Obrona pedofilów nigdy nie była dla PiS problemem
Obrona księży, którzy zostają oskarżani o pedofilię, to znak firmowy środowiska PiS.
O władzy w sutannie.
Obrona księży, którzy zostają oskarżani o pedofilię, to znak firmowy środowiska PiS.
Wszystko wskazuje na to, że czeka nas powtórka z nieśmiesznej rozrywki.
Tego Westerplatte to chyba za długo się obronić nie udało.
„Bóg” jeden wie, ile osób odebrało sobie życie na skutek pedofilskiego papa mobile, do którego „nasz Ojciec Święty” wsadzał pedofilów i wysyłał w podróż po kraju, a potem świecie.
Z Robertem Samborskim, autorem książki „Kościoła nie ma. Wspomnienia po seminarium”, rozmawia Bartosz Żurawiecki.
„Polka ateistka” i „Polak katolik” to duet narcyzów klejących się do siebie i lepiących rzekomo lepszą Polskę. Patrzą sobie w oczka jak w lusterka, spijają z dzióbków uprzejmości – i bez żenady planują życie innym, niepodzielającym ich wiary w liberalno-katolicki ekumenizm.
„Wartości” to zwykle narzędzia, za pomocą których jakaś władza albo jakaś społeczność próbuje sobie podporządkować jednostkę, jej myślenie i działanie.
Robert Samborski wraca z drugą książką, w której rozlicza swoje kościelne życie i opisuje drogę do życia bez boga.
Czy można wyzwolić się spod władzy Kościoła? Szczególnie w sytuacji, gdy było się jego częścią i korzystało z przysługujących księżom przywilejów?
Cuda dzieją się na Łysej Górze, bo kiedy w całym kraju ceny ziemi rosną, tam spadają. Teraz przeciwko takim cudom stają obywatele.