A co, jeśli Polska jest krajem prorosyjskim?
Mniej lub bardziej dyskretna prorosyjskość w polityce już nie jest tabu, choć jeszcze trzy lata temu wydawała się nie do pomyślenia.
Wspólnota, która musi wymyśleć się na nowo.
Mniej lub bardziej dyskretna prorosyjskość w polityce już nie jest tabu, choć jeszcze trzy lata temu wydawała się nie do pomyślenia.
Prawica przyzwyczaiła nas, że to głównie dzięki niej mamy „rosyjski głos w naszych domach”. Jednak z lewicowych przestrzeni również sączą się narracje, które innymi drogami dochodzą do tych samych konkluzji. Takim przypadkiem jest coraz bardziej medialny Paweł Mościcki.
Zachodni ład dał nam bezpieczeństwo i dobrobyt. Dziś przejmuje nas obawa, że stracimy wszystko, co się udało zbudować w ostatnich 30 latach, i wrócimy do krainy odwiecznej historycznej smuty, na nasze na stare, wschodnie śmieci.
Najgorsze wyniki wyborcze od stu lat, utrata stolicy i wielu historycznych bastionów. Duńscy Socjaldemokraci pod wodzą Mette Frederiksen zepchnęli lewicową politykę gospodarczą i społeczną na dalsze miejsce na swojej liście priorytetów. Odtrącili tym samym wielu progresywnych wyborców, a skrajnej prawicy i tak nie powstrzymali.
Niezależnie od źródeł szczególnej sympatii amerykańskiego prezydenta do rosyjskiego odpowiednika, ich cele w przypadku tej wojny są rozbieżne. Trump chce ją zakończyć, a Putin wygrać. A Europa i Ukraina nie są pozbawione podmiotowości w tym układzie.
Dla zdrajców z AfD pytanie brzmi nie „czy zdradzić swój kraj?”, ale czy sprzedać Niemcy i Europę Putinowi, czy raczej Xi Jinpingowi – mówi polityk niemieckich Zielonych.
Nawet w czasie wojny polscy funkcjonariusze traktują Ukrainki i Ukraińców z agresją i pogardą. I nikt nie ponosi za to konsekwencji.
Tuż pod polską granicą tyka ekologiczna i dyplomatyczna bomba. Czy Komisja Europejska zdąży ją rozbroić?
Wojtkiewicz przedstawiał strajki, manifestacje uliczne i masakrę na placu Teatralnym językiem natężonej ekspresji, graniczącej z karykaturą. Oto świat cały wydaje się mrocznym zakładem dla obłąkanych, „cyrkiem wariatów”, krwawym karnawałem.
Posiadacze kapitału osiągnęli niewiarygodną skuteczność w wyzyskiwaniu ludzkiej pracy i zasobów państwa. Wśród wzniosłych przemówień ruchu No Kings brakuje rozpoznania tego faktu.