Weta Nawrockiego coraz bardziej uderzają w zwykłych ludzi
Wiatraki, SAFE, kryptowaluty, związki partnerskie i DSA. Co weta Nawrockiego oznaczają dla zwykłego Kowalskiego?
Wiatraki, SAFE, kryptowaluty, związki partnerskie i DSA. Co weta Nawrockiego oznaczają dla zwykłego Kowalskiego?
Na ile mogę samemu naruszać moralność, naprawiając niemoralny świat? – zdają się pytać dziś sympatycy liberalnego obozu. I, jak widać, nie ma wśród nich konsensusu.
W ogólnopolskiej dyskusji na temat imigrantów strona antyimigrancka, czyli prawica, uwielbia dowodzić, jak to cała reszta żyje w jakimś imigranckim „delulu” i nie rozumie, co się dzieje. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie.
Nie wierzycie? Właśnie cichcem wycofali się z darmowej wody w restauracji, bo oczywiście uderzy to w interesy zamożnych właścicieli restauracji – a wyborców KO akurat na dodatkową wodę stać będzie zawsze.
Wielki klub poselski Morawieckiego mógłby dać koalicji rządzącej umiarkowanie konserwatywny przechył na prawo i wepchnąć PiS jeszcze bardziej w ręce Konfederatów i Brauna. Sejm ma wakacje, ale do września sytuacja się ustabilizuje – wtedy poznamy prawdziwe skutki rozłamu w partii Kaczyńskiego.
Dzięki konsekwentnej ścieżce opozycyjnej partia Zandberga coraz lepiej uderza w miękkie podbrzusze koalicji Tuska. Ale czy potrafi wyczuć, że stawanie okoniem wobec rządu w przypadkach, gdy ten atakuje prawicę, nie zawsze jest dla niej politycznie opłacalne?
Polscy kibice powinni trzymać kciuki za powiększanie liczby występujących w turniejach reprezentacji. Po odejściu pokolenia Lewandowskiego i Zielińskiego o awans może być bowiem jeszcze trudniej.
Aby walczyć z antyukraińską falą, trzeba polskim tożsamościowcom rzucić inną przynętę i jak najbardziej cynicznie – bo właśnie tak rzezi wołyńskiej używa prawica – wykorzystać antybolszewizm.
Dla wielu może wydać się to absurdalne, ale obecna aferalna sytuacja Koalicji Obywatelskiej jest, paradoksalnie, miarą jej sukcesów.
Prawica staje przed moralnym testem, który oblała 100 lat temu.