Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Asystencja osobista nie dla wszystkich. Osoby niewidome czy głuche nie mają szans

Trwają prace nad ustawą o asystencji osobistej, czyli wsparciu dla osób z niepełnosprawnościami. Jej przyznanie ma być uzależnione od liczby uzyskanych punktów, a próg ma wynosić 80. Dla części OzN to zapora nie do przejścia.

Walka

Katarzyna Heba jest adwokatką w Gdańsku. Reprezentuje klientów w sprawach cywilnych, rodzinnych i karnych. Niejednokrotnie walczy również o prawa osób z niepełnosprawnościami.

– Duża część klientów nie wie, że jestem osobą ze znaczną niepełnosprawnością wzroku. Widzę tylko kontury dużych przedmiotów oraz dwa kolory – czerń i biel, czyli jakby dzień i noc. Oczywiście nie ukrywam przed nikim tego, że nie widzę. Ale nie jest to coś, co mnie definiuje i czym się chwalę przy pierwszej rozmowie z klientem. Jednocześnie nigdy się nie zdarzyło, by klient zrezygnował ze współpracy ze mną po tym, jak dowiedział się, że ja nie widzę – słyszę od adwokatki.

O tym, że mała Kasia ma ogromne problemy ze wzrokiem, jej rodzice dowiedzieli się, gdy miała osiem miesięcy. – Okazało się, że jest to tzw. czopkowo-pręcikowe uszkodzenie siatkówki. Nie da się tego wyleczyć – opowiada Heba.

Jak mówi, o swojej niepełnosprawności na co dzień nie myśli. Codzienne obowiązki może wykonywać dzięki dwójce asystentów. Szczególnie w pracy zawodowej – w sądzie, w prokuraturze, w zakładzie karnym – asystent jest niezbędny.

A właściwie po co to pani?

Na studiach wspierali ją m.in. koledzy z akademika, w którym mieszkała. Ale ze strony uczelni wsparcie nie zawsze było oczywiste. – Pan, z którym miałam ćwiczenia z prawa rzymskiego, stwierdził: „A właściwie po co pani to prawo? Trzeba było pójść na zaoczną administrację, tam byłoby łatwiej”. No to ja sobie pomyślałam: „O nie, udowodnię, że jednak prawo to moje przeznaczenie” – opowiada.

Czytaj także Gorzko, gorzko, czyli kilka refleksji o niedowiezionej asystencji Dorota Próchniewicz

– Chcę jednak podkreślić, że to były wyjątki. Na co dzień spotykam się z empatią i zrozumieniem. Oczywiście, czasami padają różne pytania, na które staram się odpowiadać. Na przykład kolega kiedyś powiedział do mnie, że pewnie bardzo mało płacę za prąd, bo nie muszę włączać światła. Odpowiedziałam – z ironią – że oczywiście, bo ja przecież nie mam w domu pralki, lodówki czy suszarki – nasza rozmówczyni śmieje się na tamto wspomnienie.

Po skończeniu studiów wiedziała, że nie może zostać prokuratorem. Jako osoba, która nie widzi, nie dałaby rady brać czynnego udziału np. w oględzinach ciała po wypadku czy w sekcji zwłok po zabójstwie. Dlatego od początku chciała być adwokatką.

Czytaj także Kto się tobą zajmie na starość? Powinno państwo Paulina Januszewska rozmawia z Jędrzejem Dudkiewiczem

Panią Katarzynę na co dzień wspiera dwójka asystentów osobistych. – Nikola pomaga mi np. w doborze stroju czy w zrobieniu makijażu. Potrafię sama nałożyć podkład czy puder, ale inne kwestie mogłyby wypaść różnie. Czasami słyszę, że buty, które chcę włożyć, nie za bardzo pasują. Albo naszyjnik. I oczywiście wsłuchuję się w jej głos – mówi moja rozmówczyni. – Mam też zawsze przygotowane komplety uniwersalne, które wiem, że mogę założyć np. wtedy, gdy Nikoli coś wypadnie i nie może do mnie przyjść – słyszymy.

Drugim asystentem jest Andrzej Ciechowski. Na co dzień jest obecny w sądzie czy w zakładzie karnym, gdy trzeba spotkać się z osadzonym. – Do środka nie wchodzę, ale doprowadzam Kasię do drzwi, a tam dalej już wspiera ją służba więzienna. Często biorę też udział w rozprawach. Pomagam też poruszać się po sądzie. Jest to szczególnie ważne, gdy sąd nagle zmienia numer sali, w której ma się odbyć rozprawa – opowiada o swojej pracy.

Katarzyna Heba

– Nasza relacja opiera się na zaufaniu. W jakimś sensie jest moimi oczami – mówi adwokatka.

Asystent pomaga prawniczce m.in. wtedy, gdy trzeba zapoznać się z aktami. Robi zdjęcia dokumentów, jeździ z nią do sądów w różnych miastach w Polsce. Ciechowski nie zawsze może być obecny na sali rozpraw, bo posiedzenia bywają niejawne.

– Muszę powiedzieć, że sędziowie są w takich sytuacjach przychylni i wyrozumiali. Na przykład gdy pełnomocnik drugiej strony chce mi przekazać jakieś dokumenty, a jestem sama, to sędziowie zawsze pytają, czy mają zarządzić przerwę w rozprawie, żebym mogła się z danym pismem na spokojnie, bez presji zapoznać – mówi adwokatka.

Katarzyna Heba w codziennej pracy używa czytnika braille’owskiego, który pomaga jej przejrzeć zeskanowane akta. Dodatkowo, jest w stanie na komputerze „odsłuchać” treść określonych dokumentów. 

Ustawa nie jest kosztem dla gospodarki

Środowisko osób z niepełnosprawnościami i ich sojuszników od lat czeka na ustawowe uregulowanie asystencji. By każda osoba mogła liczyć na wsparcie asystenta w takim zakresie, w jakim tego potrzebuje – w codziennym funkcjonowaniu, ubraniu się, zjedzeniu śniadania, wyjściu na spacer, do kina czy na zakupy, ale również w wykonywaniu obowiązków zawodowych.

Analityk Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP wskazywał, że asystencja nie jest kosztem nadmiernym wobec możliwości państwa. „To inwestycja o krótkim okresie zwrotu, korzystna dla gospodarki i finansów publicznych” – pisał na portalu X. Tłumaczył, że gdyby dzięki asystencji aktywność zawodową podjęło 30 proc. opiekunów (którzy dziś opiekują się bliskimi z niepełnosprawnością) i 10 proc. osób z niepełnosprawnościami, mielibyśmy w Polsce dodatkowy milion pracujących, średnio na pół etatu. Według analityka oznaczałoby to 1-2 proc. wyższe PKB.

Dziś z asystencji można korzystać jedynie w ramach projektów. Są one każdorazowo rozpisane na określony czas – gdy się kończy, osoba z niepełnosprawnością nigdy nie wie, co będzie dalej. Katarzyna Heba dziś ma opłacone 720 godzin asystenckich w roku – z programów rządowych i samorządowych. Pieniądze na to pochodzą z projektów i z Funduszu Solidarnościowego.

– Rozwiązania projektowe są tylko doraźne. Projekt kończy się w grudniu, potem trzeba czekać na kolejne umowy, a to się dzieje zazwyczaj dopiero na przełomie marca i kwietnia. W efekcie asystenci przez trzy miesiące pracują pro publico bono albo osoba z niepełnosprawnością zostaje na ten czas bez wsparcia. A przecież niepełnosprawność nie idzie w tym czasie na urlop. Dlatego osoby z niepełnosprawnością żyją ciągle w niepokoju. Rozwiązanie systemowe pozwoliłoby na życiowy komfort nas wszystkich – podsumowuje nasza rozmówczyni. Była jedną z osób, które pracowały nad projektem ustawy o asystencji, przygotowanym przez organizacje pozarządowe.

Projekty ustawy i kontrowersyjna „punktoza”

W sejmie są dziś trzy projekty o asystencji: rządowy, poselski (przygotowany przez społeczność osób z niepełnosprawnościami i ich sojuszników) i prezydencki. Posłowie pracują nad nimi wspólnie, głównym jest ten rządowy. Został jednak mocno okrojony. – Ale ważne, żeby asystencja w ogóle weszła, jak najszybciej. Potem można ustawę zmieniać, można jeszcze nad nią pracować – mówi nam Katarzyna Heba.

To, co budzi kontrowersje, to wsparcie m.in. dla osób niewidomych i słabowidzących. Przyznanie asystenta ma być bowiem uzależnione od liczby punktów, które dana osoba z niepełnosprawnością otrzymała od komisji orzekającej przy tzw. świadczeniu wspierającym. Chodzi o „ocenę potrzeby wsparcia” – na ile ktoś jest samodzielny, potrafi sam się ubrać, zjeść, wypełnić dokumenty, wyjść z domu, itd. Komisja może przyznać maksymalnie 100 punktów. Asystencja, zgodnie z projektem, ma być przyznawana od 80 punktów. A osoby niewidome i słabowidzące najczęściej otrzymują ich mniej. To spowoduje, że systemowego wsparcia nie dostaną.

Takie uwagi zgłaszano już w trakcie konsultacji publicznych. „Wydaje mi się, że byłoby to bardzo niesprawiedliwe, że ja jako osoba całkowicie niewidoma nie miałabym możliwości korzystania z takiej systemowej asystencji” – pisała jedna z osób. „Osoby, które są niewidome od urodzenia albo od wczesnych lat młodości, dostają na komisjach po 60, 70 punktów. Uzasadnienie jest takie, że zrobi sobie sam kanapkę, porusza się po mieszkaniu. Tak, ktoś żyje bez wzroku kilkadziesiąt lat – trudno, żeby leżał w łóżku, więc on jest w jakiś sposób sprawny, ale ciągle będzie potrzebował tego asystenta” – czytamy na stronach rządowych, w uwadze zgłoszonej przez Polski Związek Niewidomych z województwa opolskiego.

Niesprawiedliwe ujednolicenie

Jak mówi Anna Wróblewska, prezeska Fundacji Blind & Proud, a jednocześnie kooordynatorka Zespołu Praw Osób z Niepełnosprawnością w Inicjatywie „Nasz Rzecznik”, cieszy to, że trwają prace nad ustawą o asystencji. Bo to krok w dobrą stronę, ale jest kilka uwag i wątpliwości.

Czytaj także Miasto, które wyklucza. Codzienność osób z niepełnosprawnościami Przemysław Stefaniak

– Osoby z niepełnosprawnością wzroku są bardzo różnorodne i znam takie, które nie chcą mieć asystenta. Ale jest też wiele takich, które potrzebują go podczas każdego wyjścia z domu czy w czasie pracy. Asystentura to coś, co powoduje, że nasze życie może być pełniejsze, że możemy na równych prawach korzystać z różnego rodzaju usług – mówi moja rozmówczyni.

Jak dodaje, próg 80 punktów będzie dla wielu osób z niepełnosprawnością wzroku nie do przejścia. – Pisaliśmy o tym w opiniach jako inicjatywa „Nasz rzecznik”. Ta skala oceny potrzeby wparcia jest skonstruowana w taki sposób, że niekoniecznie uwzględnia potrzeby różnych osób z różnymi typami niepełnosprawności. I to według mnie jest bardzo niesprawiedliwe – mówi nasza rozmówczyni.

Rozpatrując zgłoszone w trakcie konsultacji uwagi, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazało, że osoby, które nie dostaną 80 punktów, dalej będą mogły się ubiegać o asystencję w ramach projektów, m.in. z Funduszu Solidarnościowego. Podkreśono, że próg wprowadzono „ze względu na ograniczone środki budżetowe”.

Wyjątków nie będzie

Maja Nowak, przez ostatnie miesiące Pełnomocnik Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych, jeszcze będąc szeregową posłanką, była mocno zaangażowana w walkę o ustawę o asystencji osobistej. To m.in. ona złożyła w sejmie projekt poselski (ten przygotowany wspólnie ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami).

– Ustawa jest w tej chwili w Sejmie i posłowie mają bardzo duże możliwości, by ją zmienić, dopracować, doprecyzować. Na dziś nie przewidujemy, by obniżyć próg 80 punktów, bo uważam, że wtedy zakorkowałby nam się cały system przyznawania tego wsparcia, tak jak to się stało ze świadczeniem wspierającym – powiedziała mi kilka dni temu, tuż przed tym, jak 25 czerwca złożyła rezygnację z zajmowanego stanowiska. Jak dodała, ustawa będzie mogła być zmieniona po dwóch latach i wtedy być może pojawi się szansa na obniżenie progu.

– Znam potrzeby osób niewidomych, rozumiem ich oczekiwania, ale nie możemy wpisać do ustawy wyjątku, np. że w przypadku osób niewidomych limit punktów nie obowiązuje. Bo wtedy inni mogliby nam zarzucić dyskryminację – powiedziała mi Maja Nowak, która zanim została posłanką przez kilkanaście lat pracowała jako tłumacz-przewoniczka osób głuchoniewidomych.

Jak słyszę od aktywistów, jej odejście z resortu może skomplikować i wydłużyć prace nad ustawą o asystencji. Na razie jej obowiązki tymczasowo przejęła wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej, Katarzyna Nowakowska. Do czasu wyłonienia nowego pełnomocnika to jej mają podlegać obowiązki związane z potrzebami osób z niepełnosprawnościami.

Prace nad projektem mogą się opóźnić z jeszcze jednego powodu – ustawa o asystencji przez wiele tygodni była analizowana i poprawiana w specjalnie utworzonej sejmowej podkomisji. Niedawno wróciła do komisji, ale posłowie znów wysłali ją „piętro niżej”. A czas nagli – ustawa o asystencji została wpisana jako kamień milowy do Krajowego Planu Odbudowy. To oznacza, że do końca sierpnia 2026 powinna być uchwalona i podpisana przez prezydenta. Szansę na to – jak mówią mi eksperci – są obecnie jednak bardzo nikłe.

Ten sam problem, o którym mówią osoby niewidome, dotyczy również osób głuchych. One również od początku walczą o zmianę projektu ustawy, bo stając na komisjach orzekających najczęściej nie mają szans na przekroczenie „magicznego” progu 80 punktów. W tracie prac sejmowych zwracał na to uwagę m.in. Krzysztof Kotyniewicz z Polskiego Związku Głuchych.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x