i będą upadać, a płacić za to zawsze będą podatnicy. A przecież nie musi tak być.
W Australii Google i Facebook płacą mediom za korzystanie z ich treści. Teraz walczą z podobnymi regulacjami w innych krajach.