🤝 Z okazji 35. rocznicy polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie w niemieckim MSZ wystąpił b. prezydent Aleksander Kwaśniewski – mówił o możliwych dzięki współpracy z Niemcami sukcesach polskiej integracji z Zachodem, niezwykle silnych więziach gospodarczych naszych krajów i niezrozumiałym na tym tle ochłodzeniu stosunków politycznych między naszymi krajami.
💬 Krytycznie do prezydenckiej diagnozy, jako abstrahującej od realnych napięć i nastrojów społecznych, odniósł się na naszych łamach Tomasz Kurianowicz.
🏛️ Z tekstem dziennikarza polemizuje dziś prof. Krzysztof Ruchniewicz, historyk, niemcoznawca i były dyrektor Instytutu Pileckiego.
Artykuł Tomasza Kurianowicza o wystąpieniu Aleksandra Kwaśniewskiego w Berlinie jest wartościową obserwacją pewnego rytuału dyplomatycznego i jego ograniczeń, choć więcej porządkuje, niż wnosi nowego. Autor trafnie zauważa, że optymistyczna narracja z lat 90. XX wieku coraz słabiej opisuje realny stan stosunków polsko-niemieckich.
Ma rację, gdy wskazuje na napięcie między językiem dyplomacji a językiem analizy. Trafna jest też obserwacja dotycząca Niemiecko-Polskiego Domu – inicjatywy strony niemieckiej (sic!), planowanej w Berlinie jako miejsce dialogu, edukacji i upamiętnienia polskich ofiar II wojny światowej: zapowiedzi padają od lat, realizacja pozostaje symboliczna i niesatysfakcjonująca. Słusznie zwraca również uwagę na kwestię zadośćuczynienia dla wciąż żyjących ofiar III Rzeszy – to jeden z tematów, które wymagają bardzo szybkiego i konkretnego działania, nie tylko deklaracji.
Mam jednak poważne zastrzeżenia wobec kilku kluczowych tez artykułu.
Generacja, której dokonania wypada uszanować
T. Kurianowicz czyni prezydentowi zarzut, że reprezentuje narrację bez przyszłości i nie proponuje nowej wizji. To zarzut chyba nie na miejscu. To właśnie pokolenie Kwaśniewskiego doprowadziło do przełomowych wydarzeń w stosunkach polsko-niemieckich: podpisania traktatu potwierdzającego granicę na Odrze i Nysie (1990) oraz traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy (1991), a następnie do wstąpienia Polski do NATO (1999) i Unii Europejskiej (2004).
Dziś, w obliczu rosyjskiej agresji i kryzysu europejskiego porządku bezpieczeństwa, okazuje się, że to właśnie te fundamenty bronią polskiej suwerenności i pokoju. Oczekiwanie, by to samo pokolenie wymyślało teraz od nowa całą narrację, formułowało nową wizję, etc. jest trochę jak oczekiwanie od budowniczych domu, że będą go stale przebudowywać. A może to przede wszystkim młodsza generacja jego użytkowników powinna podjąć się remontu, mając na uwadze własną przyszłość? Krytyka jest łatwiejsza niż propozycja – i artykuł Kurianowicza niestety tej różnicy nie przekracza.
Barometr a badania Instytutu Zachodniego
Autor „Krótkowzroczności polsko-niemieckiej…” powołuje się na Barometr Polska–Niemcy jako główne źródło danych o nastrojach społecznych – i wyciąga z niego daleko idące wnioski o pogarszaniu się relacji. To metodologicznie ryzykowne podejście, oparte na jednym narzędziu pomiarowym.
Tymczasem badania przeprowadzone przez Instytut Zachodni, których wyniki opublikowała w kwietniu 2026 roku „Rzeczpospolita”, przynoszą znacznie bardziej zniuansowany obraz. Według tych badań 36 proc. respondentów ocenia relacje z Niemcami jako raczej dobre lub bardzo dobre, a największa grupa – aż 41 proc. – wyraża stosunek neutralny. Autorzy badania interpretują tę neutralność nie jako obojętność, lecz jako „umiarkowany pragmatyzm” sygnał, że baza społeczna dla współpracy jest obecna, choć nienazwana wprost.
Selektywny dobór danych nie przybliża do prawdy. Obie miary – i Barometr, i badania Instytutu Zachodniego – mówią coś istotnego o nastrojach, ale mówią trochę co innego. Warto uwzględniać obie, choć wtedy nie tak łatwo formułować jednoznacznie krytyczne wnioski.
Reparacje (popoczdamskie): konsensus czy skuteczna narracja?
Kurianowicz pisze też o szerokim konsensusie w Polsce w sprawie reparacji wojennych, sugerując, że prezydent Kwaśniewski temat nieodpowiedzialnie przemilczał. Warto jednak postawić pytania, które autor pomija, pozostając na poziomie nastrojów społecznych: w jaki sposób Polska zamierza dochodzić tych roszczeń i przed jakim trybunałem? To pytania aktualne od wielu już lat, na które politycy nie są w stanie lub nie chcą udzielić odpowiedzi, co nie przeszkadza im używać tematu w polityce wewnętrznej. Rząd Donalda Tuska stwierdził, że Polska prawnie zrzekła się reparacji w 1953 roku – wcześniej mówili to samo jego poprzednicy.
Temat ten stał się natomiast sprawnym narzędziem mobilizacji politycznej, a nie realnym projektem dyplomatycznym. Część środowisk politycznych skutecznie wmówiła opinii publicznej, że jest to kwestia prosta i rozwiązywalna — tymczasem nie ma żadnej ścieżki prawnej ani politycznej, która prowadziłaby do jej realizacji. Suflowanie, że wszystko zależy od woli lub braku woli Berlina jest szalonym uproszczeniem, choć politycznie wygodnym.
Bardziej realistyczną i godną ścieżką pozostaje gest humanitarny ze strony Niemiec wobec wciąż żyjących ofiar. W Polsce żyje jeszcze około 50–60 tysięcy osób, które doznały bezpośrednich krzywd ze strony III Rzeszy. Tu możliwe jest konkretne działanie. Warto pamiętać, że Aleksander Kwaśniewski wspomniał o tym na berlińskim wykładzie – i właśnie to jest propozycją pragmatyczną, a nie uciekaniem od odpowiedzialności.
Nowa strategia Bundeswehry — czego Kurianowicz nie uwzględnił
Artykuł powstał dokładnie w momencie, gdy opublikowano pierwszą w historii Republiki Federalnej samodzielną strategię militarną – „Całościową koncepcję obrony militarnej”. Dokument ten w sposób jednoznaczny wskazuje główne niebezpieczeństwo: to Rosja stanowi największe i bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Niemiec, Europy i obszaru transatlantyckiego.
Bundeswehra ma stać się najsilniejszą konwencjonalną armią Europy, a Niemcy świadomie biorą na siebie przywódczą odpowiedzialność w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. To nie jest kraj, który relatywizuje dziś zagrożenie ze Wschodu – to kraj, który to zagrożenie wpisał do fundamentalnego dokumentu strategicznego. Tego przecież wielu się domagało od Berlina od lat.
Tej zmiany artykuł Kurianowicza nie uwzględnia, co poważnie ogranicza aktualność jego diagnozy w kwestii polityki bezpieczeństwa. Z polskiej perspektywy oznacza to konieczność rewizji części utrwalonych ocen i dostosowania ich do zmieniającej się praktyki politycznej Niemiec.
Nowe pokolenie i ciągłość
Jest jeszcze jeden wątek, który umknął autorowi. Czy zmiana w relacjach polsko-niemieckich musi oznaczać zerwanie z tym, co zbudowano? Wcale nie. Nowe pokolenie nie podważa w całości tego, co osiągnęły poprzednie – może natomiast budować własne inicjatywy obok nich i na ich fundamencie.
Można to porównać do sposobu, w jaki funkcjonują wielkie akcje charytatywne w Polsce: nikt nie podważa dorobku Orkiestry Świątecznej Pomocy, nowe pokolenie pokazuje jednak, że potrafi uruchamiać własne inicjatywy. Podobna logika mogłaby działać w relacjach polsko-niemieckich: nie zastępowanie dawnych form (zwłaszcza przy ich potępieniu czy wyśmianiu), lecz ich rozwijanie przez nowych aktorów z nowymi pomysłami na miarę obecnych czasów.
Pytanie, które warto postawić, brzmi zatem inaczej niż u T. Kurianowicza: nie „dlaczego A. Kwaśniewski nie proponuje nowej narracji?”, lecz „czy obecne pokolenie ma własne pomysły – i jest gotowe je realizować, nie tylko krytykować poprzedników, w tym A. Kwaśniewskiego?”. Dystansując się do twórców i budowniczych III RP, co jest obecnie modne (bo łatwe?), może poza krytyką warto pokazać, że ma się także przemyślane, realne własne propozycje. Oczekiwanie, że to ci krytykowani mają jeszcze raz wymyślić proch, może sugerować słabość koncepcyjną samych twórców tych surowych ocen.
Od odpowiedzi na to wyzwanie zależy, czy debata o relacjach polsko-niemieckich pozostanie opisem napięć, czy stanie się impulsem do ich przezwyciężenia i pójścia wspólnie dalej.
**
Prof. Krzysztof Ruchniewicz – polski historyk, niemcoznawca, fotografik, bloger i podcaster. Od 2002 kierownik katedry historii najnowszej w Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta Uniwersytetu Wrocławskiego, w latach 2024–2025 dyrektor Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego w Warszawie oraz pełnomocnik Ministra Spraw Zagranicznych RP do spraw polsko-niemieckiej współpracy społecznej i przygranicznej.







![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)


Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.