Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Bocian na śmietnisku. Życie ma łatwiejsze, ale bardziej toksyczne

Cuchnie tu tak bardzo, że żołądek podchodzi do przełyku. Ale jeśli chcecie zobaczyć jeden z  najważniejszych symboli rodzimej przyrody, to łatwiej wypatrzycie go na wysypisku śmieci niż na polskiej wsi „sielskiej, anielskiej”.

Robert Jurszo
Dziennikarz przyrodniczy
Bocian stoi na wysypisku śmieci
Walka

–­ Co pan tu robi? – pyta mnie podejrzliwie wąsaty, ubrany w roboczy kombinezon jegomość.

–­ Fotografuję bociany – odpowiadam zgodnie z prawdą, a wąsacz momentalnie się rozpogadza.

– Ooo, panie, teraz to jest ich mało. Rok temu jednego dnia naliczyłem sto! – przechwala się facet i dodaje, że lubi, jak nocami ptaki śpią na latarniach, stojąc przy tym na jednej nodze.

Gawędzimy jeszcze chwilę przez siatkowe ogrodzenie wysypiska śmieci w Leśnie Górnym w  Puszczy Wkrzańskiej między Policami a Szczecinem. Nad nami kołują bociany, a spomiędzy hałd odpadów dobiega donośny klekot.

Dużo śmieci, więcej bocianów

Czytaj także Odważne dzikie zwierzęta kolonizują miasta. Czas na urbanistykę nie tylko dla ludzi Robert Jurszo

Przez lata myślano, że bociany mają kiepski węch, ale wyniki badań naukowców z Instytutu Zachowań Zwierząt im. Maxa Plancka z 2021 roku wykazały, że jest zupełnie odwrotnie. Ale o ile ja staram się uchronić przed wszechobecnym tutaj odorem, naciągając na nos chustę, to dla samotnego bociana stojącego na górze śmieci pachną czym innym: obietnicą wyżerki, nadzieją na łatwy łup.

Jak pokazują badania, populacja bocianów w odległej Hiszpanii zwiększyła się trzykrotnie w ciągu ostatnich 30 lat właśnie dlatego, że tamtejsze ptaki zaczęły masowo żerować na wysypiskach śmieci. Okazało się, że bociany stołujące się na śmieciowiskach mają więcej potomstwa niż te, które obstają przy swojej typowej diecie, składającej się głównie z bezkręgowców, gryzoni i płazów. Ich menu zawiera po prostu więcej kalorii, choć płacą za to cenę, do której jeszcze wrócę.

Bociany rozmnażające się w Polsce, póki co, nie porzucają sezonowych wędrówek. Choć jest coraz cieplej, a ornitolodzy obserwują ptaki próbujące przezimować, to nasze wysypiska odpadów są zbyt małe, by wykarmić całą populację lęgową. Mimo wszystko od kilku lat napływają doniesienia o zakładaniu kolonii w pobliżu śmieciowisk. Dr Marcin Tobółka, badacz bocianów z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, mówił mi w rozmowie dla „Gazety Wyborczej”, że na niektórych doliczono się nawet 160 ptaków żerujących jednocześnie, stąd wiem, że sympatyczny wąsacz z wysypiska w Leśni Górnym nie musiał minąć się z prawdą, gdy opowiadał, że jednego dnia widział setkę tych ptaków. Wiemy też, że „polskie” boćki posilają się na wysypiskach odpadów m.in. w Rumunii oraz na Bliskim Wschodzie – zarówno podczas przelotu do Polski z Afryki, jak i z powrotem.

Bezpieczeństwo w bonusie

Bociany na wysypisku śmieci w Leśnie Górnym są wszechobecne. Unoszą się na niebie, odpoczywają na latarniach, wylegują się na hałdach śmieci, okupują wyschnięte drzewa, stoją w grupach albo osobno. Jednak najbardziej zaskakują mnie te brodzące na zboczach hałd w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. W oceanie odpadków z otoczeniem zlewają się tak idealnie, że nawet procesor mojego Canona, fabrycznie „szkolony” przez AI do rozpoznawania ptaków, nie daje rady automatycznie ustawić ostrości na oku zwierzęcia.

Ciekawe, że ubarwienie pojedynczego bociana w tych warunkach może stać się do pewnego stopnia strojem maskującym. Na łące czerwień nóg i dzioba oraz biel i czerń korpusu i skrzydeł wyraźnie odcinają się od trawy i innej roślinności. Ale na tle foliowych toreb, kolorowych opakowań, taki bocian wygląda z oddali, wybaczcie, jak kolejny śmieć. Szczególnie że jego białe pióra są na ogół mocno przybrudzone – szarawe, niekiedy kremowo-brązowawe. Co prawda niewiele drapieżników poluje na bociana, bo jest on ptakiem o sporych rozmiarach, dość ciężkim (plus minus cztery kilogramy), a do tego potrafi się bronić. Niemniej nie pogardzi nim, przykładowo, bielik, a objedzone szczątki bocianów są często znajdowane w gniazdach tego drapieżnika.

Jednak to nie swojemu ubarwieniu bociany na śmietniskach zawdzięczają bezpieczeństwo. Tym bardziej że żerując w grupie – w odróżnieniu od pojedynczego osobnika – stają się dobrze widoczne, zwłaszcza jeśli jest ich kilkadziesiąt albo więcej. Większą szansę na przetrwanie daje im właśnie tłok, bo trudniej zaatakować zbitą grupę, by wyłuskać z niej jedną ofiarę.

Na śmietnisku w Leśnie Górnym jest jeszcze jeden gwarant bezpieczeństwa. Między hałdami jeżdżą śmieciarki i hałaśliwe spychacze, które ugniatają masy odpadów, a po placach kręcą się pracownicy. Bociany w ogóle się tym nie przejmują, natomiast ludzka obecność wydaje się skutecznie odstraszać drapieżniki, które mogłyby na nie polować.

Być może zachodzi tu tzw. Human Shield Efect, czyli efekt ludzkiej tarczy. Tak w biologii nazywa się sytuację, w której jakiś gatunek szuka bliskości człowieka, by zabezpieczyć się przed drapieżnikami. Jeden z modelowych przykładów to zachowanie łosz (czyli samic łosia) w Parku Yellowstone, które wolą rodzić bliżej dróg, ponieważ tam nowo narodzone młode mają mniejszą szansę na stanie się obiadem unikającego ludzi niedźwiedzia. Z drugiej strony, efekt ludzkiej tarczy w przypadku śmietniskowych bocianów wydaje się raczej zjawiskiem zupełnie ubocznym, ponieważ to obfitość pożywienia sprowadziła bociany na śmietniska, a nie chęć ucieczki przed bielikami. Bezpieczeństwo dostały w bonusie.

Pokarmowi piraci

Obserwuję, jak jeden z bocianów podrywa się, po czym przysiada, trzymając w dziobie coś, co przypomina zgniecioną puszkę albo wieczko do niej. Być może da się z tego jeszcze zdrapać jakieś resztki, a może ptaka zwiódł sam zapach i to zwykła pomyłka. Bocianiej zdobyczy badawczo przygląda się przycupnięty obok kruk, których również tu pełno, podobnie jak wron, mew i kań rudych. Być może kalkuluje, czy warto zawalczyć o łup, a może już wie, że wygrzebane z hałdy metalowe „coś” nie ma żadnej wartości odżywczej i po prostu daje sobie spokój. Nie bez przyczyny badacze tych czarnych ptaków nazywają je „latającymi małpami”. Bocian chyba jednak nie czuje się w towarzystwie kruka zbyt bezpiecznie, bo podrywa się do lotu i znika mi z oczu za jedną z hałd.

Nic dziwnego, pewnie boi się rabunku. Kleptopasożytnictwo, zwane też bardziej poetycko piractwem pokarmowym, jest tu normą. Co chwila między ptakami przegrzebującymi odpadki wybuchają utarczki. Bociany wykorzystują swoją masę, by przeganiać mewy, gdy widzą, że te dobrały się do czegoś interesującego.

Niekiedy jednak dochodzi do pokarmowych pomyłek, które mogą być tragiczne w skutkach. Czasem bowiem uda się złapać pożywnego szczura, innym razem wciągnąć bogate w węglowodany spaghetti (obserwacja znajomego ornitologa), ale bocian też przez pomyłkę łyka i znosi pisklętom do gniazd przedmioty, które z jedzeniem nie mają nic wspólnego.

W ubiegłym roku w gminie Redzikowo w Pomorskim pod gniazdem znaleziono dwa młode bociany w fatalnym stanie. Jednego nie udało się już uratować, ale drugi miał więcej szczęścia. Po nawodnieniu i nakarmieniu specjalistyczną karmą ratunkową przez Fundację Dziki Azyl zaczął wymiotować. Czego tam nie było: smoczki dziecięce, kamień, szkło, silikon, jakieś druty. Jego żołądek był dosłownie wypełniony niejadalnymi odpadami. Miał naprawdę fart, że przeżył; interwencja medyczna uratowała mu życie dosłownie w ostatniej chwili. Do podobnych sytuacji może dochodzić również wśród bocianów karmionych „frykasami” z Leśna Górnego.

Toksyczna wyżerka

Jak pisałem wcześniej, wpływ śmieciowej diety na bociany ma swoją cenę, a zbadali do Hiszpanie (wyniki badania opublikowano w „Science of the Total Environment” w 2021 roku). Okazało się, że, owszem, rodzi się więcej piskląt, ale jednocześnie mniej młodych ptaków przeżywa po opuszczeniu gniazda. I w sumie nic dziwnego, bo śmietniskowa dieta to pokarm o niskiej wartości odżywczej, nawet jeśli wysokokaloryczny. Zawiera też zanieczyszczenia i toksyny, bo przecież wraz z odpadami spożywczymi na wysypiska trafiają m.in. metale ciężkie i szkodliwe substancje chemiczne.

Składowiska odpadów są też wylęgarniami bakterii i innych niebezpiecznych mikroorganizmów, które następnie, wraz z pokarmem, trafiają do układów pokarmowych starszych i młodszych osobników. No i odpady organiczne pomieszane są z plastikiem i innymi przedmiotami, których połknięcie i nagromadzenie w organizmie może doprowadzić do uduszenia, zatrucia czy śmiertelnego zatkania układu pokarmowego. Nic dziwnego, że część młodych bocianów odchowanych na takiej diecie po opuszczeniu gniazda ginie, ponieważ jest zbyt słaba, a czasem i zbyt zatruta, by poradzić sobie z wyzwaniami dorosłości. Hiszpańscy badacze zwracają uwagę, że niektóre młode z tych powodów giną jeszcze w gnieździe. Tak, jak te nieszczęsne boćki z Redzikowa.

Nieretuszowana natura

Jakiś czas temu widziałem pracę „Bocian, święty ptak” Diany Lelonek, artystki specjalizującej się w tematach ekologicznych i środowiskowych. To wideoinstalacja przedstawiająca bociany żerujące na wysypisku śmieci Getliņi pod Rygą na Łotwie.

Czytaj także Rośliny robią swoje [rozmowa z Dianą Lelonek] Anna Cieplak

„Dla mnie widok bociana na wysypisku śmieci jest doskonałym pretekstem do dekonstrukcji, dekolonizacji i krytycznej oceny kulturowych uwikłań i reprezentacji bociana. Przede wszystkim postrzegam to jako okazję do demitologizacji bociana jako ptaka nierozerwalnie splatającego się z wyidealizowanym obrazem natury. […] Tak właśnie wygląda prawdziwa, nieretuszowana natura – jest niejednoznaczna, toksyczna, zmieniona i złożona” – napisała artystka w komentarzu do tej pracy zamieszczonym w jej portfolio.

Wracam myślami do tego cytatu, patrząc na własne zdjęcia bocianów. Budzą we mnie mieszane uczucia, są dla mnie wyzwaniem. Wolałbym widzieć te ptaki w ich naturalnym środowisku. Ale też podziwiam zdolności adaptacyjne tych zwierząt, które potrafią wykorzystać to, co nasza cywilizacja wysyła na śmietnik. To chyba właśnie jest ta „nieretuszowana natura”, o której pisze Lelonek, a którą można zobaczyć na wysypisku śmieci w Leśnie Górnym w Puszczy Wkrzańskiej.

Fotografie: Robert Jurszo

Robert Jurszo
Dziennikarz przyrodniczy

Dziennikarz, publicysta i fotoreporter przyrodniczy. Autor książki Spotkania z nagą małpą. Opowieści o zwierzętach (Filtry 2023). Z wykształcenia filozof i zoopsycholog. Wyróżniony nagrodą fundacji POLCUL im. Jerzego Bonieckiego za teksty o ochronie przyrody i dzikich zwierząt. Kocha science fiction, gra w RPG, trenuje rugby, pasjami ogląda baseball.

Tagi:
Wydanie: 20260617

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x