Kraj

Uzgodnienie płci? Najpierw pozew i spotkanie z rodzicami w sądzie

Chyba nikt z aspirujących do przejęcia władzy po PiS nie proponuje ani konkretnych rozwiązań prawnych, ani planu eliminacji patologii polskiego systemu prawnego, jaką są przepisy dotyczące uzgodnienia płci.

 

Szacuje się, że w Polsce żyje nawet 5 tysięcy osób transpłciowych, ale polskie prawo wciąż te osoby lekceważy i poniża. Przykład? Żeby osoby transpłciowe mogły poczuć się sobą i doprowadzić do uzgodnienia płci, muszą najpierw pozwać swoich rodziców, matki, ojców. Procesy te trwają latami i często powodują traumę.

To nie zaczęło się w 2015 roku. Piszę o tym teraz, bo jeżeli ulegniemy narracji – najpierw wygrajmy wybory, a potem zajmiemy się programem, to prawa człowieka w Polsce na lata pozostaną pustym pojęciem. Jedna z bohaterek mojego ostatniego podcastu, matka transpłciowego dziecka, powiedziała: „Na transseksualizm nie ma żadnego testu, nie można wykonać rentgena, nie można zrobić badania krwi. Jedyne, co można, to wysłuchać dziecka, zaufać mu i iść z nim dalej. Wspierać je i po prostu być przy nim”.

Graff i Korolczuk: Nie uporamy się z faszyzującą prawicą, jeśli będziemy pomijać kwestie związane z gender

Jak mówić o osobach transpłciowych, by ich nie ranić? Dlaczego tak ważny jest tu dobór odpowiednich słów? Osoby transpłciowe to osoby, których tożsamość płciowa (czyli płeć, z jaką się identyfikują) jest inna niż płeć, która została im przypisana przy urodzeniu. Dlatego nie powinno się mówić o „zmianie płci”. I nie należy tego pojęcia łączyć z orientacją seksualną. Piszę o tym, bo nie tylko prawicowi politycy i polityczki mają z tym problem i uważają, że to są niuanse i sprawy bez fundamentalnego znaczenia. A przecież w polityce wszystko zaczyna się od słów, a słowa mogą być wyrazem solidarności i akceptacji, albo obojętności i wykluczania.

Trauma rozciągnięta na lata

Dorota Świercz, mama Marysi i Bartka, powiedziała mi: „Zwykli ludzie nie potrafią sobie tego wyobrazić. Ja sobie też nie potrafiłam tego wyobrazić. Naprawdę. Ja myślałam, że to jest zmiana płci, a nie korekta płci. A to jest kluczowe. Tak naprawdę to dziecko nie miało wyboru, czy chce być dziewczynką, czy chłopcem. Tylko urodziło się chłopcem. To wszystko wytłumaczył mi lekarz, na którego szczęśliwie trafiłam, który potrafił mi to wręcz łopatologicznie wytłumaczyć. Zadał mi pytanie, czy pani w przedszkolu wiedziała, że jest pani dziewczynką, czy chłopcem?”.

Niestety, w prawie polskim nie istnieją przepisy wprost regulujące uzgodnienie płci. W związku z orzeczeniami Sądu Najwyższego z lat 90. uzgodnienie płci możliwe jest tylko w wyniku powództwa wnoszonego przeciwko rodzicom w trybie art. 189 Kodeksu postępowania cywilnego. Jeszcze jako zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich wraz z organizacjami pozarządowymi apelowałam do rządzących o przyjęcie odpowiednich regulacji prawnych. Ze skarg kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich wynika bowiem, że proces z udziałem najbliższych powoduje traumę. Co więcej, jeżeli rodzice nie zgadzają się na uzgodnienie płci, to proces taki może trwać latami.

Dzięki inicjatywie posłanki Anny Grodzkiej i Fundacji Trans-Fuzja w 2013 roku odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy o uzgodnieniu płci, który miał być pierwszym krokiem w dobrą stronę. W trakcie posiedzenia Sejmu Grodzka argumentowała: „Według obecnego stanu wiedzy jedyną skuteczną, uznaną przez cały świat nauki i nieokaleczającą psychicznie metodą zapewnienia dobrostanu psychicznego osobom transpłciowym jest taka korekta fizycznych cech płciowych, wizerunku społecznego odpowiedniego dla płci odczuwanej psychicznie oraz dokumentów tożsamości, które przywrócą im możliwość normalnego życia zgodnie z samym sobą oraz odzyskania pełni potencjału zdolności społecznych i osobistych”.

Z pierwotnego projektu powstała kompromisowa ustawa, która została uchwalona 10 września 2015 roku, ale ówczesny prezydent, Bronisław Komorowski, nie złożył pod nią swojego podpisu. Czy dlatego, że trwała kampania wyborcza, a ustawa dla konserwatywnego elektoratu Platformy Obywatelskiej była zbyt kontrowersyjna? Wybory wygrał Andrzej Duda, a jego pierwszą decyzją w zakresie prezydenckich kompetencji było zawetowanie tej ustawy. Andrzej Duda fantazjował, tu cytat: „zgodnie z ustawą płeć będzie można zmieniać wielokrotnie, a po jej zmianie możliwe stanie się zawarcie związku małżeńskiego z osobą metrykalnie płci odmiennej, lecz biologicznie tożsamej”.

Czym jest „terapia konwersyjna”? Wyjaśniamy

czytaj także

Czym jest „terapia konwersyjna”? Wyjaśniamy

Kerry Cullinan, Khatondi Soita Wepukhulu

Poza debatą

Niestety, ani przedtem, ani potem politycy nie zajęli się prawami osób transpłciowych. Pozwalają, aby prawo naruszało godność tych osób i aby ich godność naruszały osoby je stosujące. Co więcej, niektórzy sami wykluczają, dyskryminują i poniżają osoby transpłciowe. Jak w swoim raporcie o sytuacji społecznej osób LGBTA w Polsce piszą Kampania przeciw Homofobii i Stowarzyszenie Lambda Warszawa, w ostatnim czasie obserwowaliśmy wzmożone użycie nienawistnego języka i postulatów wymierzonych w osoby LGBT+. Włączali się w ten dyskurs politycy, ale także inne postacie życia publicznego, w tym przedstawiciele Kościoła katolickiego i mediów. Niestety, także ze strony niektórych osób uznających się za progresywne, a nawet określających się mianem feministów i feministek, padają niedopuszczalne słowa naruszające godność osób transpłciowych.

Co więcej, aktualnie problem tej grupy społecznej praktycznie nie jest obecny w debacie politycznej. Chyba nikt z aspirujących do przejęcia władzy po PiS nie proponuje ani konkretnych rozwiązań prawnych, ani planu eliminacji tej patologii polskiego systemu prawnego.

Z badań KPH i Lambdy wynika ponadto, że ponad 20 proc. osób transpłciowych utraciło kontakt z jednym ze swoich bliskich ze względu na swoją tożsamość płciową. W raporcie znajdziemy wiele fragmentów wypowiedzi, takich jak Dziadkowie stwierdzili, że jestem dziwadłem i mam być facetem, po czym wyrzucili mnie z domu”. Co czwarta osoba transpłciowa w okresie od stycznia 2019 do grudnia 2020 roku przynajmniej raz doświadczyła braku dostępu do bezpiecznego schronienia. A niemal 90 proc. osób nieheteronormatywnych, które doświadczyły bezdomności w ciągu ostatnich dwóch lat, myślało o samobójstwie. Doświadczenie ucieczki z domu posiada niemal co piąta badana osoba.

To wstrząsające dane, ale najwyraźniej nie robią na politykach wrażenia.

„Hiacynt”: Kino zawstydzone

Inna bohaterka mojego podcastu, mama transpłciowego dziecka podkreśla: „W Polsce czuje się ogromny brak tolerancji. Na naszej drodze spotkaliśmy się z różnymi trudnymi sytuacjami ze strony instytucji państwowych i instytucji kościelnych. Cały czas współpracowałam w szkole z paniami wychowawczyniami. Od pani pedagog usłyszałam, żebym wybaczyła, ale ona musi tak powiedzieć, że macie państwo po prostu rozpieszczonego bachora”.

Polska tuż nad Białorusią

Jak wskazywał Rzecznik Praw Obywatelskich, kompleksowa regulacja dotycząca osób transpłciowych powinna zakładać możliwość dokonania zmiany w akcie urodzenia w możliwie najprostszy sposób, na pewno nie z udziałem osób najbliższych. Należałoby uregulować także m.in. skutki w sferze rodzinno-prawnej takiej osoby, kwestię wymiany dokumentów dotyczących uzyskanych kwalifikacji szkolnych i zawodowych czy możliwość refundacji kosztów przebytych zabiegów.

„Dziewczyna, kobieta, inna”: Bajka z innego świata?

Na razie, w związku z luką prawną, Rzecznik wraz z Fundacją Trans-Fuzja opracował przewodnik adresowany do sędziów, ale też uczestników i uczestniczek tych postępowań – osób transpłciowych, reprezentujących je pełnomocników oraz biegłych przedstawiających w takich sprawach opinie. Wiele postępowań odbiega bowiem od standardu praw człowieka.

Z raportu ILGA Europe z 2021 roku wynika, że Polska zajmuje obecnie 43. z 49 miejsc w rankingu państw dotyczącym stanu ochrony prawnej zapewnianej lesbijkom, gejom, osobom biseksualnym i transpłciowym w państwach europejskich. Raport powstaje co roku z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Homofobią, Bifobią i Transfobią. Za nami znalazły się Białoruś, Monako, Rosja, Armenia, Turcja i Azerbejdżan.

Jeżeli chcemy, aby Unia Europejska była nie wspólnotą węgla, stali i czołgów, ale Unią równości, solidarności, godności, to bez regulacji, które będą przeciwdziałać dyskryminacji, przemocy i wykluczeniu osób transpłciowych się nie obędzie. Na razie Unia nie poczuwa się do odpowiedzialności w tym zakresie. Od 2008 roku w unijnej zamrażarce tkwi projekt dyrektywy równościowej, a przedstawiciele i przedstawicielki Komisji Europejskiej lubią mówić przy okazji różnych dyskusji o prawach osób LGBT+, że to nie są kompetencje unijne. Nawet jeśli tak, jeśli przeszkodą miałyby być kompetencje Unii określone w traktatach – zacznijmy o zmianie traktatów rozmawiać.

Przestroga przed dehumanizacją

„Oj, panu prezydentowi mogłabym wiele powiedzieć. Na pewno to, że w moich uszach wciąż brzmią jego słowa, że LGBT to nie ludzie, że LGBT to ideologia. To są straszne słowa. Słowa, które ranią, a niektórych zabijają. My wyszliśmy cało, w naszej rodzinie. Mamy swoje dziecko przy sobie, szczęśliwe realizujące siebie. Jest jednak wiele osób, które dopiero zaczynają się dowiadywać o tym, co je spotkało. Dlatego oczekiwałabym od pana prezydenta słowa „przepraszam”. Powinien przeprosić za to, że nie wiedział, że transpłciowość jest jednostką chorobą. Myślę, że gdyby wiedział o tym, to nie odważyłby się mówić takich strasznych rzeczy, że LGBT to nie są ludzie. Nie odważyłby się dehumanizować ludzi”.

W moim ostatnim podcaście głos oddaję matkom osób transpłciowych, bo w końcu powinny być wysłuchane. I mam następujące przesłanie do polityków i polityczek: skoro tyle mówicie o rodzinie, to zacznijcie słuchać rodziców osób transpłciowych. Tak, to też są rodzice, tak, to też są rodziny i mają swoje prawa.

Transfobia J.K. Rowling

czytaj także

Nie czekajmy z deklaracjami politycznymi, nie czekajmy z programami, bo już teraz, nie później, zanim zmieni się władza, zanim zmieni się klimat polityczny, osoby transpłciowe i ich rodziny zasługują na uczciwe deklaracje i nadzieję, że Polska stanie się krajem dla każdego i każdej, również dla nich.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Sylwia Spurek
Sylwia Spurek
Posłanka do Parlamentu Europejskiego
Doktora, radczyni prawna, posłanka do Parlamentu Europejskiego, była zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, współautorka pierwszej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.
Zamknij