Nie jesteś Gościem od Kung-Fu. Rasizm w trzech ujęciach
Kinga Dunin czyta „Powróconych” noblisty Abdulrazaka Gurnaha, „Ten dziwny wiek” Kiley Reid i „Ucieczkę z Chinatown” Charlesa Yu.
Kinga Dunin czyta „Powróconych” noblisty Abdulrazaka Gurnaha, „Ten dziwny wiek” Kiley Reid i „Ucieczkę z Chinatown” Charlesa Yu.
„To niepokojące, kiedy wszystko może się wydarzyć. To fascynujące, kiedy wszystko może się wydarzyć” − mówią Przybyszki, członkinie kolektywu zawiązanego w proteście wobec działań nowego dyrektora warszawskiej Zachęty.
Histeryczna obrona „niewinnych” dzieł sztuki, które nie mogą nie zachwycać nas, a więc zachwycają, doskonale trafia w mieszczańską próżność, w wieczny kompleks „bycia nieobytym”.
Myślenie w kategoriach swój–obcy, w kategoriach biały–niebiały, cywilizacja–barbarzyństwo pojawia się też w innych przestrzeniach kultury – mówią Agnieszka Kościańska i Michał Petryk, których książka „Odejdź. Rzecz o polskim rasizmie” ukazała się w Wydawnictwie Krytyki Politycznej.
Nie chodzi o stworzenie lepszej taksonomii niepełnosprawności ani o domaganie się lepszej integracji funkcjonalnej ciała z niepełnosprawnością, ale o analizowanie i krytykowanie procesów konstruowania normy cielesnej, która jedne ciała czyni ułomnymi w stosunku do innych.
Może to dobrze, że w „Pierścieniach władzy” podział na dobro i zło nie jest tak oczywisty jak w baśni Tolkiena, jednak trochę mi głupio, że jeśli komuś kibicuję, to Sauronowi i reszcie tego mrocznego towarzystwa. UWAGA: spoilery.
Zamiast nieprzekraczalnego konfliktu między człowiekiem a przyrodą mamy poszukiwanie takich rozwiązań, które pozwolą jak największej liczbie aktorów funkcjonować we wspólnym świecie. O myśli zmarłego 9 października Bruno Latoura pisze Maciej Gdula.
Tak jak Deep Blue, komputerowy program zaprojektowany do wygrywania turniejów szachowych, w latach 90. rzucił na kolana legendarnego Garriego Kasparowa, tak dziś kolejne pokolenie sztucznej inteligencji pokazuje swoją wyższość nad ludzkimi artystami.
Cały dorobek zmarłego 9 października Brunona Latoura był zachętą do tego, żeby rozkładać na części schematy, których używamy do opisywania rzeczywistości. By używać idei, mieszać je z materią, testować nowe układy i nie tracić nadziei na lepsze jutro.
Mogło być topornie (nawet jeśli słusznie) i z inteligencką dystynkcją wobec skołtunionego polactwa. Ale nie jest. UWAGA: tekst zawiera spoilery.