Chile: krach wolnorynkowej dystopii
Kłopoty w Chile wynikają z gigantycznych nierówności ekonomicznych oraz prywatyzacji usług publicznych. Przyjrzyjmy się tej sytuacji, by móc z niej wyciągnąć wnioski dla Polski i Europy.
1 procent ludzkości posiada więcej pieniędzy i wpływów niż pozostałe 99 procent. Opowiadamy o świecie z perspektywy tych ostatnich. Piszemy o walce klas, pracy i gospodarce.
Kłopoty w Chile wynikają z gigantycznych nierówności ekonomicznych oraz prywatyzacji usług publicznych. Przyjrzyjmy się tej sytuacji, by móc z niej wyciągnąć wnioski dla Polski i Europy.
Gdybym doradzał jakiemuś geniuszowi zła chcącemu objąć panowanie nad światem, to powiedziałbym bez wahania: nie idź w politykę, rób karierę w biznesie.
O wzmacnianiu pozycji rolniczek w Afryce pisze Ruth Meinzen-Dick.
Wzrost gospodarczy bez sprawiedliwości społecznej i zrównoważonej eksploatacji środowiska to przepis na rozruchy, a nie na dobrobyt.
Zamknięte osiedla, mury, szlabany, ochroniarze, prywatne plaże − nierówności są w Chile widoczne na każdym kroku.
Nieprzypadkowo najwięcej osób z nadwagą żyje akurat w tych krajach, w których są też największe nierówności ekonomiczne – pisze Piotr Wójcik.
Klęski żywiołowe i kryzysy gospodarcze najsilniej uderzają w kobiety. Dziś kobiety stanowią 80% osób wysiedlonych w związku ze zmianą klimatu.
Ten Nobel to ostateczne świadectwo klęski „ekonomii skapywania”.
„Parasite” to bliska doskonałości metafora napięć, niepokojów i postępującej utraty złudzeń, jakie wyczuwa się we współczesnym świecie.
Nic, zupełnie nic nie stoi na przeszkodzie, by ludzkość mogła kwitnąć tu i teraz, prócz miliarderów takich jak Jeff Bezos.