Projekt ustawy o patostreamerach – koniec zarabiania na przemocy w sieci albo czysty populizm
Wielu streamerów czy freakfighterów po fakcie stwierdza, że przemocowe zachowania to tylko gra, udawanie. Ustawodawca jest na to przygotowany.
Wielu streamerów czy freakfighterów po fakcie stwierdza, że przemocowe zachowania to tylko gra, udawanie. Ustawodawca jest na to przygotowany.
Pijany Wojciech najpierw powtarza „nie”, „nie namawiaj mnie do alkoholu”. W innym fragmencie widać, jak „opiekun” wkłada nieprzytomnemu mężczyźnie kij w usta.
Zgodnie z projektem ten, kto „w sieci rozpowszechnia treści przedstawiające popełnienie czynu zabronionego”, może trafić do więzienia.
Znormalizujmy normalność: czyli ciążę taką, jaka jest, a nie, jak widzą ją ci, którzy chcą sobie podporządkowywać nasze ciała.
Przemoc tak nam spowszedniała, że nawet na nią nie reagujemy. Szokuje widok kobiety, która doświadczyła molestowania i stanęła w swojej obronie.
Alkohol doprowadza do śmierci ponad 22,5 tysiąca ludzi rocznie, a influencerzy nie mają oporów, by zarabiać na jego promowaniu.
W ostatnich latach mamy mnóstwo przykładów urażonych „uczuć religijnych”, które dla religijnych fanatyków stanowią wymówkę do znęcania się nad ludźmi.
Maja Staśko napisała dla teatru tekst „W trakcie pierwszego razu zakleszczyła mi się pochwa, gdy spadł na mnie obrazek Matki Boskiej w pokoju rodziców”. Spodobał się w środowisku artystycznym. Na prawicy sam tytuł uznano za ohydny.
Friz tworzy sobie maszynki do zarabiania, które po wykorzystaniu będzie mógł po prostu wyrzucić jak zużyte podpaski. Widocznie nie nadawały się do tej branży, bo musiały jeść i spać.
Mężczyzna rozebrał dziewczynę, zakuł w obrożę i kazał jeść z miski pod ołtarzem. „Pouczający” spektakl? Nie, to Kościół nadal znęca się nad kobietami.