Łukaszenka był chory i leżał w łóżeczku
O tym, co mogłoby się wydarzyć, kiedy zabraknie Aleksandra Łukaszenki, rozmawiamy z białoruskim politologiem Andriejem Jelisiejeuem.
O tym, co mogłoby się wydarzyć, kiedy zabraknie Aleksandra Łukaszenki, rozmawiamy z białoruskim politologiem Andriejem Jelisiejeuem.
Nie odmienia się tu przez przypadki wielkich słów, jak demokracja czy wolność. Na pierwszy plan wysuwają się troska i pomoc. O czym opowiadają Białorusinki i Białorusini w Polsce – w teatrze, słuchowisku czy performansie?
Najmocniej kształtują nas te rzeczy, których chcielibyśmy uniknąć. Większość osób z mojego politycznego pokolenia wolałaby, żeby wojny w Iraku nie było. Ale jednak się zdarzyła.
Jedziemy do państwa, w którym kiedyś czułam się bezpiecznie, bo wszystko, co złe i przegniłe, było przede mną skrupulatnie ukrywane. Teraz tego państwa się boję.
Nasz pułk oprócz roli militarnej odgrywa też jakąś rolę polityczną i informacyjną. Staliśmy się czymś w rodzaju przedstawiciela Białorusi w Ukrainie – mówi Przemysław Raszewicz „Kordian”, walczący po stronie Ukrainy z Rosją.
Dzisiaj moja mama i mężczyzna, dla którego poszła w nieznane, postanowili przeprowadzić się na Białoruś – do państwa, przez którego terytoria przejeżdżają czołgi i inne maszyny niosące śmierć niewinnym ludziom w Ukrainie.
Brak rozwiązania problemu z Łukaszenką w 2020 roku doprowadził do tego, że w 2022 roku Putin mógł go wykorzystać do zajęcia Białorusi i inwazji na Ukrainę. Bez Łukaszenki mogłoby w ogóle nie być wojny.
Nobla dla rosyjskiego Memoriału i Białorusina Bialackiego skrytykował Mychaiło Podolak, doradca prezydenta Zełenskiego. To błąd.
W 2020 roku białoruska opozycja nie miała nic. Nie miała władzy w połowie państwa, samorządach i armii. Dziś wydaje się, że nie ma szans. Tak jak wydawało się, że Polska w 1983 roku po rozpędzeniu Solidarności szans nie ma.
Za przecinanie drutów białoruscy strażnicy potwornie biją. Płotu można tylko dotknąć. Wtedy przychodzą i otwierają furtkę. A na drogę dają w zęby, ale tylko raz, żebyśmy wiedzieli, co nas czeka, jak będziemy chcieli wracać.