Najpierw odebrali nam gwiazdy, teraz chcą odebrać noc
Instytucja powołana do utrzymywania porządku w eterze i regulowania tego, co trafia na naszą orbitę, przegrywa z kapitalizmem i gigantycznymi ambicjami ekscentrycznych CEO z Doliny Krzemowej.
Podczas gdy jedni eksploatują planetę, inni ją sprzątają. Katastrofa klimatyczna wymaga od nas zmian. Zastanawiamy się, jak ich dokonać, by nie stracili na tym najsłabsi.
Instytucja powołana do utrzymywania porządku w eterze i regulowania tego, co trafia na naszą orbitę, przegrywa z kapitalizmem i gigantycznymi ambicjami ekscentrycznych CEO z Doliny Krzemowej.
Lewakom bambinizm rzuca się na mózg i wygląda na to, że zaraz – po dzikach, gołębiach i szczurach – będą ratować robaki. Jednak po kolei. Co decyduje o tym, że niektóre gatunki zwierząt cieszą się ochroną, a drugie nie mogą cieszyć się niczym?
Mieszkańcy Piaseczna spierają się o centrum danych: jedni protestują, inni bronią inwestycji. Obawy dotyczą hałasu, niszczenia zieleni, zużycia wody. Zaufanie do lokalnych władz jest ograniczone.
Łowiectwo chce być postrzegane jako nowoczesna metoda ochrony przyrody, ale w praktyce rzadko ma z nią cokolwiek wspólnego. Społeczeństwo rozumie to coraz lepiej.
Osuszyliśmy większość torfowisk, regulowaliśmy rzeki i przez dekady wyprowadzaliśmy wodę z krajobrazu. Teraz państwo chce ten proces odwrócić.
Trwają właśnie Igrzyska Śródziemnomorskie, których tegorocznym gospodarzem jest położony na obcasie włoskiego buta Tarent. Podczas ceremonii otwarcia premierkę Giorgię Meloni przywitali protestujący, zaniepokojeni dalszym losem podmiejskiej huty stali.
W środkowej Dolinie Małej nie ma wody już trzeci rok z rzędu. Tracę nadzieję, że zobaczę tutaj jeszcze wodę.
W nowym odcinku wideokastu „Jest inba!” spierają się ze sobą Maura Domalska i Robert Jurszo.
Kremacja, ekologiczne pochówki, świeckie ceremonie – zmienia się sposób, w jaki przeżywamy śmierć. Prawo za tym nie nadąża.
Przez lata Albańczycy żyli w biedzie, a skorumpowany rząd rozdawał majątek publiczny oligarchom. Ludzie zawsze to rozumieli, ale dziś wreszcie odnaleźli się nawzajem na ulicach.