Fotorelacje

Czytanie dla Wagenburga

Chodzi mi o wysłanie czytelnego sygnału do ludzi na Grobli, że nie są sami” – podsumował swój apel do polskiego środowiska literackiego wrocławski poeta, Konrad Góra.

 

W geście solidarności z bywalcami i mieszkańcami Wagenburga zorganizowany został wieczór poetycki na terenie wspomnianego skłotu na Grobli, połączony z premierą artzinu „Papier w dole”, mającego na celu pomoc w odbudowie zdewastowanej części tego miejsca. Na spotkanie przybyli artyści związani z literacką sceną Wrocławia – m.in. Piotr Makowski, Ilona i Przemysław Witkowscy, Zuzanna Ogorzewska i Maciej Taranek – a także sympatycy, którzy również zaprezentowali swoją twórczość. W samym tylko świetle ogniska wybrzmiały wiersze mniej i bardziej zaangażowane, a niektóre z nich nabrały mocniejszego wyrazu w kontekście powodu zebrania się tego zgromadzenia.

 

Czytanie dla Wagenburga – odbywało się również w Toruniu, Warszawie, Jastrzębiu-Zdroju, Tomaszowie Mazowieckim, Bratysławie i Ostrawie – w końcu trafiło do miejsca, w którym jedenastego listopada 2012 roku doszło do haniebnego ataku środowisk „patriotycznych” na niezależne centrum kultury Zielona Wyspa Wagenburg. Napaść wydarzyła się bezpośrednio po organizowanym przez Narodowe Odrodzenie Polski Marszu Patriotów. Tamtego dnia jeden z mieszkańców skłotu został brutalnie pobity. W stanie krytycznym trafił do szpitala.

 

Skoro nie mogę koledze odbudować kilku kości, skoro nie usunę przyjaciołom wspomnień, to chociaż ich rozbawię” – stwierdził Góra i rzeczywiście spotkanie przerodziło się w dość przyjemny happening, zwłaszcza gdy autor Requiem dla Saddama Husajna cytował z kartki przekorne motto swojej nowej książki, będące słowami Rafała Dutkiewicza o „papierach wartościowych” emitowanych przez Wrocław. Na koniec arkusz z wypowiedzią prezydenta miasta wylądował w ognisku, zasilając płomień ogrzewający uczestników, przybyłych także z dalekiego Olsztyna.

 

Na przekór wszystkiemu atmosfera daleka była od grobowej. Refleksyjna, zabawna – na pewno. I tego (co można było usłyszeć od mieszkańców Wagenburga) potrzebowali stali bywalcy. Okazało się, że nie są samotną Zieloną Wyspą, a ich istnienie w mieście leży na sercu niejednemu uczestnikowi życia literackiego we Wrocławiu. Symboliczne wsparcie, jakiego udzielili ciężko rannemu skłotersowi i jego przyjaciołom, przekłada się na jasny sygnał dla narodowców: nie tylko nie będą tolerowane podejmowane przez nich agresywne działania, ale także ich agresja nie zostanie bez odpowiedzi.

 

W tej walce nie zostaną użyte noże, lecz długopisy i kartki – jako przeciwwaga dla niecywilizowanych metod sygnalizowania swojego niezadowolenia.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij