Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Czy wyniki wyborów w Krakowie zadecydują o wspólnej liście wyborczej lewicy?

Na stole leżą trzy scenariusze. Każdy z nich może zadecydować, w którą stronę pójdą w przyszłości obie partie. A w szczególności – czy pójdą „Razem czy osobno?”. Zwłaszcza że media zaczynają donosić o pierwszych próbach rozmów między liderami.

ObserwujObserwujesz
Po lewej Aleksandra Owca, po prawej Daria Gosek-Popiołek, w tle pętla autobusowa w Krakowie
1
Walka

Po hucznym odwołaniu Aleksandra Miszalskiego wydaje się, że o wyborach nowego prezydenta Krakowa jest nieco ciszej. Być może to kwestia typowego warszawocentryzmu ogólnopolskich mediów, być może kampanii wyborczej, delikatnie mówiąc, nieobfitującej w wyborcze fajerwerki. Tymczasem to właśnie te wybory umeblują nam przyszłe listy wyborcze.

Koalicja z Rychem Palikotem

Wbrew pozorom nie chodzi jednak o to, kto wygra i obejmie urząd prezydenta. Wyścig zapewne odbędzie się między Łukaszem Gibałą a Moniką Piątkowską. I owszem, dla mieszkańców Krakowa będzie miał znaczenie, tak jak znaczenie dla całego samorządu w Polsce miało samo odwołanie prezydenta Miszalskiego w referendum – czego dowodem jest zbieranie podpisów w sprawie odwołania Trzaskowskiego w Warszawie. Kluczowy dla polityki ogólnopolskiej może się okazać wynik dwóch kandydatek lewicowych.

Tak, wiem, że żarty z niskich wyników sondażowych Lewicy stały się już niemal memem. I to takim, że masa osób zapomniała, że wielka Konfederacja (i to razem z Braunem) trzy lata temu osiągnęła wynik gorszy od tej wyśmiewanej Lewicy (wówczas zjednoczonej).

Czytaj także Kraków zepchnął mieszkańców na obrzeża. Ich gniew może zdecydować o wyniku wyborów Jagoda Janicka

Przypomnę jednak, że Leszek Miller, który dziś między jednym a drugim szczuciem na Ukraińców obsobacza kolejnych polityków, w 2015 roku wpadł na genialny pomysł zawiązania koalicji z Rychem Palikotem i nie przekroczył 8 proc. progu, co PiS-owi dało samodzielną większość. Dlatego choć te żarty o lewicowym poparciu czasami mogą śmieszyć, ale – o czym trąbią wszyscy specjaliści od sondaży – to od Lewicy ponad progiem zależy, czy w ogóle jest szansa na zatrzymanie prawicy przed powrotem do władzy.

Lewicowa mijanka

Wybory w Krakowie będą więc swoistym testem, na ile i dla kogo dotychczasowe rozejście bardziej się opłaciło. Będzie też pojedynkiem symbolicznym. Daria Gosek-Popiołek jest przecież weteranką Razem, która swego czasu odeszła do klubu Nowej Lewicy. W 2023 roku w Krakowie dostała aż 33 tysiące głosów. Notabene to właśnie w tych wyborach pokonała, wówczas o wiele mniej znaną, koleżankę z tej samej listy, Aleksandrę Owcę.

Dziś jednak sytuacja wygląda nieco inaczej. To Aleksandra Owca, dzięki temu, iż jest krakowską radną i cała maszyna partyjna łącznie z liderem na nią pracuje, ma pewien opozycyjny komfort w tych wyborach. Takiego komfortu wydaje się nie mieć Daria Gosek-Popiołek, gdyż politycy z Sejmu generalnie zawsze są bardziej oddaleni od spraw lokalnych, nawet własnych okręgów. Chociażby przez to, że przez bywanie w Sejmie nie mogą być wiecznie na miejscu.

Czytaj także Porażka mimo sukcesów? Krakowska Nowa Lewica po odwołaniu Miszalskiego Jakub Majmurek

Teoretycznie mamy na stole trzy scenariusze. Każdy z nich może zadecydować, w którą stronę pójdą w przyszłości obie partie. A w szczególności – czy pójdą „Razem czy osobno?”. Zwłaszcza że media zaczynają donosić o pierwszych próbach rozmów między liderami.

Krakowskie scenariusze dla Razem i Nowej Lewicy

Jeśli w bezpośrednim pojedynku wygra Aleksandra Owca, zwłaszcza z wyraźną przewagą, to Razem otrzyma wyborcze potwierdzenie prawidłowości wybranej drogi. Wszelkie pójście z Nową Lewicą, której tak jeszcze niedawno popularna posłanka zrobiła słaby wynik, będzie mijało się z celem. Potwierdzi to także trend, że wygrana Zandberga z Magdą Biejat w wyborach prezydenckich nie była wypadkiem przy pracy, ale być może sygnałem przemeblowania na lewicy.

Czytaj także Największe błędy Miszalskiego to komunikacja publiczna i koryciarstwo Jakub Majmurek rozmawia z Aleksandrą Owcą

Mało tego, dla Nowej Lewicy może oznaczać czerwone światło ryzyka nieprzejścia wyborczego progu. I potrzeby udania się pod skrzydła silniejszego, a więc Donalda Tuska. Co przecież próbował robić Włodzimierz Czarzasty jeszcze w czasach, gdy PO rządził Grzegorz Schetyna.

Wedle drugiego scenariusza, jeśli to Gosek-Popiołek wygra z Owcą, zwłaszcza wyraźnie, to droga do sukcesu przez Razem może się okazać mrzonką. Partia zainwestowała bowiem ogrom czasu i energii w wybory w Krakowie i jeśli nawet to nie daje relatywnie dobrego wyniku, to znaczy, że wynik wyborczy w całej Polsce może się okazać bardzo słaby. I celować będzie trzeba co najwyżej w 3 proc. w skali wyborczej, czyli próg subwencji, a nie wejścia do Sejmu. Wzmocni to też pozycję i szanse Czarzastego, który może się zdecydować jednak na start samodzielny, gdyby przyciskane do ściany Razem nadal odmawiało wspólnej listy.

Wreszcie scenariuszem trzecim jest wynik w miarę wyrównany – podobnie niskie wyniki obu kandydatek albo podobnie wysokie. Zwłaszcza pierwszy wariant, gdy obie kandydatki otrzymują poparcie niższe od sondażowego, wydaje się na ten moment jedynym scenariuszem, w którym obie partie zaczynają na serio traktować możliwość kolejnej współpracy. Wiedzą bowiem, że za rok mogą zniknąć z polityki, a co za tym idzie także z mediów ogólnopolskich. Czyli de facto z polityki.

Dlatego bez względu na to, kto i komu z lewej strony kibicuje w tym wyścigu, powinien uważnie śledzić nie tylko sondaże, ale i wyniki samych wyborów. A jeśli to możliwe, to na swoją kandydatkę zagłosować. Kraków jest bowiem tą bitwą, która może rozstrzygnąć wojnę, zanim ta na dobre się zacznie.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
1
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x