AIPAC, czyli Amerykańsko-Izraelski Komitet Spraw Publicznych, to jedna z najbardziej wpływowych organizacji lobbingowych w Stanach Zjednoczonych. Jej celem jest wzmacnianie relacji politycznych, wojskowych i strategicznych między USA a Izraelem. Jego korzenie sięgają 1951 roku, kiedy powstał American Zionist Committee for Public Affairs (Amerykański Syjonistyczny Komitet Spraw Publicznych), przekształcony później w AIPAC (American Israel Public Affairs Committee). Organizacja rozwinęła się szczególnie w latach 70., gdy zaczęła profesjonalizować działania lobbingowe i budować trwałe relacje z członkami Kongresu Stanów Zjednoczonych.
Dziesiątki milionów na wybory
AIPAC działa jako klasyczna organizacja wpływu politycznego. Do niedawna nie przekazywała bezpośrednio pieniędzy kandydatom, ale odgrywała kluczową rolę w mobilizowaniu powiązanych z Izraelem prywatnych darczyńców, tworzeniu sieci kontaktów oraz dostarczaniu politykom analiz i argumentów wspierających współpracę z Izraelem. W 2021 roku sytuacja się zmieniła – AIPAC powołał swój AIPAC PAC, czyli Political Action Committee – organizację legalnie zbierającą środki i wspierającą finansowo komitety wyborcze. Kontrowersje wzbudziło to, że organizacja poparła w wyborach do Kongresu 120 kandydatów, w tym 37 republikanów, którzy głosowali przeciwko zatwierdzeniu zwycięstwa Joe Bidena po ataku na Kapitol 6 stycznia 2021 roku. Wśród nich znaleźli się m.in. Jim Jordan i Scott Perry, opisywani jako politycy zaangażowani w działania Donalda Trumpa zmierzające do podważenia wyniku wyborów.
Środowiska liberalnych mediów i powiązanych z partią demokratycznych Żydów wyraziły wtedy niepokój. Uznano, że AIPAC postawił poparcie dla Izraela ponad wartości amerykańskiej demokracji. Organizacja broniła swojej decyzji, argumentując, że w momencie zagrożenia dla Izraela ruch proizraelski nie powinien „wybierać sobie przyjaciół”, a kryterium poparcia ma być jedno: stanowisko kandydata wobec relacji USA–Izrael.
Od tego momentu, bezpośrednie zaangażowanie jedynie wzrosło. Jak chwali się na swojej stronie, w 2024 roku wsparł bezpośrednio 362 proizraelskich kandydatów z Partii Demokratycznej i Republikańskiej roku kwotą ponad 53 milionów dolarów. Roczny budżet AIPAC-u liczony jest w dziesiątkach milionów dolarów, jeśli jednak uwzględnimy bezpośrednio z nim powiązany United Democracy Project, to kwota wydana przez obie te organizacje na wybory w 2024 roku przekroczyła sto milionów dolarów. W marcu 2026 AIPAC przekazał 13,7 mln dolarów za pośrednictwem Super PAC-ów na prawybory w stanie Illinois.
AIPAC od dekad buduje kontakty zarówno z Partią Republikańską, jak i Demokratyczną. Jego coroczna konferencja należy do najważniejszych wydarzeń politycznych w Waszyngtonie, przyciągając czołowych polityków obu partii. Kluczowym elementem jego działalności są bezpośrednie spotkania z kongresmenami, przygotowywanie rekomendacji legislacyjnych oraz budowanie ponadpartyjnego konsensusu wokół wsparcia dla Izraela, na przykład w kwestiach pomocy wojskowej, sankcji wobec Iranu czy współpracy technologicznej. AIPAC działa więc przede wszystkim na poziomie federalnym i koncentruje się na wpływie na proces legislacyjny i politykę zagraniczną USA.
Amerykańscy prezydenci Izraela
W praktyce, jakieś formy wsparcia lub przynajmniej uznania ze strony AIPAC mieli nie tylko wszyscy prezydenci USA w XXI wieku (George W. Bush, Barack Obama, Donald Trump i Joe Biden), ale także osoby, które kandydowały na urząd prezydenta (Hillary Clinton). Każde z nich było gościem i mówcą na konferencjach AIPAC-u oraz odbiorcą wsparcia organizacji. Co istotne, przez długi czas AIPAC samodzielnie nie przekazywał środków kandydatom na prezydentów, ale dawał im dostęp do sieci potężnych sponsorów. Tak było choćby w przypadku Bidena, Clinton jak i Trumpa. Osoby i organizacje powiązane z AIPAC – takie jak Republican Jewish Coalition, która od 2020 roku wydała ponad 14 milionów dolarów na Trumpa, Jewish Americans Ready for Hillary pod batutą byłej dyrektorki finansowej AIPAC-u Katz Watson, czy zbierający miliony na kampanię Bidena Michael Adler (inny były dyrektor finansowy AIPAC-u) – były kluczowe w kampaniach prezydenckich.
Co ciekawe, niektórzy przyszli kandydaci przez lata zbierali pieniądze dla AIPAC-u (jak Joe Biden w latach 70. i 80.), co zapewniało im przychylność organizacji, kiedy sami startowali na najwyższe urzędy.
Niektórzy kandydaci niemal zaczynają swoje kampanie od spotkań z gronem przedstawicieli AIPAC-u. Obama formalnie ogłosił kandydaturę 10 lutego 2007 roku w Springfield, Illinois, a już 2 marca wystąpił na AIPAC Policy Forum w Chicago. Wygłosił tam mowę, którą opisywano jako jego pierwsze duże wystąpienie o polityce bliskowschodniej. Potem, już po faktycznym zdobyciu nominacji Partii Demokratycznej, Obama wygłosił dla AIPAC-u przemówienie, które Reuters określił jako jego pierwsze wystąpienie z zakresu polityki zagranicznej po zdobyciu nominacji.
Również Donald Trump wygłosił swoje pierwsze przemówienie o polityce zagranicznej na konferencji AIPAC-u wiosną 2016. Bez poparcia – czy chociaż uznania – przez AIPAC nie ma sensu startować do wyborów.
Niemal każdy poważny kandydat na prezydenta USA utrzymuje dobre relacje z AIPAC-em, bo organizacja ta stanowi jeden z kluczowych punktów odniesienia w amerykańskiej polityce zagranicznej. Fakt, że gubernator Kalifornii i prawdopodobnie przyszły kandydat demokratów Gavin Newsom publicznie dystansuje się od związków z AIPAC-em, uchodzi w oczach amerykańskich elit za skandal.
Jak poległ Thomas Massie
W ostatnich latach, szczególnie w kontekście wojny i ludobójstwa w Gazie, otwierania kolejnych frontów przez Izrael, przyznawania przez Kongres oraz administrację Bidena i Trumpa pomocy zbrojnej Izraelowi, protestów na amerykańskich uniwersytetach oraz rekordowego spadku sympatii Amerykanów do Izraela, AIPAC działał w USA wyjątkowo prężnie. Po ataku Hamasu w październiku 2023 roku AIPAC jednoznacznie poparł prawo Izraela do odpowiedzi militarnej i intensywnie lobbował w Kongresie na rzecz szybkiego zatwierdzania pakietów pomocy wojskowej dla Izraela. Jednocześnie organizacja sprzeciwiała się inicjatywom wzywającym do trwałego zawieszenia broni lub warunkowania amerykańskiej pomocy, podkreślając konieczność utrzymania strategicznego wsparcia dla Izraela.
Co istotne, AIPAC finansował jednocześnie kampanie przeciwko politykom odnoszącym się krytycznie do sposobu prowadzenia wojny w Gazie i do skali amerykańskiego wsparcia militarnego. Najbardziej znanym przykładem są prawybory w 2024 roku, w których AIPAC i powiązany z nim United Democracy Project przeznaczyły duże środki na kampanie przeciwko progresywnym demokratom. Wśród nich znaleźli się m.in. Jamaal Bowman oraz Cori Bush, którzy przegrali z kandydatami, na których kampanie duże pieniądze wyłożył AIPAC. Organizacja prowadziła również pomniejsze działania przeciwko innym krytycznym wobec Izraela politykom, takim jak kongresmenka Ilhan Omar. Doprowadziło to do pogłębienia rozłamu w Partii Demokratycznej między skrzydłem establishmentowym a progresywnym.
W maju 2026 roku doszło do kolejnego skandalu z udziałem AIPAC-u. Republikański kongresmen Thomas Massie przegrał prawybory w Kentucky z byłym komandosem Navy SEAL Edem Gallreinem, co uznano za polityczne zwycięstwo Donalda Trumpa i potwierdzenie silnej pozycji AIPAC-u w Partii Republikańskiej. Była to najdroższa kampania w historii amerykańskich prawyborów – wydano na nią około 32 mln dolarów. Sam AIPAC, poprzez swój super PAC United Democracy Project oraz inne organizacje wspierane przez proizraelskich darczyńców, przeznaczył ponad 15,8 mln dolarów na działania przeciwko Massiemu lub wspierające jego rywala. Massie – radykalny libertarianin i jeden z ojców ruchu Tea Party, który przecierał szlak alt-rightu i tworzył grunt dla ruchu MAGA i Donalda Trumpa, w ostatnich latach został przeciwnikiem prezydenta USA. Ich konflikt zaostrzył się znacząco w ostatnim roku, ze względu na poparcie Izraela i wojnę Trumpa w Iranie, ale toczy się także wokół publikacji akt Epsteina, o co Massie zabiegał wspólnie z demokratami.
Massie przedstawiał wybory jako „referendum na temat tego, czy Izrael może kupować miejsca w Kongresie”, co wywołało oskarżenia o antysemityzm, które stanowczo odrzucał. Po ogłoszeniu porażki stwierdził, że przez 14 lat próbowano kupić jego głos, a ogromne wydatki na kampanię jego konkurenta miały służyć „kupieniu tego mandatu”. Utrzymywał, że jego stanowisko nie wynika z niechęci do Izraela, lecz z konsekwentnego sprzeciwu wobec wszelkiej pomocy zagranicznej. Podkreślał, że nigdy nie głosował za pomocą dla Egiptu, Syrii, Izraela ani Ukrainy.
Massie od lat krytykował pomoc finansową USA dla Izraela oraz zaangażowanie w konflikt z Iranem. Pomagał tworzyć ponadpartyjne koalicje próbujące ograniczyć prezydentowi możliwość prowadzenia wojny bez zgody Kongresu, choć wszystkie takie inicjatywy ostatecznie upadły. Z kolei AIPAC określał go jako najbardziej antyizraelskiego republikanina w Izbie Reprezentantów. Po zwycięstwie Gallreina, którego otwarcie poparł Trump, organizacja oświadczyła, że wyborcy popierają kandydatów, którzy uznają silny sojusz USA z Izraelem za ważny interes Ameryki, a odrzucają polityków atakujących tę relację oraz środowiska proizraelskie.
Thomas Massie krytykuje wpływy AIPAC od lat, ale w maju 2026 roku poszedł o krok dalej: przedstawił projekt ustawy mający objąć tę organizację przepisami FARA (Foreign Agents Registration Act), czyli ustawą wymagającą od podmiotów działających na rzecz zagranicznych interesów rejestracji jako „agenci zagraniczni”.
Massie nazwał swój projekt „Americans Insist on Political Agent Clarity Act”, tak by akronim nazwy ustawy wyraźnie nawiązywał do AIPAC-u. Utrzymywał, że obecne przepisy zawierają lukę pozwalającą organizacjom formalnie zarejestrowanym w USA prowadzić działalność lobbingową służącą przede wszystkim interesom obcego państwa bez obowiązku rejestracji w ramach FARA. Uważa, że Amerykanie mają prawo wiedzieć, kiedy wpływowe grupy nacisku promują interesy zagranicznych rządów w Kongresie.
Massie argumentował, że zasady powinny być jednakowe dla wszystkich państw. Stwierdził, że jeśli lobbing prowadzony jest w interesie Wielkiej Brytanii, Turcji, Kataru, Izraela czy jakiegokolwiek innego kraju, powinien być jawny i podlegać kontroli państwa. Nie wydaje się jednak aby projekt miał duże szanse nawet dotrzeć do etapu głosowania. Nie ma większego poparcia w Kongresie i nikt nie spieszy się z jego procedowaniem, a kiedy Massie opuści Kongres po zakończeniu kadencji na początku stycznia 2027 roku, a żaden inny kongresmen nie przejmie projektu. To jednak nie pierwszy raz, kiedy ktoś w Ameryce, próbuje – bez skutku – pociągnąć AIPAC do odpowiedzialności.
Dziwny przypadek Stevena Rosena
Steven J. Rosen był jednym z najważniejszych ludzi AIPAC-u przez ponad dwie dekady. Z wykształcenia politolog, wcześniej wykładowca akademicki i analityk RAND Corporation, w 1982 roku dołączył do AIPAC-u, gdzie odpowiadał za sprawy polityki zagranicznej. Uchodził za architekta wpływów organizacji w Waszyngtonie, szczególnie w relacjach z administracją federalną, Departamentem Stanu, Radą Bezpieczeństwa Narodowego i środowiskiem eksperckim. W amerykańskich mediach opisywano go jako jedną z najbardziej wpływowych postaci proizraelskiego lobby i człowieka, który pomógł rozwinąć styl lobbingu skoncentrowany nie tylko na Kongresie, lecz także na władzy wykonawczej.
W AIPAC-u dał się poznać jako zręczny koordynator i fundraiser. Mówi się, że to jemu AIPAC zawdzięcza swój obecny status. Sukces ten opierał się m.in. na koordynowaniu hojnego wsparcia finansowego dla kandydatów politycznych, prowadzeniu intensywnych kampanii medialnych oraz budowaniu nieformalnych relacji z przedstawicielami administracji państwowej. Dzięki temu popieranie Izraela stawało się politycznie korzystne, natomiast sprzeciw wobec jego interesów mógł wiązać się z politycznymi kosztami – odczuł je na własnej skórze Thomas Massie.
W sierpniu 2004 roku CBS News podało, że w Pentagonie działa szpieg – urzędnik podejrzany o przekazywanie tajnych informacji Izraelowi. Informacje te miały trafiać do dwóch pracowników AIPAC-u, a stamtąd do przedstawicieli Izraela. Tego samego dnia FBI przeszukało biura AIPAC-u, domagając się dostępu do papierowej i elektronicznej dokumentacji związanej z samym Rosenem i jego współpracownikiem, Keithem Weissmanem. Po raz pierwszy tak wysoko postawionych proizraelskich lobbystów próbowano ścigać na podstawie przepisów ustawy o szpiegostwie.
W 2005 roku zarzuty usłyszeli urzędnik Pentagonu Lawrence Franklin oraz obaj pracownicy AIPAC-u. Prokuratura twierdziła, że Franklin przekazywał im informacje dotyczące bezpieczeństwa narodowego, w tym materiały niejawne, a Rosen i Weissman mieli następnie komunikować je innym nieuprawnionym osobom, czyli po prostu izraelskiemu wywiadowi. Oskarżenie opierało się na przepisach ustawy Espionage Act, zwłaszcza na regulacjach dotyczących przekazywania informacji związanych z obronnością osobom bez prawa dostępu.
Sprawa była jednak nietypowa, bo Rosen i Weissman nie byli urzędnikami państwowymi ani klasycznymi agentami obcego wywiadu, lecz lobbystami i uczestnikami waszyngtońskiego obiegu informacji – lunchów, imprez, kawek i wycieczek, na których politycy, urzędnicy, eksperci i dziennikarze stale wymieniają się nieformalnymi przeciekami.
Proces ostatecznie upadł w 2009 roku. Prokuratorzy wycofali zarzuty, uznając, że szanse na zwycięstwo są niewielkie. Kluczowe były dwie kwestie. Po pierwsze, sąd podniósł poprzeczkę dowodową: rząd musiałby wykazać nie tylko, że Rosen i Weissman przekazali wrażliwe informacje, lecz także że wiedzieli, iż ich ujawnienie może zaszkodzić Stanom Zjednoczonym. Po drugie, obrona uzyskała możliwość korzystania z materiałów niejawnych, co groziło dalszym ujawnianiem tajnych informacji podczas procesu.
W praktyce sprawa znalazła się na granicy między szpiegostwem, lobbyingiem a dziennikarsko-politycznym handlem informacjami — a tej granicy prokuratura nie zdołała skutecznie obronić przed sądem. Prawnicy obu lobbystów przekonywali równocześnie, że przekazane informacje były nieistotne i nieszkodliwe.
Chociaż nie zapadł wyrok, Rosen był jednak – pomimo niewątpliwego talentu i umiejętności – w dużej mierze spalony na waszyngtońskich salonach. Dlatego już w trakcie procesu zwrócił swój bystry wzrok na Stary Kontynent. A tam zobaczył morze możliwości.
Wpływy i aktywność AIPAC-u w USA nie są żadną tajemnicą. Dużo mniej znanym faktem jest jednak działanie młodszej, siostrzanej organizacji AIPAC-u, którą niecałe 20 lat temu powołano w Europie.
Jak dokładnie działa ELNET i izraelskie lobby w Europie? Temu przyjrzymy się w następnym tekście – o wycieczkach dla parlamentarzystów, wydarzeniach propagandowych z niejasnym finansowaniem i lobbowaniu za zakupem izraelskiej broni.




!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)



![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)

Komentarze
Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!