Kraj

Dorota Sumińska pisze list do papieża

Błogosławiony ojciec Fordon był wujem mojej babci ze strony matki. Był franciszkaninem i księdzem, w okresie międzywojennym proboszczem w Grodnie. Uczył dzieci religii i tłumaczył im, że gdy staną przed Panem Bogiem, ten odbierze im mowę, a świadczyć o tym, kim byli na ziemi, będą zwierzęta – fragment książki „Nieboskie stworzenia. Jak Kościół wyklucza”.

Wasza Świątobliwość, Ojcze Święty

Pierwszy raz w życiu piszę list do tak ważnej Osoby i nie wiem, jak zacząć… Przepraszam za popełnione nietakty, nie wynikają z braku szacunku, ale z braku wprawy w korespondencji z głową Kościoła.

Jestem z wykształcenia lekarzem weterynarii, ale od wielu lat uprawiam też wiele innych zawodów. Piszę książki, przygotowuję programy radiowe i telewizyjne, piszę do prasy i pracuję społecznie z dziećmi, młodzieżą, więźniami. Wszystko to ma jedno przesłanie: nie zabijaj. Moje „nie zabijaj” obejmuje nie tylko ludzi, ale cały świat.

Mieści się w nim: nie bądź obojętny, nie znęcaj się, szanuj. Staram się wytłumaczyć ludziom, że nikt nie ponosi winy za to, kim się urodził. Ani żmija, ani osa, ani krokodyl. Staram się uświadomić im, jak wielką odpowiedzialnością jest udomowienie. Nie można mylić go z oswojeniem. Oswojone zwierzę nie boi się człowieka, a udomowione nie może bez niego żyć. Los zwierząt udomowionych jest straszny, i to za naszą, ludzką sprawą. Kiedyś wolny wilk, dziś pies przywiązany do łańcucha, zagłodzony, wyrzucony z samochodu, zamknięty w schroniskowej klatce. Dawniej żbik, dziś piwniczny kot powieszony na drucie. Nawet nie wspomnę o tych zwierzętach, które są „surowcem” dla przemysłu mięsnego.

Mieszkam w Polsce, ale znam nie tylko mój kraj i Europę. Na wszystkich kontynentach jest podobnie. Na wszystkich kontynentach są kościoły katolickie. Wszędzie księża odprawiają msze i wszędzie głoszą kazania. Moim marzeniem jest, by poświęcili choć odrobinę uwagi „braciom mniejszym”. To tak niewiele, a mogłoby mieć ogromny wpływ na to, jacy jesteśmy. Gdyby ludzie zaczęli szanować każde życie, może byłoby mniej wojen? Utkwiły mi w pamięci słowa wielkiego rosyjskiego pisarza Lwa Tołstoja: „Dopóki na świecie będzie choć jedna rzeźnia, nie znikną pola bitew”. Sądzę, że jest w nich wiele prawdy, i choć nie wierzę, że ludzkość przejdzie na wegetarianizm, to przecież może przestać się znęcać.

W wielu społeczeństwach osoba zajmująca się zwierzętami nie jest traktowana poważnie. Zwierzęta są poza marginesem zainteresowań ważnych osób i instytucji. Chcę oprzeć się na słowach jednego z moich przodków, błogosławionego ojca Melchiora, Józefa Fordona. Był franciszkaninem i księdzem, w okresie międzywojennym proboszczem w Grodnie. Uczył dzieci religii i tłumaczył im, że gdy staną przed Panem Bogiem, ten odbierze im mowę, a świadczyć o tym, kim byli na ziemi, będą zwierzęta. Ojciec Fordon był wujem mojej babci ze strony matki.

Ze strony ojca też mam osobę wyniesioną na ołtarze – Beatę, Urszulę Ledóchowską. Co prawda nie wiem nic o jej stosunku do zwierząt, ale może dzięki niej zyskam troszkę w oczach Ojca Świętego. Tym bardziej, że choć głęboko wierzę w Boga, nie chodzę do kościoła. Wiem, że nie ma dla mnie wytłumaczenia, ale chcę być uczciwa.

Mieszkam w niewielkim domu pod Warszawą. Dzielę go nie tylko z ludzką rodziną. Mam dziesięć psów i dziesięć kotów. Wszystkie zabrane z ogromnej niedoli, kalekie, chore, stare. Chciałabym, aby ludzie nie bali się starości ani choroby. Łatwiej zacząć od zwierzęcej, by potem zaakceptować ludzką.

Na koniec chciałabym opowiedzieć sen, który skłonił mnie do napisania tego listu. Dwa lata temu przyśnił mi się tłum ludzi, a w nim ja. Wiedziałam, że w tłumie jest Chrystus, i z przerażeniem poczułam, że mnie szuka. Zaczęłam uciekać i chyba jeszcze nigdy tak się nie bałam. Wstydziłam się jak wówczas, gdy miałam pięć lat i przyłapano mnie na jakimś „przestępstwie”. Jak to we śnie, nogi przykleiły mi się do ziemi i nie mogłam zrobić kroku. Kucnęłam i ukryłam głowę w dłoniach. Czułam, że On nadchodzi. Nie było odwrotu. Stał nade mną. Nie widziałam Go, poczułam tylko, jak pogłaskał mnie po głowie i powiedział: „Dziecko, nie bój się. Ty nie masz powodu się bać. Ty zajmujesz się tymi, o których nawet Kościół zapomniał”.

Wiem, że to moja senna wyobraźnia stworzyła tę historię, ale dzięki niej odważyłam się napisać.

Z wyrazami ogromnego szacunku i nadziei

Dorota Sumińska

Przemoc wobec zwierząt dzieje się w Polsce wszędzie

**
List jest fragmentem książki Nieboskie stworzenia. Jak Kościół wyklucza Doroty Sumińskiej, Tomasza Jaeschke i Ireny A. Stanisławskiej, która ukazała się w Wydawnictwie Krytyki Politycznej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.