Kraj

W każdym z nas siedzą dwa biało-czerwone wilki

Interesuje was oglądanie piłki nożnej na najwyższym poziomie? Jeśli tak, to w Euro powinno grać mniej, za to najlepszych drużyn. Polski wśród nich nie będzie. A może powinna być, bo to jednak sprawiedliwe? Oto jak mecze Polaków uczą nas rozróżniać elitaryzm od egalitaryzmu.

Piłki nożnej jest za dużo. Czuję przesyt futbolem. Obecne Euro to już nie to samo Euro. Za wiele drużyn. Mało ciekawych meczów. UEFA zabija sport. Itd., itp. Wszyscy kibice to pewnie słyszeli. A jak nie usłyszeli, to z pewnością zaraz usłyszą. Kaprysy rozpieszczonego nadmiarem piłki kibica podlane sosem boomerskiej nostalgii.

Owszem, pewnie swoje zrobiła pandemia, ale narzekanie na to, że jest za dużo piłki, słychać od lat. Że kapitalistyczna pogoń za zyskiem sprawia, że do świętego Graala imprez sportowych dopuszczono zbyt wiele drużyn. Że dramatycznie nisko zawieszono poprzeczkę. Głosy takie wybrzmiewają nie tylko z ust kibiców zagranicznych. Słychać je także z ust kibiców polskich.

Dziewczyny psują chłopakom murawę

I tu mamy pewien problem. Otóż polski kibic piłkarski jest w dwojakiej sytuacji. Po pierwsze, jest kibicem piłkarskim w ogóle. To znaczy, że interesuje go ogólny poziom imprezy, który, wedle obiegowej prawdy, ma być tym wyższy, im mniej jest zespołów. W tym sensie polski kibic, jak zresztą cała reszta, jest kibicem elitarystycznym. Interesują go zmagania na najwyższym poziomie, więc im bardziej elitarne będzie piłkarskie grono, tym lepiej. Czasami oczywiście czeka na tzw. czarnego konia, ale czarnym koniem jest przecież drużyna, która gra lepiej od wielu drużyn z elity.

Polski kibic piłkarski jest jednak także kibicem reprezentacji Polski. A ta gra na imprezach głównie dzięki temu, że dopuszczono także słabsze reprezentacje. Przykładowo, w eliminacjach do Euro 1992 awansowała tylko jedna drużyna z grupy z Polską i była nią Anglia. Trudno sobie wyobrazić, aby nawet z dzisiejszym Lewandowskim Polska wyszła przed Anglię w grupie. Zresztą przekonamy się o tym w najbliższych eliminacjach do mundialu.

Na tych wielkich imprezach, właściwie poza jednym wyjątkiem, od lat Polska zawodzi. I przegrywa mecz z innymi nieelitarnymi reprezentacjami, jak Korea Południowa, Ekwador, Senegal czy ostatnio Słowacja.

Polski kibic piłkarski byłby jednak najpierw wściekły, a później załamany, gdyby okazało się, że w imię powrotu do wysokiego poziomu piłkarskiego znowu z grupy będzie awansowała tylko jedna, najlepsza drużyna, prawda?

Piłka nożna nie jest bowiem dla niego tylko niewinną zabawą, jest sprawą ogromnych emocji, a także sprawiedliwości. Udział wyłącznie najlepszych, dramatycznie wysoko zawieszona poprzeczka awansu przeczyłyby zatem zasadom szerokiej partycypacji piłkarskiej. A więc poniekąd zasadom równości.

Warufakis: Gdzie jest granica kapitalizmu? Właśnie się przekonaliśmy

W każdym z polskich kibiców siedzą więc dwa biało-czerwone wilki. Pierwszy chce futbolu elitarnego, na wysokim poziomie, aby delektować się piłkarskim kunsztem. Drugi chce, mimo ciągłych przegranych, uczestnictwa w największej sportowej imprezie roku. Pierwszy jest elitarystą, drugi jest egalitarystą.

Być może więc wczorajsza przegrana ma pewien głębszy edukacyjny sens. Jeśli bowiem chcesz piłki tylko dla elit, to ok, być może kiedyś się to spełni. Ale pamiętaj, że wówczas w pierwszej kolejności pod elitarny topór pójdą drużyny, które w meczu otwarcia nie potrafią sobie radzić z Ekwadorem, Senegalem czy potężną Słowacją. Łatwo bowiem być piłkarskim elitarystą, gdy jest się w elicie piłkarskiej. Trudniej, gdy udział Polski w mundialu 2018 czy Euro 2020 jest postrzegany tak jak udział Macedonii Północnej, Rosji czy Finlandii. A więc jako zaniżanie poziomu przez najsłabsze drużyny turnieju.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Galopujący Major
Galopujący Major
Komentator Krytyki Politycznej
Bloger, komentator życia politycznego, współpracownik Krytyki Politycznej. Autor książki „Pancerna brzoza. Słownik prawicowej polszczyzny”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.
Zamknij