30 lat temu w Nigerii wykonano wyrok śmierci na dziewięciu aktywistach z rdzennego ludu Ogoni, którzy upomnieli się o to, co powinno być świętością: prawo do życia w czystym, zdrowym i zrównoważonym środowisku.
Straceni aktywiści przewodzili pokojowemu Ruchowi na rzecz Przetrwania Ludu Ogoni (Movement for the Survival of the Ogoni People, MOSOP), który próbował pociągnąć do odpowiedzialności koncern Shell i państwo nigeryjskie za łamanie praw człowieka i przepisów o ochronie środowiska i w stanie Ogoniland, w bogatej pod względem bioróżnorodności i złóż ropy Delcie Nigru.
Dewastacja równowagi ekologicznej w Delcie Nigru trwa, odkąd w 1956 roku firma Shell odkryła tam zdatne do eksploatacji złoża ropy. W oparciu o kolonialne przepisy wprowadzone jeszcze przez Brytyjczyków i przy wsparciu nigeryjskiego rządu firma przejęła kontrolę nad branżą naftową w tym regionie. Już w 1995 roku Shell był największym i najważniejszym operatorem naftowym w Delcie Nigru – wydobywał tam niemal milion baryłek ropy dziennie i istotnie przyczyniając się do dochodów państwa nigeryjskiego z handlu zagranicznego, z których 95,7 proc. stanowiły przychody z eksportu ropy.
Podczas gdy akcjonariusze Shella czerpali miliardowe zyski, a nigeryjscy urzędnicy przywłaszczali sobie znaczną część przychodów z eksportu ropy, ludzie zamieszkujący Deltę Nigru zostali pozostawieni bez jakiegokolwiek wsparcia, rzuceni na pastwę głodu i biedy. Z milionów baryłek wyciekała ropa, zanieczyszczając środowisko i pozbawiając środków do życia lud Ogoni, trudniący się głównie rolnictwem i rybołówstwem. Ropa zanieczyszczała rzeki, niszczyła tereny uprawne.
MOSOP stał się ludowym ruchem oporu. Organizował pokojowe demonstracje, którym przewodził nigeryjski poeta wywodzący się z ludu Ogoni, działacz ekologiczny Ken Saro-Wiwa.
W 1990 roku MOSOP przedstawił nigeryjskiemu rządowi Kartę Praw Ludu Ogoni. Dokument osadzał ich walkę w szerszej ramie oporu wobec kolonializmu i ekstraktywizmu. Domagał się politycznej autonomii dla ludu Ogoni, w tym do czerpania zysków ze złóż ropy naftowej pod ziemią, na której żyje, oraz prawa do ochrony środowiska przed dalszym zanieczyszczeniem. Gdy rząd nie zareagował na przedłożony mu dokument, MOSOP nasilił demonstracje i ogłosił, że Shell nie jest już mile widziany w Ogonilandzie, zmuszając firmę do zaprzestania wydobycia.
Niedługo potem państwo wszczęło brutalne represje. Kena Saro-Wiwę i ośmiu innych mężczyzn z ludu Ogoni związanych z ruchem MOSOP oskarżono o zamordowanie czterech przywódców tego ludu – wodzów Edwarda Kobaniego, Alberta Badeya, Samuela Orage’a i Theophilusa Orage’a. Proces toczący się przed sądem wojskowym był skrajnie nieuczciwy, co sygnalizowały organizacje walczące o prawa człowieka. Saro-Wiwa zarzucał Shellowi, że zza kulis steruje postępowaniem.
8 listopada 1995 roku wszyscy oskarżeni – Ken Saro-Wiwa, Saturday Dobee, Nordu Eawo, Daniel Gbooko, Paul Levera, Felix Nuate, Baribor Bera, Barinem Kiobel oraz John Kpuine – zostali uznani za winnych i skazani na karę śmierci. Dwa dni później wyrok wykonano.
Trzydziesta rocznica tej egzekucji przypomina, że transformacja energetyczna musi być sprawiedliwa. Kształt muszą nadawać jej oddolne głosy, nie koncerny paliwowe dysponujące miliardami dolarów z wydobycia ropy. Procesy sądowe muszą uwzględniać krzywdy wyrządzone w przeszłości, jak i zapobiegać przyszłym szkodom, a także doprowadzić do zadośćuczynienia i naprawienia krzywd wyrządzonych najbardziej poszkodowanym.
To szczególnie istotne w kontekście korporacyjnej eksploatacji zasobów regionów takich jak Delta Nigru, gdzie lud Ogoni nadal czeka na sprawiedliwość.
Delta Nigru jest obecnie jednym z najbardziej zanieczyszczonych miejsc na ziemi. Zniszczono tam aż 40 proc. lasów namorzynowych, oczekiwana długość życia jest o dziesięć lat krótsza od krajowej średniej w kraju, a międzynarodowi eksperci udokumentowali poważne zagrożenia dla zdrowia publicznego. Te sprzężone ze sobą kryzysy zaogniły także zadawnione poczucie krzywdy i rozczarowanie postępowaniem rządu, wywołując w ludziach przewlekłe poczucie braku bezpieczeństwa.
W czerwcu 2025 roku nigeryjski rząd ogłosił symboliczne ułaskawienie wszystkich dziewięciu skazanych. Nastąpiło to jednak kilka miesięcy po tym, jak prezydent Bola Tinubu spotkał się z przywódcami ludu Ogoni w celu omówienia możliwości wznowienia wydobycia ropy naftowej na ich terenach, co wiele osób z tego ludu uznało za znieważenie pamięci Dziewiątki.
Tymczasem Shell nadal nie przyznaje się do winy za cokolwiek – i to pomimo raportu Amnesty International z 2017 roku, w którym organizacja przedstawiła analizę materiałów dowodowych i na tej podstawie apelowała o wszczęcie śledztwa w sprawie odpowiedzialności karnej koncernu za domniemany udział w działaniach nigeryjskiego wojska podczas tłumienia demonstracji ludu Ogoni. Dochodziło wtedy do zabójstw, gwałtów i tortur.
Co najmniej dwie osoby będące świadkami w procesie Dziewiątki twierdzą, że za złożenie fałszywych zeznań zapłacono im i zaoferowano pracę w Shellu. W 2009 roku naftowy gigant zgodził się wypłacić 15,5 mln dolarów tytułem ugody w procesie wytoczonym mu przez rodzinę Saro-Wiwy, która oskarżyła koncern o udział w doprowadzeniu do egzekucji i wielokrotne łamanie praw człowieka w stosunku do ludu Ogoni.
Zamiast jednak wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, koncerny naftowe nadal wykorzystują wątłość nigeryjskiego prawa. Do dziś nie podjęły żadnych realnych działań na rzecz oczyszczenia środowiska. Zwłaszcza Shell zamiast działań naprawczych inwestuje w kampanie PR-owe, w których, jak się powszechnie uważa, firma mija się z prawdą, przedstawiając zaniżone szacunki wycieków ropy powstałych w wyniku awarii podczas eksploatacji złóż, przeszacowując zaś te, które jakoby wynikają z sabotażu czy nielegalnego „tankowania”. Dane koncernu opierają się na wadliwie prowadzonych, za to firma zarzuca miejscowej ludności działania niezgodne z prawem.
Po latach wypierania się winy międzynarodowe koncerny naftowe uciekają z miejsca zbrodni, pozostawiając po sobie zdewastowane środowisko. W styczniu 2025 roku Shell ogłosił, że całkowicie wycofuje się z lądowej działalności wydobywczej w Nigerii, a z poszczególnych działek wycofywał się stopniowo już od dekady. Oficjalnie odbywa się to w odpowiedzi na trudności operacyjne i zaangażowanie firmy w transformację energetyczną, jednak nigeryjscy aktywiści i organizacje międzynarodowe twierdzą, że jest to wykalkulowana rejterada, dzięki której firma próbuje uniknąć płacenia miliardów dolarów za powstałe w wyniku działalności koncernu szkody.
Pomimo pogarszającej się sytuacji lokalnej lud Ogoni i inni mieszkańcy Delty Nigru nie tracą determinacji do dalszej walki, zainicjowanej przez Dziewiątkę z ludu Ogoni.
Dyrektor organizacji We the PeopleKen Henshaw uważa, że nadal obowiązują kluczowe filary kampanii prowadzonej przez Saro-Wiwę – mobilizacja społeczności lokalnej, organizacja włączająca i międzynarodowa solidarność. „Taktyka mogła się zmienić, ale fundamentalna strategia pozostaje ta sama do dziś” – mówi.
Wybrzmiewało to wyraźnie w lipcu 2025 roku na konferencji poświęconej zmianie klimatu w Delcie Nigru, gdzie zgromadziły się osoby działające oddolnie i ich międzynarodowi sojusznicy. Podkreślając stworzoną przez Saro-Wiwę wizję sprawiedliwości ekologicznej i samostanowienia oraz opartego na prawach podejścia do zarządzania zasobami, aktywista Celestine AkpoBari opowiedział o Manifeście Alternatywy dla Delty Nigru. Dokument rozwija zamysł zapisany w Karcie Praw Ludu Ogoni, nawołując do przeprowadzenia wszechstronnego audytu środowiskowego, wypłacenia odszkodowań, wprowadzenia zakazu spalania gazu ziemnego wydobywającego się z szybów naftowych oraz opracowania długoterminowych strategii zwiększania odporności klimatycznej.
W miarę ewolucji walki o sprawiedliwość wyłoniła się także nowa taktyka pociągania sprawców szkód do odpowiedzialności. Na szczególną uwagę zasługują postępowania sądowe, w ramach których społeczności dochodzą swoich praw przed międzynarodowymi trybunałami.
Dziesięć lat temu społeczność Bodo z Ogonilandu reprezentowania przez brytyjską kancelarię prawną Leigh Day doprowadziła do ważnej ugody, na mocy której firma Shell wypłaciła 55 mln funtów brytyjskich za szkody spowodowane przez dwa katastrofalne wycieki ropy w 2008 roku, podczas których do środowiska wyciekło ponad pięćset tysięcy baryłek ropy, niszcząc ponad dwa tysiące hektarów lasów namorzynowych. Niedostateczne działania podjęte przez koncern w celu oczyszczenia terenu są przedmiotem dalszego postępowania. Skarżący domagają się od firmy pokrycia kosztów działań naprawczych, szacowanych na ponad 500 milionów funtów. To, że 17 lat po wycieku środowisko nadal jest zanieczyszczone – pomimo nagłośnienia sprawy podczas wcześniejszego procesu – pokazuje, jak opornie Shell podchodzi do działań naprawczych w Delcie Nigru.
Kancelaria Leigh Day reprezentuje także 13 tysięcy osób ze społeczności Bille i Ogale, w ramach postępowania o odszkodowanie i o podjęcie działań naprawczych w związku z zanieczyszczeniem środowiska naturalnego. Po czterech latach odwlekania sprawy przez firmę Shell proces – wytoczony w 2015 roku – ostatecznie rozpocznie się w 2027.
Powyższe sprawy ukazują zarówno potencjał dochodzenia sprawiedliwości przed sądem, jak i ograniczenia tej taktyki. Nie jest to złoty środek na wszelkie bolączki, może jednak pomóc w nagłośnieniu skarg społeczności, obnażyć nadużycia korporacji i wspierać pokojowe, demokratyczne wartości, których orędownikiem był Saro-Wiwa.
Podczas gdy korporacje próbują wykorzystać transformację energetyczną do własnych korporacyjnych celów, historia Dziewiątki z ludu Ogoni przypomina, że walka o sprawiedliwość ekologiczną to część ogólnoświatowej walki z korporacyjnym wyzyskiem. Musi toczyć się tak długo, aż uda się pociągnąć winnych do odpowiedzialności i doprowadzić do powszechnego wyzwolenia od wyzysku.
W tym właśnie duchu pozostajemy solidarni z ludem Ogoni, który wciąż opiera się planom dalszego wydobycia ropy naftowej w Ogonilandzie. Apelujemy do brytyjskiego rządu, który udziela Shellowi koncesji na wydobycie ropy ze złóż na Morzu Północnym, by użył wynikających z tego wpływów i nakłonił koncern Shell do wyrównania krzywd środowiskowych i zadośćuczynienia Nigerii. Apelujemy do obywateli całego świata o solidarność z Deltą Nigru i wszystkimi wyzyskiwanymi ludźmi, o domaganie się sprawiedliwej transformacji, w tym także domaganie się wymierzenia sprawiedliwości za krzywdy wyrządzone w przeszłości, oraz wyzwolenia z neokolonialnych okowów władzy sprawowanej przez korporacje.
Tuż przed egzekucją Ken Saro-Wiwa powiedział: „Walka trwa”. W rzeczy samej, ta walka trwa – i mamy w niej rolę do odegrania.
**
Anthony Hayward pracuje w kancelarii Leigh Day, jest zaangażowany w postępowania przeciwko firmie Shell plc i jej nigeryjskiej spółce-córce, dążące do nakazu podjęcia działań naprawczych i wypłacenia odszkodowań za dziesięciolecia wycieków ropy. Absolwent wydziału historii na Uniwersytecie w Manchesterze.
Artykuł opublikowany w magazynie openDemocracy na licencji Creative Commons. Z angielskiego przełożyła Katarzyna Byłów.





























Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.