Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Eutanazji w Polsce nie będzie, tak jak nie było zamorskich kolonii i Rembrandta

Obecnie ok. 6 proc. zgonów w Holandii to wynik eutanazji. W Polsce nie ma nawet aktualnych badań opinii publicznej na ten temat. I zmiany nie nastąpią w przyszłości, którą potrafię sobie wyobrazić.

ObserwujObserwujesz
Walka

Marta Grzywacz, Umrę jutro o szesnastej. Holendrzy o eutanazji i innych sposobach na śmierć, Czarne 2026

Ten reportaż jest próbą przybliżenia nam, Polakom, kultury geograficznie bliskiej, a jednak bardzo dalekiej. Chciałabym, aby przyczynił się do zrozumienia tej kultury i stał się głosem w dyskusji o wolnym wyborze końca życia, która – mam nadzieję – pewnego dnia rozpocznie się także u nas.

Ten dzień nie wydaje się bliski. Nie ma i nie było w Polsce poważnej społecznej debaty o eutanazji ani o wspomaganym samobójstwie. Kiedyś, już dawno temu, prawica próbowała trochę podgrzać temat w ramach walki z prawem kobiet do wolnego wyboru. Chcecie aborcji? To na pewno chcecie też eutanazji, i teraz się tłumaczcie. Ale to jakoś nie wypaliło.

Równie dawno Donald Tusk przebąkiwał coś o testamencie życia, możliwości wyrażenia woli, żeby lekarze nie stosowali uporczywej terapii. To też nie chwyciło. Wydaje mi się, że Zieloni kiedyś mieli to wpisane drobnym drukiem w programie, ale mogę się mylić, zresztą nigdy głośno nie zostało to powiedziane. Nie było też nigdy w mediach głównego nurtu dyskusji na ten temat, która rozpaliłaby społeczne emocje, choć czasem jakieś teksty się ukazywały. Nie ma aktualnych badań opinii publicznej na temat, nie powstały żadne stowarzyszenia, ruchy społeczne działające na rzecz zmiany.

Sytuacja ta z pewnością cieszy prawicę i jest dowodem na zdrowie moralne naszego społeczeństwa, bo takie debaty niosłyby w sobie niebezpieczeństwo, że ludzie wymkną się spod władzy państwa, również kończąc życie na własne życzenie, a nie tylko rodząc pod przymusem. Choć w naszym wiernym właściwym wartościom kraju dyskusja taka mogłaby się skończyć tak jak trwająca od ponad ćwierć wieku debata w sprawie aborcji, czyli zaostrzeniem prawa, np. jednoznacznym wpisaniem zakazu eutanazji do konstytucji. I w najbliższym czasie nic tego stanu nie zmieni. Obrońcy życia od naturalnego poczęcia do naturalnego końca bez względu na to, jak bolesny i upokarzający miałby być ten koniec, mogą być zadowoleni. A w kwestii tej na razie milczą, bo nikt nie kwestionuje status quo.

Czytaj także List otwarty do przeciwnika eutanazji Bohdan Chwedeńczuk

Warunki kulturowe dla godnej śmierci

Jak to się stało, że Holandia jako pierwszy kraj na świecie zalegalizowała eutanazję w 2002 roku? (Teraz tych krajów jest więcej). Autorka – zgodnie z obietnicą – skupia się na historii i kulturze Holandii. Sporo jest o malarstwie i sposobach przedstawienie śmierci. O innym niż nasze podejściu, bardziej otwartym, do tego tematu. O współczesnych zwyczajach, które mogą wydać nam się niezrozumiałe. Np. po śmierci dziecka urodzonego długo przed właściwym terminem rodzice mogą otrzymać w szpitalu koszyk ze zwłokami i matą chłodzącą, żeby mogli jeszcze w domu się z nim pożegnać. Są też takie maty dla dorosłych, jeśli zwłoki mają oczekiwać w domu na pochówek. Wróćmy jednak do warunków kulturowych, które umożliwiły legalizację eutanazji. W największym skrócie to silne mieszczaństwo, Rembrandt, protestantyzm i poldery, co owocuje pragmatyzmem, realizmem i brakiem hipokryzji.

Kiedy na początku lat 70. doszło do procesu przeciwko lekarce, która ułatwiła śmierć swojej nieuleczalnie chorej i cierpiącej matce, sąd uznał ją za winną, ale kara była symboliczna – tydzień więzienia w zawieszeniu. Sąd sformułował wtedy warunki, które powinny być w takiej sytuacji spełnione: nieznośne cierpienie, brak możliwości dalszego leczenia, jasno wyrażona wola pacjenta, a to wyznaczyło zasady postępowania sądów w następnych dekadach. Przestano udawać, że do eutanazji nie dochodzi, a skoro już są, holenderski pragmatyzm mówił, że zamiast przymykać oczy, należy to uregulować i poddać kontroli. W tej chwili na prośbę pacjenta decyzję podejmuje lekarz rodzinny po konsultacji z drugim niezależnym lekarzem, a po wszystkim kontroluje to specjalna komisja.

Czytaj także Dunin: Grupy społeczne zainteresowane eutanazją nie mogą liczyć na polityków Kinga Dunin

Oczywiście pojawią się dodatkowe dylematy – eutanazja noworodków, dzieci (od dwunastego roku życia prośbę wyraża dziecko), osób z zaburzeniami psychicznymi, ale zdrowych fizycznie (mało psychiatrów, którzy gotowi są to zrobić, więc jest lista oczekujących, którzy już uzyskali zgodę), osób z demencją, które wcześniej wyraziły taką zgodę na piśmie. Autorka zagłębia się w te problemy, opisuje konkretne przypadki, jest świadkinią takiej śmierci, nie zaniedbuje szerszego społecznego tła. Obecnie ok. 6 proc. zgonów w Holandii to wynik eutanazji.

Przywilej klasowy

Zanim doszło do politycznej zgody, potrzebna była publiczna debata i akceptacja społeczna, a wpływ na to miało powstanie zinstytucjonalizowanego ruchu społecznego. Stowarzyszenie NVVE (Towarzystwo na rzecz Dobrowolnego Końca Życia) zostało założone w 1973 roku. To jedna z największych organizacji pozarządowych w Holandii, która edukuje, doradza w sprawie oświadczeń woli, pomaga pacjentom, którym lekarz odmówił eutanazji.

Czytaj także Wielka Brytania: Unikanie cierpienia i autonomia jednostki zamiast „świętości życia” Jakub Majmurek

Jak dotąd żadne badania nie wykazały, żeby prawo to prowadziło do nadużyć, starsze osoby nie są w Holandii masowo mordowane, czym straszą nas przeciwnicy. Można raczej przypuszczać, że dostęp do eutanazji jest jednym z przywilejów klasowych, bo częściej z rozwiązania tego korzystają osoby bogatsze i lepiej wykształcone, raczej rodowici Holendrzy, a nie imigranci. To oczywiste, klasę średnią cechuje większy indywidualizm i planowanie przyszłości oraz większe obycie z procedurami biurokratycznymi. Natomiast prowadzi to wszystko do zmiany społecznych postaw i większej akceptacji dla podobnych rozwiązań, także idących dalej.

Tu przywołajmy często stosowaną metaforę równi pochyłej, którą każdy może wykorzystać tak, jak mu wygodnie. Po równi pochyłej można się staczać – aż do całkowitego barbarzyństwa, jak uważają niektórzy, albo wspinać się w kierunku większego poszanowania autonomii jednostki zdaniem innych.

W 2010 roku powstaje ruch obywatelski „Z własnej woli” i rozpoczyna akcję zbierania podpisów pod projektem ustawy „Życie spełnione”, która dawałaby prawo do wspomaganego samobójstwa osobom powyżej 70. roku życia, które już nie chcą dalej żyć – bez względu na stan zdrowia. Zebrano ponad 100 tys. podpisów, projekt był modyfikowany (jednak 75 lat) i ostateczna jego wersja, popierana przez centrową partię D66, w 2023 roku trafiła do parlamentu. W tej chwili nie ma dla niej większości i nie ma szans na jej uchwalenie i pewno długo nie będzie, ale temat zaistniał i rozwiązanie takie cieszy się dość powszechnym społecznym poparciem.

Czytaj także Porozmawiajmy o prawie do samobójstwa Tomasz Witkowski

Czy to znaczy, że wielu seniorów chciałoby z niego skorzystać? Nie, ale ludzie dość powszechnie chcą mieć takie prawo i w razie czego kontrolę nad tym, kiedy zakończy się ich życie. To kwestie dotykające biopolityki i biowładzy, która przecież by nie zniknęła, tylko zmieniła formę – dopuszczenie prawa do wspomagana samobójstwa oznaczałoby demedykalizację, decyzji nie podejmowaliby lekarze, ale mieliby ich zastąpić „asystenci śmierci” i towarzyszyłby temu uregulowane procedury.

Konserwatyści i inni przeciwnicy tych rozwiązań ostrzegają, że tworzyłoby to strukturalny nacisk na seniorów, aby podejmowali takie decyzje, natomiast państwo powinno zadbać o system opieki i przeciwdziałać społecznej alienacji osób starszych.

Nie wiem, czy rzeczywiście jest to alternatywa – albo legalizacja eutanazji i idąc dalej wspomaganego samobójstwa, albo dobry system opieki – ale wiem, że w Polsce nie będziemy mieć ani jednego, ani drugiego. Przynajmniej w przyszłości, którą potrafię sobie wyobrazić. Tak jak nie mieliśmy silnego mieszczaństwa, zamorskich kolonii i Rembrandta. Rozważenie wszelkich implikacji etycznych, społecznych, politycznych i kulturowych podobnych regulacji jest z pewnością zadaniem ciekawym intelektualnie, niestety na razie bezprzedmiotowym.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x