Majmurek: Czy z awantury o wybory da się wyciągnąć konstruktywne wnioski?
Zamiast produkować narrację o spisku PiS i rodakach-kamratach, dobrze urządzone państwo powinno przyjrzeć się uważnie temu, co nie zadziałało w komisjach.
Zamiast produkować narrację o spisku PiS i rodakach-kamratach, dobrze urządzone państwo powinno przyjrzeć się uważnie temu, co nie zadziałało w komisjach.
Odnowienie lewicy międzynarodowej, internacjonalistycznej, uniwersalistycznej jest jedyną odpowiedzią na problemy Globalnej Północy.
Koalicja rządząca nie nauczyła się, że trzeba mówić tak, jak PiS – nie tylko do wielkich aglomeracji – mówi Karol Trammer.
PiS i PO mają wspólny cel: wszystko, co realnie lewicowe i potencjalnie zagrażające prawicowej hegemonii, musi zostać zduszone w zarodku.
Gdy już sobie wyjaśnimy, co jest prawdą, a co było kampanijną fikcją, anty-PiS może zacząć myśleć nad tym, w jaki sposób utrzymać władzę.
W pewnym sensie polskie wybory prezydenckie zmieniły się w „proxy war” między trumpowską Ameryką a europejskim centrum. Obaj kandydaci biorą udział w tej wojnie, ukrywając jej prawdziwe strategiczne stawki przed swoimi wyborcami.
W programie Nawrockiego ze świecą szukać tych rzeczy, które za pozytywny wkład pisowskiego rządu w latach 2015-2023 uznawali nawet krytycy władzy – czyli resztek po korekcie socjalnej.
Pojawiają się teorie, że Sikorski specjalnie wepchnął Trzaskowskiego na minę, by po jego klęsce ustawić się w polu startowym do walki o sukcesję po Tusku.
Przed Trzaskowskim otwiera się więc niespodziewana szansa zwycięstwa w wyborach. Kluczowe wydają się dwie debaty – ta piątkowa z Nawrockim oraz sobotnia z Mentzenem.
Nawrocki zwyczajnie wyparł się PiS, który finansuje i organizuje mu kampanię. Trudno o większe robienie z wyborców idiotów.