Tomasz Piątek

Skorwinienie

Po zakończeniu paraolimpiady w Londynie miałem różne refleksje, jedne smutne, inne budujące. Jak to jest, że Polacy, którzy odnoszą sukcesy w sporcie, to prawie wyłącznie Polacy niepełnosprawni? Czy to znaczy, że najdzielniejsi Polacy to niepełnosprawni Polacy? Może i tak: w Polsce niepełnosprawni przechodzą przecież niezłą szkołę życia (wystarczy wspomnieć te wagony metra, do których nie da się wjechać wózkiem bez pomocy osób trzecich). Biorąc pod uwagę ich sukcesy (i „sukcesy” sportowców pełnosprawnych), może powinniśmy, jako kraj, zrezygnować z uczestniczenia we wszelkich sportowych mistrzostwach oraz olimpiadach? Może powinniśmy brać udział wyłącznie w igrzyskach paraolimpijskich? Stalibyśmy się wtedy jedynym krajem na świecie, w którym tylko sportowcy niepełnosprawni byliby sportowcami zawodowymi. A może powinniśmy wyciągnąć bardziej radykalne wnioski i oddać całą władzę niepełnosprawnym? Przyznać im, jako jedynym spośród obywateli, bierne prawo wyborcze? Sformować z nich rząd? Jestem pewien, że Polska byłaby wtedy lepiej rządzona, na pewno w sposób bardziej empatyczny.

Dumałem sobie nad tym wszystkim, serdecznie gratulując w duchu naszym paraolimpijczykom. I aż tak się zadumałem, że z pewnym opóźnieniem dotarły do mnie niesłychane wypowiedzi Janusza Korwin-Mikkego na temat paraolimpiady. Kto jeszcze ich nie zna, może je sobie przeczytać tutaj. Przypomnę w skrócie: Korwin-Mikke oznajmił, że paraolimpiady nie powinno się pokazywać w telewizji, bo od oglądania niepełnosprawnych można się zarazić niepełnosprawnością. Pisze tak: „w społeczeństwie obowiązuje zasada: z kim przestajesz, takim się stajesz, więc i oglądanie […] wysiłków para-sportowców może przynieść – przejściowe, na szczęście – zaburzenia w motoryce!”.

Dodatkowym argumentem za szkodliwością paraolimpiady ma być to, że Ted Turner (którego Korwin nazywa Tadziem: nie wiem, czy to by się Tadziowi spodobało) o mało nie zbankrutował, kiedy pokazał paraolimpiadę w jednej ze swoich telewizji. Inny cytat z JKM: „Szczyty mogą osiągać tylko pełnosprawni mężczyźni. Jednak ONI (budowniczy obecnej anty-cywilizacji) wielkie halo robią z okazji rozgrywek inwalidów. […] Dlaczego? To oczywiste. Cywilizacja europejska, która panowała nad światem, stawiała na najmądrzejszych, najsilniejszych, najinteligentniejszych, najszybszych – a obecna anty-cywilizacja za najważniejsze uważa forowanie biednych, głupich, niezaradnych – i również inwalidów. W efekcie to nie my dziś kolonizujemy świat – to nas kolonizują. Ciekawe, czy jak dojdzie do rozgrywki, np. z muzułmanami, to bronić nas będą żołnierze bez ręki lub na wózkach inwalidzkich? Ludzie z defektami odruchowo starają się je ukrywać. Inni starają się takich ludzi unikać. Kiedy kobieta ma pryszcz na twarzy – stara się nie wychodzić z mieszkania. Podobnie z inwalidami”.

To „podobnie z inwalidami” jest piękne. Za pomocą tego krótkiego zdanka (a właściwie równoważnika zdania) Korwin formułuje wspaniały postulat: żeby niepełnosprawni nie wychodzili z domu (pewnie dlatego, że ich widok jest demoralizujący i może przyprawić innych o zaburzenia w motoryce). Ludzie, których spotkało jedno z najgorszych możliwych nieszczęść, trwałe okaleczenie, do niedawna jeszcze zamknięci w domach, dzięki zdobyczom cywilizacji mogą wreszcie pokazać się na ulicy, poruszać się trochę swobodniej po mieście, a nawet urządzić swoje własne zawody sportowe. I oto nasz liberał pragnie ich wszystkich zamknąć z powrotem w mieszkaniach.

A co jeśli się nie posłuchają? Trzeba ich pewnie będzie jakoś odizolować, bo przecież samym widokiem zagrażają naszej cywilizacji… Wywody JKM pokazują, jak blisko nazizmu jest ultraliberalizm. Obie ideologie oparte są na kulcie siły i sprawności. To, że Hitler miał podobne pomysły, pewnie nie zmartwi pana Janusza. Może otrzeźwi go wiadomość, że takie pomysły miał też Honecker? Komunistyczny przywódca zakazał w NRD publicznego posługiwania się językiem głuchoniemych.

Ale pod jednym względem trzeba przyznać Korwinowi rację. Jest taki typ niepełnosprawności, którym można się w pewien sposób zarazić. Jest taki typ niepełnosprawności umysłowej. I jest to właśnie skorwinienie. Wysoka inteligencja matematyczna i sprawność językowa, połączona z kompletnym brakiem empatii i kompletną nieznajomością świata. Mówienie długimi, gotowymi zdaniami, konstruowanie piętrowych niby-logicznych wywodów, które nijak nie mają się do rzeczywistości. Bogate, aczkolwiek przerażająco zimne życie wewnętrzne powiązane z całkowitą niezdolnością do tworzenia więzi międzyludzkich (przez delikatność pomińmy losy rodziny Korwina, zwolennika bicia dzieci i kobiet). To wszystko wygląda jak coś w rodzaju zespołu Aspergera (nie ja jeden stawiam JKM taką diagnozę), tylko jeszcze bardziej jadowitego. Zespołem Aspergera nie można się zarazić, Korwin natomiast udowodnił, że można się skorwinić. Można się skorwinić przynajmniej częściowo, przejmując poglądy i konstrukcje myślowe Korwina, uznając je za swoje i głosząc je wszystkim naokoło, przeważnie bez żadnego związku z rzeczywistością. JKM skorwinił masę młodych ludzi. Mamy ich wszędzie wokół nas i wiemy, o kogo chodzi. Zazwyczaj pasuje do nich słynna internetowa definicja korwinisty: „Jest studentem, pobiera stypendium socjalne i jęczy, że państwo go okrada”.

Gdybyśmy chcieli więc podążyć za zimną logiką Korwina, powinniśmy zażądać dla niego aresztu domowego. Albo lepiej (dla dobra domowników) zamknąć go do izolatki. Ale oczywiście tego nie zrobimy. Nie podążymy za logiką Korwina, bo wtedy byśmy się skorwinili, a tego nie chcemy.

Na zakończenie jeszcze jeden smakowity cytat z JKM: „Obejrzałem sobie klasyfikację medalową para-olimpiady. Nie ma tam prawie w ogóle państw afrykańskich. Tam zaraza nie dotarła. Ale to oznacza, że Murzyni niedługo podbiją świat. I wyrżną nas”.

www.tomaszpiatek.pl

 

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Tomasz Piątek
Tomasz Piątek
Pisarz, felietonista
Pisarz, felietonista. Ukończył lingwistykę na Universita’ degli Studi di Milano. Pracował w „Polityce”, RMF FM, „La Stampa”, Inforadiu, Radiostacji. Publikował w miesięczniku „Film” i w „Życiu Warszawy”. Autor wielu powieści. Nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej ukazała się jego książka "Antypapież" (2011) i "Podręcznik dla klasy pierwszej" (2011).
Zamknij