Chcemy pomóc Ukrainie? Umórzmy jej dług zagraniczny. Teraz
Przejęcie długu zagranicznego Ukrainy to skuteczny sposób na zapewnienie jej pomocy gospodarczej i humanitarnej.
Kraj, który broni swojej wolności – i uczy Europę odwagi.
Przejęcie długu zagranicznego Ukrainy to skuteczny sposób na zapewnienie jej pomocy gospodarczej i humanitarnej.
Wiemy z doświadczenia innych krajów, że gdy państwo jest bierne, po fali bezinteresownej pomocy następuje zwrot w stronę frustracji, zniechęcenia, ksenofobii.
Nawet Lewica nie zakwestionowała logiki zbrojeń w czasie narastających problemów społecznych. Hasło „jedzenie zamiast bomb” nagle rozmyło się w licytacji, kto skuteczniej dofinansuje polską armię.
Papież na wojnę zareagował kolejnymi retorycznymi popisami. Za to Cyryl, patriarcha Cerkwi moskiewskiej, uznawany za jednego z rosyjskich oligarchów, straszy paradami gejowskimi i mówi tym samym językiem, co Putin.
Coś, co nie istnieje, czyli nazizm w Ukrainie, to według Rosji przyczyna inwazji. Wydawać by się mogło, że na więcej koszmarnego absurdu Rosji już nie stać. Ale nie, jednak stać.
W rosyjskiej historii obowiązuje jedna prosta zasada: strefa wpływów Moskwy kończy się tam, gdzie ją ostatnio zatrzymano.
Kremlowscy specjaliści opracowali już argumenty przeciw Ukraińcom. Warto zastanowić się, jak je odpierać.
Kościół znów używa sprawdzonej metody uspołeczniania kosztów (zbiórki wśród wiernych, ich mieszkania, ich wolontariat) i prywatyzacji zysków (jesteśmy wspaniali, MY udzielamy pomocy w ogromnej skali).
Mafijno-policyjny model (niedo)rozwoju występujący w Rosji nie sprzyja tworzeniu zaawansowanych biznesów – w takim modelu można co najwyżej eksploatować własne zasoby naturalne oraz ludzkie.
Rozmowa z Robertem Biedroniem.