Ochrona klimatu jako źródło cierpień (polemika z Rafałem Wosiem)
Nie, Unia Europejska czy też „bogaty Zachód” nie narzucają wcale Polsce zbyt szybkiego tempa reform klimatycznych. Jest dokładnie na odwrót.
Myślenie to forma oporu.
Nie, Unia Europejska czy też „bogaty Zachód” nie narzucają wcale Polsce zbyt szybkiego tempa reform klimatycznych. Jest dokładnie na odwrót.
Pracownicy kultury mocno ucierpieli w pandemii, ale już wcześniej byli grupą szczególnie sprekaryzowaną. Właśnie im przysłużyłby się dochód podstawowy.
W gruncie rzeczy już teraz rządy najsilniejszych państw i wiele korporacji przygotowują się do obracania w zysk prawdopodobnych scenariuszy nieszczęść.
Jeśli nie dotrzemy do ludzi poza metropoliami, nie zdołamy ani przygotować Polski na globalne ocieplenie, ani pokonać Kaczyńskiego. O nowych klasach społecznych w epoce kryzysu klimatycznego opowiada Edwin Bendyk.
Ani świadomi konsumenci, ani technokraci nie powstrzymają katastrofy klimatycznej bez obywatelek na ulicach i posłanek w parlamencie.
Wbrew obawom dochód podstawowy nie znosi państwa opiekuńczego. Przeciwnie: pozwala żądać od państwa lepszych usług publicznych, a od pracodawców – godnych wynagrodzeń.
Nie musząc martwić się, jak zdobyć kasę na owsiankę i kulebiak, ludzie mogliby sięgać myślami głębiej niż do własnego brzucha i patrzeć dalej niż na czubek własnego nosa.
Bogaci mogą znaleźć sposób na odizolowanie się od negatywnych skutków skażonego powietrza, brudnej wody, niszczenia miejsc zielonych itd.
W kampanii wyborczej wyraźnie słyszeliśmy od Bidena i Kamali Harris, że reprezentują partię kapitalistyczną, co na ambitnej polityce klimatycznej kładzie się dużym cieniem – mówi Joanna Flisowska z Greenpeace Polska.
Chcecie wiedzieć, jak ludzkość poradzi sobie z katastrofą klimatyczną? To zobaczcie, jak sobie „radzi” z pandemią.