Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

„Głos ludzi, nie szum maszyn”. Mieszkańcy Piaseczna protestują przeciwko centrom danych

Mieszkańcy Piaseczna spierają się o centrum danych: jedni protestują, inni bronią inwestycji. Obawy dotyczą hałasu, niszczenia zieleni, zużycia wody. Zaufanie do lokalnych władz jest ograniczone.

ObserwujObserwujesz
Dwie kartonowe tablice z protestu w Piasecznie, na jednej napis „AI nie zapłaci waszych rachunków”, na drugiej „Sztuczna inteligencja, realny wyzysk”
Kontekst

🙅🏻‍♀️ 16 września 2026 roku przy ulicy Energetycznej w Piasecznie odbyła się manifestacja mieszkańców przeciwko budowie Data Center. Według planów centrum przetwarzania danych będzie obejmowało kompleks czterech budynków o powierzchni 4,5 tys. metrów kwadratowych.

🌁 Mieszkańcy Piaseczna, Józefosławia i okolic wyrazili sprzeciw wobec realizacji inwestycji w bezpośrednim sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Obawiają się, że sąsiadowanie z centrum danych będzie miało wpływ na jakość ich życia oraz bezpieczeństwo.

Walka

Jedni mówią, że centrum danych to pochłaniające wodę i prąd Imperium Zła. Inni wiedzą, że takie inwestycje są potrzebne – ale może nie tutaj? Nienawidzą AI, akceptują AI. Boją się hałasu, spadku cen nieruchomości albo niczego się nie boją. Gdyby stanęliby obok siebie, tworzyliby różnorodną drużynę, którą łączą silne uczucia względem budowanych w sąsiedztwie kolosów.

Seniorki kontra serwerownie

Maria wstaje pierwsza, jeszcze zanim zrobi się jasno. Stąpa na palcach do łazienki. Wstrzymuje oddech. Będzie woda czy nie będzie? Odkręca kran. Szybki strumień znaczy, że zdążyła.

Wciska miskę w umywalkę, pod prysznicem stawia gary. Przechodzi do kuchni, napełnia czajnik. Zmywa naczynia, nastawia pranie. Maria ma czas, jest na emeryturze. Odeśpi potem.

Trzeba korzystać z wody, póki jest, bo pod koniec dnia ciśnienie ledwo, ledwo. Wieczorem – kran wypluwa z siebie krople, wydaje dźwięki, jakby chciał więcej, ale nie mógł. Wykąpać się nie ma jak. Z mężem to wszystko jedno, może się myć późną nocą lub o świcie, ale dzieciaki? Maria nie chce torturować ich budzikiem.

W podobnej sytuacji jest wiele mieszkańców Józefosławia obok Piaseczna. Przyszli na protest, bo było i jest źle, a co, jeśli będzie jeszcze gorzej? Co, jeśli centra danych wypiją resztki ich wody, by nie spłonąć od własnego ciepła? Serwery potrzebują 286 metrów sześciennych wody na dobę. To tyle, co dwa tysiące mieszkańców.

Gmina Piaseczno uspokaja: 286 metrów sześciennych to maksymalny dopuszczony pobór, nie prognozowane zużycie, dane nie wskazują na zagrożenie dla sieci wodociągowej, a przedsięwzięcie przeszło rozszerzoną procedurę środowiskową.

– Ale kto ich tam wie? – martwi się Maria.

Czytaj także Sztuczna inteligencja nie zabierze nam pracy, tylko prąd Piotr Wójcik

Trzeba się tu kłaść. Albo uciekać

Leci samolot, a potem kolejny i jeszcze kolejny. Szybko mkną samochody. Młodzi zatykają uszy.

Krystyna i Bożena nie.

– Do hałasu już przywykliśmy. Ale będzie tylko głośniej.

Można: kupić zatyczki, puścić muzykę, zamknąć wszystkie okna. Gorzej latem. Wtedy pozostaje nauczyć się życia w hałasie – dostroić mózg, by ignorował ryki.

Trudniej olać buczenie centrum danych tuż obok mieszkania.

– W Piasecznie betonują nas z każdej strony. Widzi pani tę zieleń? Będzie beton. Przed blokiem mojej córki wciska się kolejny blok, okno w okno. Nie mamy kina i teatru, a będziemy mieć wielkie centra danych.

Kobiety wiedzą, że sąsiadowanie z centrum danych nie oznacza niegroźnego, cichego buczenia. Omówili to wszystko na spotkaniu mieszkańców, widziały filmiki serwerowni w USA.

– To jak dźwięk zepsutego wentylatora, który piszczy i piszczy, dniem i nocą, bez końca. Nie mówiąc o zużyciu prądu, o klimacie – komentuje obecna na proteście Krystyna.

Gmina regularnie prosi mieszkańców o ograniczone zużycie wody, o niepodlewanie ogródków. Krystyna stosuje się do komunikatów, ale obawia się, że po wybudowaniu centrum danych będzie ich coraz więcej.

– Jak sytuacja nas zmusi, będziemy szukać nowego lokum. Dużo osób rozważa ucieczkę. Ale jaką realną wartość będą miały nasze nieruchomości, jeżeli, poza obecnym hałasem, powstaną jeszcze centra danych? – martwi się Bożena.

– Dlatego trzeba się tu kłaść – Krystyna wskazuje na pasmo zieleni, na której mieszkańcy Piaseczna i okolic zbierają podpisy przeciwko inwestycji. – Albo nawet przywiązać się do drzewa. Dobrze, że przyszli też młodzi. Musimy to powstrzymać.

Starzy i młodzi zwarli szyki

– Wszystkim zależy, ale to ten młody człowiek pomógł nam się zorganizować – Dorota ciągnie mnie do Andrzeja.

To dwudziestokilkulatek z sekcji klimatycznej ogólnopolskiego ruchu walczącego z centrami danych. Wcześniej pomagał organizować protest w Bielsku-Białej, gdzie DL Invest chciała zamienić halę Fiata w centrum danych, przez co praca kilkuset pracowników jest zagrożona. W listopadzie 2025 roku firma poinformowała o współpracy z dostawcą usług cloud gamingu, Boosteroid, który umożliwia granie w gry komputerowe poprzez streaming z wykorzystaniem mocy obliczeniowej centrów danych.

Na spotkanie z młodymi przyszło wielu mieszkańców. Chwycili za kartony i flamastry. Malowali hasła. Na początku te zasugerowane na tablicy, ale szybko zaczęli wymyślać swoje.

– Moje to: „Jak oliwki, to w Piasecznie”– chwali się Dorota.

Podczas malowania dużo rozmawiali, omawiali, jak może wyglądać pokojowa manifestacja. Powstało wiele transparentów, są z nich bardzo zadowoleni. Rozdadzą je na początku protestu: „Dane płyną, woda znika”, „Głos ludzi, nie szum maszyn”, „Burmistrz dba o efekt cieplarniany”, „AI nie zapłaci waszych rachunków”.

Gmina próbuje gasić pożar, ale nie nadąża.

„Mieszkańcy przeciwko centrum danych” – czytam w najnowszym „Kurierze Południowym”.

„Gmina uspokaja w sprawie centrum danych” – donosi nagłówek „Przeglądu Piaseczyńskiego” z 26 sierpnia 2026 roku.

– Jak mogę im wierzyć? Tam miał powstać czteropiętrowy blok, a wybudowali ośmiopiętrowy. Takie to są obietnice – żali się Anna.

Czytaj także Niechęć do centrów danych AI jednoczy Amerykanów Agata Popęda

PWiK Piaseczno zapewnia, że inwestycja nie wpłynie negatywnie na życie mieszkańców. Informują o analizie akustycznej, z której wynika, że nie powinno dojść do przekroczenia dopuszczalnych poziomów hałasu oraz o cichszym trybie nocnym dla urządzeń chłodniczych.

Wielu mieszkańców nie jest przekonanych. Nie pomagają przykłady zza granicy – w USA centra danych kojarzą się z brązową wodą lub jej brakiem, zanieczyszczeniem światłem, buczeniem turbin, przerwami w dostawie prądu. Na wszystkie te niedogodności żalili się sąsiedzi data centers piszący do Erin Brockovich – znanej aktywistki na rzecz ochrony środowiska.

– Ja do samej technologii nic nie mam – tłumaczy Anna. – Ale pod Piasecznem jest tyle przestrzeni. Nie można budować gdzieś indziej, nie obok naszych domów?

Złota liczba Jakuba

Ma 18 lat. To jego pierwszy protest.

Jest wieczór, ale dla niepoznaki założył ciemne okulary. Na proteście spotkał szóstkę znajomych.

Od zawsze ufa liczbom.

Nie podoba mu się, że w Piasecznie powstają cztery budynki, każdy o powierzchni 4,5 tys. metrów kwadratowych.

Wystarczy mu jedno Imperium Zła – USA, w którym działa już 3359 centrów danych.

Chciałby, żeby w Polsce było inaczej. Jest członkiem młodzieżowej organizacji o profilu socjalistycznym. Twierdzą, że „kapitalizm odegrał już swoją historyczną rolę i czas, by zastąpił go system, którego priorytetem są ludzie, nie zyski”.

Jakub wymienia trzy powody swojej obecności na proteście:

  1. Niechęć do centrów danych i AI.
  2. Możliwość zaprezentowania aktywność Wolnej Młodzieży Polskiej.
  3. Potrzeba pomagania.

W plecaku ma: flagę WMP, czapkę, zdjęcie Lenina, jedną prezerwatywę.

Mówią na niego „złota liczba”, bo gdy nauczycielka matematyki poprosiła o podanie liczby niewymiernej, wyrecytował:

„Jeden przecinek sześć jeden osiem zero trzy…”

Czytaj także AI na budynkach i w menu. Slopizacja miast postępuje Aleksandra Kasprzak

Złota liczba to inaczej boska proporcja. Opisuje podział odcinka na dwie części, w którym stosunek tej dłuższej do krótszej jest taki sam, jak całości do dłuższej.

W Piasecznie boska proporcja została zaburzona, liczby związane z centrami danych przerażają mieszkańców, więc Jakub protestuje. Trzyma transparent: „Sztuczna inteligecja, realny wyzysk”, stoi trochę dalej niż reszta. Nie chce się wpychać, nie jest mieszkańcem Piaseczna.

Mieszka pod Warszawą. Będzie wracał ponad dwie godziny, kolejami, nie Intercity, ze względu na tańszy bilet. Powiedział mamie, że jedzie do znajomych, bo po co miałaby się zamartwiać?

Fizyczka na joggingu

– To bezsensowny protest pseudoekologów – prycha przebiegająca po drugiej stronie ulicy fizyczka. Kobieta nie zbliża się do manifestujących. – Centra danych to jest bardzo dobra inwestycja. Słyszałam, o czym panie rozmawiają. Po co rozpowiadać takie bzdury o klimacie? W Piasecznie wszystko jest dobrze, no może gorzej ma ten Józefosław. Tam to tylko blok na bloku. A ja wolę centra danych, niż 50 nowych bloków. To zawsze nowe miejsca pracy dla ludzi.

Małgorzata wyszła pobiegać. Jej trasa przebiega wzdłuż ulicy, ma dobry widok na protestujących, których obecność ją drażni.

– Ekolog dostanie w łapę i zaraz się odsunie. To wszystko jest sztucznie napędzone. Już w 2023 roku wydano decyzję, że te centra danych powstaną. Kto się interesuje, ten wie. A oni co, teraz się obudzili? Jakoś w Danii i Szwecji nie mają z tym problemów. Tylko w Polsce maraton narzekania.

Małgorzata zapewnia, że żadnego hałasu w Piasecznie nie będzie.

– A zresztą, jak ktoś obok ma klimatyzator, to niby nie jest hałas? No jest, ludziom nie przeszkadza. U mojego sąsiada chodzi całą noc. I jakoś żyję. A samoloty to co? Też całą noc latają. Przystanek autobusowy pod domem mam i żyję.

Uważa protest za całkowicie bezsensowny. Dziura w ziemi już powstała, więc ludzie mogą chodzić, krzyczeć, nagabywać, ale nic nie zdziałają

Bożena i Krystyna przytakują, zmieszane. Wcześniej mówiły, że się boją, ale pod wpływem energii Małgorzaty zaczynają się wycofywać.

– Może faktycznie nie ma co się tak bać. Może my nic nie rozumiemy. Mądrzejsi będą wiedzieli.

Adam walczy o dobrą komunikację

Jest zirytowany, podobnie jego koledzy. Mają po około czterdzieści lat, a czują, jakby uczestniczyli w przedszkolnej farsie, jaką jest komunikacja z władzami Piaseczna.

– Centra danych, jak wszystko, mają swoich zwolenników i przeciwników. Równie dobrze moglibyśmy zrobić obok drugą manifestację złożoną z ludzi, którzy inwestycję popierają – twierdzi Adam. – Tu w ogóle nie o to chodzi. To nie centrum danych jest problemem, a sposób procedowania tej inwestycji i komunikacja z mieszkańcami.

Wspomina zamieszanie, gdy mieszkańcy dowiedzieli się o budowie, czyli niedawno, dopiero jak postawiono ogrodzenie. Zjechały się ciężarówki.

– Niektórzy może i wiedzieli wcześniej, ale kto normalny przegląda BIP do śniadania?

Dla przeciętnego mieszkańca wyszukiwanie tego typu informacji bywa trudne. Najlepiej wiedzieć, czego się szuka, znać numer pisma.

Adam ma żal o zrzucanie odpowiedzialności – o uciekanie się do komunikatów, że centra danych muszą powstać przy Energetycznej i nie ma innego wyjścia, bo gmina dostała plan zagospodarowania.

– Robią z nas durniów – denerwuje się mężczyzna. – Ostatnio było spotkanie z telewizją i wiceburmistrzem. Stał i kłamał ludziom prosto w oczy.

Adam wie, że mogło być inaczej. Gdyby tylko burmistrz zorganizował spotkanie z mieszkańcami albo chociaż wysłał wyjaśnienia kanałami informacyjnymi.

– Przydałoby się porozmawiać z nami wcześniej, uprzedzić, a nie kontaktować się tylko wtedy, gdy chodzi o promowanie swoich działań, przechwałki.

Czytaj także Wszyscy kłamią na temat AI, bo prawda byłaby bluźnierstwem Cory Doctorow

Adam ma pomysły, jak władze Piaseczna mogłyby poprawić komunikację.

Burmistrz mógłby powiedzieć: „Słuchajcie, ktoś kupił tę działkę i chcą pozostawić taką i taką inwestycję. Co wy na to?”

Albo: „Słuchajcie, taki mamy pomysł na ten teren, może wam się nie podobać, ale są też plusy, my widzimy to tak”.

 – Gdyby ludzie wiedzieli od początku, dziś atmosfera byłaby inna – tłumaczy. – Ja osobiście do AI nic nie mam, pracuję w branży IT. Zresztą specjalizuję się w sztucznej inteligencji, więc trudno, żebym był przeciwko.

Bajka o umierającym mieście

Piaseczno miało być odpoczynkiem od Warszawy. Miał być spokój, miało buchać zielenią. Jeszcze są trawniki, ogród, czarna topola. Już niedługo.

Pień czarnej topoli jest gruby jak wieża, a gałęzie rozpościerają się szeroko, jakby chciały objąć całe miasto.

– To nasze drzewo – powtarzają Piasecznianie.

Pewnego dnia przybyli ludzie z papierami i oznajmili, że topola będzie ścięta. Teren, na którym stoi, został sprzedany. W jej miejscu stanie kilkupiętrowy dom.

Mieszkańcy pobiegli pod drzewo, mierzyli pień. Przykładali taśmy, oglądali konary, analizowali. Nie chcieli przyjąć do wiadomości, że drzewo umrze.

Kawałek dalej mieszka starszy pan, ma duży i piękny ogród. Pełen drzew, krzewów, tajnych ścieżek i zwierząt. Pielęgnował go od 50 lat.

Pewnego dnia przybyli ludzie z papierami i oznajmili, że ogród zostanie zabetonowany. Teren, na którym stoi, posłuży za ulicę. Pojadą po niej tiry i dostawczaki.

„Piaseczno dla klimatu”? Bzdura. Chcą nam zabrać ogród, topolę, zastawić centrami danych – żalą się mieszkańcy, którzy wykorzystują manifestację przeciwko centrom danych na Energetycznej także do sprzeciwiania się innym inwestycjom.

Kombinują, zbierają podpisy. Może dałoby się uratować ogród. Może można by uratować topolę, gdyby okazała się pomnikiem przyrody.

Czytaj także Czy media informacyjne przetrwają rewolucję AI? Jakub Majmurek

– Topole to drzewa, które bardzo szybko rosną, są naprawdę potężne, więc nie jesteśmy w stanie powiedzieć, ile nasza topola ma lat. Pień się rozdwaja, z związku z czym trudno stwierdzić, ile ma metrów obwodzie, ale z pewnością jest to bardzo stare drzewo – tłumaczy prof. emerytowana Elżbieta Romanowska z zakładu molekularnej fizjologii roślin Uniwersytetu Warszawskiego, mieszkanka Piaseczna.

Naszą rozmowę przerywa radosny mężczyzna.

– Pani profesor, mamy to! Topola czarna to pomnik przyrody.

– Tak? Moi koledzy z SGGW mówią, że się nie kwalifikuje. Przysłali mi zdjęcia kilku topoli czarnych z Warszawy. Ich obwód zwiększa się błyskawicznie.

Mężczyzna nie odpuszcza:

– Porobiłem zdjęcia, podałem sztucznej inteligencji wymiary. No i wyszło, że mamy jeszcze prawie pół metra zapasu.

– Proszę pana, nie można tego tak łatwo ocenić.

Energia siada. Co z topolą – nie wiadomo, ale wniosek o ustanowienie pomnika przyrody został złożony. Mężczyzna codziennie sprawdza status.

Walka mieszkańców odbywa się na kilku frontach naraz.

– Ja nie rozumiem, jak można w ogóle rozważać zniszczenie ogrodu. Przecież skaczą po nim wiewiórki – komentuje Dorota, z zawodu archeolożka.

Pewnego dnia znów przybyli ludzie z papierami i oznajmili, że Piasecznianie nie mają się czego bać. Między centrami danych a najbliższym domem powstanie blok, który osłoni cała resztę.

Dorota wybucha śmiechem.

– A, to faktycznie nie ma się czego bać. Nie ma tematu. Przynajmniej będziemy gapić się sobie w okna, zamiast w gigantyczną serwerownię. To co, rozchodzimy się?

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x