Czy seksizm nasz powszedni zmalał? Zniknął? Nie, przeniósł się do sieci
Ataki, nękanie i groźby w internecie niekoniecznie bolą mniej niż przemoc doświadczana w realu, i mają poważne konsekwencje zdrowotne, zawodowe, a także społeczno-polityczne.
Ataki, nękanie i groźby w internecie niekoniecznie bolą mniej niż przemoc doświadczana w realu, i mają poważne konsekwencje zdrowotne, zawodowe, a także społeczno-polityczne.
Zamiast pomstować na populizm, kapitalizm, liberalizm, UE czy internet, zastanówmy się, czy demokracja może jeszcze funkcjonować w świecie sieciowych połączeń ludzi, pieniędzy i idei.
Nie jesteśmy tak oddzieleni od natury, jak nam czasem wmawiają ekonomiści.
Według badań fundacji Młode Głowy aż 54 proc. młodych osób, uczniów i uczennic, ogląda freak fighty, a 40 proc. patostreamy.
Wykorzystywanie i przemoc seksualna wobec dzieci dotyczy uczniów w każdej klasie, w każdej szkole, w każdym kraju.
Potencjał uwagi i przywiązania do internetowych treści nie umyka uwadze rynków łasych na pieniądze gamerów i gamerek.
Ostrzegając odbiorców przed groźnymi treściami, niekoniecznie dajemy im wybór. Za to często wywołujemy niepokój.
Bezmyślne rzucanie sloganami i malowanie się na sojusznika wszystkich mniejszości jest sposobem na przysporzenie sobie rozgłosu. Czy to źle?
Jestem hejtowana, dlatego że ktoś decyduje się hejtować. To jest zawsze wybór tej osoby. To nie jest wina osoby hejtowanej, jej wyglądu, zachowania. Hejt jest przemocą.
Okno Overtona otwiera się coraz szerzej, normalizując kolejne praktyki marketingowe. Jak tak dalej pójdzie, prestiż publicystów politycznych spadnie do poziomu dziennikarzy gamingowych.