Gdy pociągi pasażerskie po 33 latach wróciły do Łomży, Kancelaria Premiera opublikowała na platformach społecznościowych grafikę z hasłem „63 miasta znów z dostępem do kolei”, której towarzyszył następujący opis: „Przywracamy kolej tam, gdzie mieszkańcy czekali na nią od lat. Już 63 miasta ponownie znalazły się na kolejowej mapie Polski”. Jest tylko jeden problem: liczba 63 miast jest nieprawdziwa.
Teraz nasza kolej
Aby wyjaśnić, skąd wzięła się liczba 63, przesłałem do Centrum Informacyjnego Rządu prośbę o listę miast, które wróciły na kolejową mapę Polski. W odpowiedzi nie otrzymałem listy, a jedynie odesłanie na rządową stronę internetową naszakolej.gov.pl, a konkretnie do zamieszczonej na niej mapki „Tu wraca nasza kolej”. Na mapce tej zaznaczone są takie miasta jak Bełchatów, Złotoryja, Sokołów Podlaski, Gostyń czy Ostrów Mazowiecka, do których dzięki programowi Kolej Plus połączenia dopiero mają wrócić w nadchodzących latach. Na mapce są też takie miejscowości jak Węgorzewo, Białowieża czy Gołdap, dla których na razie pojawiły się tylko deklaracje przywrócenia połączeń, ale nie zapadły jeszcze konkretne decyzje. A także miasta jak Warszawa, Łódź, Gdańsk, Radom czy Białystok, które kolei nigdy nie zostały pozbawione. Co dość zaskakujące, nie są za to zaznaczone Ciechocinek i Kłobuck, które odzyskały połączenia w grudniu 2025 roku. Przede wszystkim jednak na mapce, do której odesłało mnie Centrum Informacyjne Rządu, liczba miast nie wynosi 63.
Kwestię 63 miast postanowiła wyjaśnić też posłanka Paulina Matysiak – 15 czerwca 2026 roku złożyła w tej sprawie interpelację do Ministerstwa Infrastruktury. Zgodnie z art. 115 konstytucji rząd ma 21 dni na udzielenie odpowiedzi na interpelację poselską. Jednak resort infrastruktury po upływie trzech tygodni poinformował, że będzie potrzebował więcej czasu na udzielenie odpowiedzi. 20 sierpnia odpowiedzi ministerstwa nadal nie było. Wygląda na to, że Ministerstwo Infrastruktury też nie jest w stanie doliczyć się 63 miast, które rzekomo miały odzyskać połączenia kolejowe.
Sprawie postanowił przyjrzeć się również zajmujący się weryfikowaniem wypowiedzi polityków portal Demagog. Poprosił Ministerstwo Infrastruktury o wskazanie domniemanych 63 miast, które wróciły na mapę połączeń kolejowych. W odpowiedzi udzielonej przedstawicielowi portalu dyrektor biura komunikacji Ministerstwa Infrastruktury Rafał Jaśkowski oznajmił: „Przypominam, że infografika, do której pan nawiązuje, nie została opublikowana w oficjalnych kanałach komunikacyjnych ministra infrastruktury czy też resortu. Jej autorom chodziło zapewne o 63 nowe lokalizacje na sieci kolejowej tj. nowo wybudowane przystanki kolejowe, uruchomione od początku pełnienia funkcji przez obecne kierownictwo Ministerstwa Infrastruktury”.
Szef biura komunikacji resortu infrastruktury, dystansując się od informacji podanej przez rząd, przekazał portalowi Demagog listę tych przystanków. Połowę z nich stanowią nowe przystanki dobudowane na terenie miast, które były już na mapie kolejowej: na przykład takie jak Kraków Przylasek, Kraków Piastów, Sosnowiec Jęzor Południowy, Głowno Północne czy Grudziądz Śródmieście. Druga połowa to przystanki zbudowane lub odbudowane w miejscowościach leżących na czynnych liniach kolejowych: na przykład Mnichów i Podchojny na linii Warszawa – Kraków czy Patrzyków na linii Warszawa – Poznań. Nawiasem mówiąc, przystanki wskazane na liście powstały dzięki „Rządowemu programowi budowy lub modernizacji przystanków kolejowych”, który został uchwalony w 2021 roku, a więc jeszcze za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Pokazuje to, że przedsięwzięcia na kolei są sztafetą między rządami kolejnych partii – coraz częściej politycy mają problem z tym, żeby to przyznać.
Przekaz dnia idzie dalej
Gdy do rządu zaczęły trafiać kolejne pytania i prośby o listę 63 miast, które od nastania nowego rządu w grudniu 2023 roku miały odzyskać kolej, Kancelaria Premiera po cichu usunęła grafikę ze swoich kanałów społecznościowych. Ale nieprawdziwą informację zdążyli już rozpowszechnić przedstawiciele koalicji rządzącej – i nadal ją rozpowszechniają.
„Dzień dobry. Czy wiecie, że 63 miastom przywróciliśmy dostęp do kolei? Gdy populiści się wzajemnie wycinają, my rozwijamy Polskę” – takiej treści wpis umieścił senator Krzysztof Brejza z Koalicji Obywatelskiej. Z kolei poseł tej partii Sławomir Nitras oznajmił obserwującym jego kanały: „63 miasta znów z dostępem do kolei! Nasza kolej to połączenia, które wracają tam, gdzie były potrzebne od lat”. Grafikę z informacją, że „63 miasta w Polsce znów mają dostęp do kolei”, opublikowała też wiceministra klimatu i środowiska Urszula Zielińska z Zielonych. O tym, że „63 miasta odzyskały dostęp do kolei” poinformował również Marcin Skwierawski, wicemarszałek województwa pomorskiego z Koalicji Obywatelskiej.
Informacja pojawiła się również na platformach społecznościowych Polskiego Stronnictwa Ludowego. Partia ta zamieściła grafikę z napisem „63 miasta znów z dostępem do kolei. Systematycznie przywracamy połączenia kolejowe!” i zdjęciem Dariusza Klimczaka, wiceprezesa partii i, tak się składa, szefa Ministerstwa Infrastruktury, które, jak już wiemy, nie potrafi doliczyć się tych 63 miast.
Politycy funkcjonujący w rzeczywistości przekazów dnia, czyli haseł i sloganów, które otrzymują od partii w celu dalszego rozpowszechniania, przypominają trolle internetowe, które podają dalej niesprawdzone informacje i niezweryfikowane dane. Co zabawne, jednocześnie zalecają fact-checking obywatelom, ochoczo przestrzegając ich przed dezinformacją.
To będzie fakt
Przejawem rządowej propagandy – wbrew sloganowi rządu Donalda Tuska „robimy, nie gadamy” – jest chwalenie się tym, co ma być zrobione w przyszłości, a nie tym, co zrobiono.
We wrześniu 2025 roku PKP Intercity i Ministerstwo Infrastruktury z dużą pompą zorganizowały konferencję „Kolej lokalnych społeczności”, na której padły deklaracje rozszerzenia sieci połączeń dalekobieżnych o małe i średnie miasta leżące poza głównymi magistralami. Zapowiedziano wówczas, że – po mających się rozpocząć w 2027 roku dostawach 35 pociągów elektryczno-spalinowych – połączenia PKP Intercity pojawią się na nowych trasach poza głównymi magistralami.
Na konferencji „Kolej lokalnych społeczności” sugerowano, że dopiero następuje otwarcie oferty połączeń dalekobieżnych na małe i średnie miasta. Głównym celem tej konferencji było zrobienie medialnego hałasu, który przykryje fakt, że uruchamianie połączeń PKP Intercity do mniejszych ośrodków mocno spowolniło. Skoro coś się nie dzieje, to trzeba dużo mówić, że będzie się działo – to podstawy politycznej propagandy.
Po zmianie rządu w 2023 roku sukcesywne doprowadzanie pociągów dalekobieżnych do małych i średnich miast zahamowało. Za czasów PiS niemal rokrocznie wprowadzano połączenia PKP Intercity na kolejne trasy poza głównymi magistralami. W 2016 roku dotarły one do Starogard Gdańskiego, Czarnej Wody, Czerska, Chojnic, Złotowa, Krajenki, Wałcza, Tuczna, Kalisza Pomorskiego, Recza, w 2017 roku do Werbkowic i Hrubieszowa, w 2019 roku do Małomic, Żagania, Żar i Nowogrodu Bobrzańskiego, w 2020 roku do Głogówka, Prudnika, Nysy, Otmuchowa, Paczkowa, Ząbkowic Śląskich, Dzierżoniowa, Świdnicy, w 2021 roku do Sztumu, Kwidzyna, Grudziądza, Brodnicy, Rypina, Sierpca, Hajnówki, Bielska Podlaskiego, a w grudniu 2023 roku – dokładnie trzy dni przed ślubowaniem rządu Donalda Tuska – do Nowej Rudy i Jedliny-Zdroju.
Potem nastała posucha w uruchamianiu połączeń PKP Intercity do nowych miast, a Ministerstwo Infrastruktury zdecydowało o wycofaniu wprowadzonych w 2019 roku połączeń dalekobieżnych do Małomic, Żagania, Żar i Nowogrodu Bobrzańskiego. Likwidacja kursującego przez te miasta pociągu PKP Intercity miała miejsce w grudniu 2025 roku – trzy miesiące po konferencji „Kolej lokalnych społeczności”, która miała medialnie przyćmić nie tylko to cięcie w sieci połączeń dalekobieżnych, ale też to, że pociągi PKP Intercity przestały się zatrzymywać w szeregu mniejszych ośrodków. W 2024 roku zlikwidowano postoje na stacjach Janowice Wielkie, Bardo, Gorzkowice, Trawniki, Pyskowice, Środa Śląska i Bytom Odrzański, a w 2025 roku na stacjach Barczewo, Żychlin, Nasielsk i Suchedniów. Dopiero uruchomienie w czerwcu 2026 roku pociągów relacji Białystok – Olsztyn przez Łomżę, Śniadowo, Ostrołękę, Chorzele i Szczytno było pierwszym za rządu Tuska rozszerzeniem sieci połączeń PKP Intercity o nowe miejscowości.
Gdy minęło pół roku po konferencji „Kolej lokalnych społeczności”, senator Koalicji Obywatelskiej z Pomorza Środkowego Stanisław Gawłowski w ciemno uznał, że obietnice, które zaprezentowano na tym wydarzeniu, zostały już zrealizowane i opublikował na platformach społecznościowych następującą informację: „Po 40 latach pociągi dalekobieżne powróciły do Czaplinka, Złocieńca i Drawska Pomorskiego”. Rzeczywiście na konferencji zapowiedziano uruchomienie pociągów PKP Intercity na trasie Szczecin – Drawsko Pomorskie – Złocieniec – Czaplinek – Szczecinek – Człuchów – Chojnice – Trójmiasto, tyle że zaczną one kursować dopiero po dostarczeniu taboru elektryczno-spalinowego, którego dostawy mają zostać zrealizowane w latach 2027–2029.
Politykom coraz częściej mieszają się teraźniejszość z przyszłością, a deklaracje ze zrealizowanymi obietnicami. Pod koniec lipca 2026 roku pomorski senator Koalicji Obywatelskiej Ryszard Świlski na platformach społecznościowych opublikował film, w którym stoi przy mapie kolejowej województwa pomorskiego i, kreśląc na niej kreski, mówi: „A teraz kilka zdań do niedowiarków kolejowych: mówiłem, że wrócimy na linię kolejową z Kępic w kierunku Kościerzyny i Lipusza. I wpisujemy na mapę teraz – ja, ręcznie, tutaj – Bytów, bo to będzie fakt”. Owszem, to ma być fakt, tyle że prace nad rewitalizacją linii z Lipusza przez Bytów do stacji Korzybie na linii Słupsk – Kępice – Miastko – Szczecinek dopiero się zaczynają.
Wiarygodne czy rządowe źródła informacji?
Dezinformacja występuje nie tylko w wyniku intencjonalnego i zaplanowanego podawania nieprawdziwych informacji. Może wynikać też z zabierania głosu przez osoby nie posiadające wystarczającej wiedzy. Politycy zazwyczaj wolą powiedzieć cokolwiek niż powstrzymać się od wypowiedzi. Problem ten dotyczy również przedstawicieli rządu.
W nocy z 2 na 3 lutego 2026 roku na linii Skierniewice – Pilawa doszło do wykolejenia pociągu towarowego wiozącego olej napędowy ze Szczecina do Chełma. Jako że pociąg ten jechał w kierunku granicy ukraińskiej, a wykolejenie miało miejsce dwa i pół miesiąca po wysadzeniu szyny koło Dęblina, o którym to zdarzeniu premier Donald Tusk mówił, że „nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z aktem dywersji”, zaczęły pojawiać się domysły, czy także tym razem nie był to akt sabotażu, tyle że zakończony wypadkiem pociągu.
Przedstawiciel rządu, który pierwszy zaczął wypowiadać się w sprawie wykolejenia pociągu z wagonami-cysternami, zamiast rozwiać wątpliwości, podając sprawdzone informacje, zaczął tworzyć szum informacyjny – wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Szczepański z Lewicy w wywiadach radiowych wskazywał nie tylko nieprawdziwą, ale przy tym nierealną przyczynę zdarzenia. W Polskim Radiu stwierdził, że przyczyna wykolejenia to „kwestia niskich temperatur i uszkodzenia sieci trakcyjnej”, a na antenie RMF oznajmił, że doszło „z powodu awarii sieci trakcyjnej”. Tymczasem uszkodzenie sieci trakcyjnej nie było przyczyną, lecz jednym ze skutków wypadku – mianowicie wykolejone wagony, zsuwając się z nasypu, połamały słupy sieci trakcyjnej.
Słowa wiceministra Szczepańskiego miały o tyle dużą wagę, że to właśnie w strukturze Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji działa Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych, w związku z czym wypowiedź akurat tego polityka mogła zostać odebrane jako oparta na informacjach z wiarygodnego źródła.
Gdy wiceminister Wiesław Szczepański mówił to, co mu ślina na język przyniosła, w większości domów był już Poradnik bezpieczeństwa. W tej publikacji wydanej przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwo Obrony Narodowej znajduje się dekalog bezpieczeństwa, którego pierwsze przykazanie brzmi: „Korzystaj z wiarygodnych źródeł informacji, przede wszystkim rządowych”.












Komentarze
Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!