Sterniczki

Co trzecia osoba LGBTQI była ofiarą przemocy

Niestety większość z tych przestępstw nie jest zgłaszana na policję.

– Mniej więcej jedna trzecia naszych respondentów w przeciągu ostatnich 5 lat doświadczyła różnych form przemocy. W porównaniu ze „wschodem”, nie mówiąc już o Rosji, u nas jednak jest „cywilizacja” – mówi dr Magdalena Budziszewska w programie Roberta Kowalskiego Sterniczki w Krytyce Politycznej.

Dr Budziszewska z Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego jest współautorką raportu nt. przemocy wobec osób LGBTQI. Jak wynika z przytoczonych w nim danych, w ciągu ostatnich pięciu lat przemocy doświadczyło aż 29 procent osób LGBTQ. Najczęściej dotyka ona osób transpłciowych (48 procent spośród nich), gejów (38 proc.), biseksualnych mężczyzn (33 proc.). Najrzadziej ofiarą przemocy padają kobiety biseksualne (16 proc.).

– Jeśli chodzi o Polskę, to największe prawdopodobieństwo doświadczenia przemocy dotyczyło osób transseksualnych. Są to osoby bardzo widoczne. Jako ludzie nie lubimy hybryd, nie lubimy, jak nie wiadomo czy to jest chłopiec, czy dziewczynka – mówi Budziszewska.

Autorzy raportu wskazują również, że osoby LGBTQI padają ofiarami przemocy dwukrotnie częściej niż osoby heteroseksualne. Zastrzegają jednocześnie, że ze względu na zbyt małą ilość danych, porównanie tych dwóch populacji nie jest do końca uprawnione.

Zobacz Sterniczki w Krytyce Politycznej:

– Populacja LGBTQI jest populacją ukrytą. Nie wiemy dokładnie ile takich osób jest, kim są i gdzie są. Dość trudno porównać badania na tej próbie do prób reprezentatywnych. Ale gdybyśmy zaryzykowali, to wychodzi, że osoby LGBTQI w ostatnich 5 latach miały dwukrotnie wyższą „szansę” paść ofiarą przemocy niż reszta populacji – mówi współautorka raportu w programie Roberta Kowalskiego.

Fatalne prawodawstwo

Przestępstwa z nienawiści prawie w ogóle nie są w Polsce zgłaszane. Osoby LGBTQI wychodzą z założenia, że policja nie będzie chciała albo nie będzie mogła niczego z tym zrobić. Wynika to zarówno z doświadczeń, jak i pewnych obaw, wyobrażeń. W badaniu ilościowym na 1400 przypadków, na policję zgłosiła się 1 osoba.

Zdaniem Budziszewskiej, niezgłaszanie przypadków przemocy nie dotyczy tylko populacji LGBTQI. – To jest szerszy problem. Wiele Polek i Polaków nie szuka pomocy w instytucjach państwowych. Chociaż jeśli chodzi o osoby LGBTQI, to dochodzi fatalne prawodawstwo.

W polskim kodeksie karnym przestępstwa z nienawiści mogą dotyczyć religii czy etniczności, ale nie orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej.

– Jeśli ktoś kogoś pobije ze względu na to, że jest żydem, katolikiem albo ma czarną skórę, to coś takiego podchodzi pod przestępstwo z nienawiści. Ma swoją kategorię. Policja wie, jak się tym zająć. W przypadku ofiar homofobii, ofiara czuje się w jakimś sensie nieuznana – mówiła w Sterniczkach w Krytyce Politycznej dr Budziszewska.

Osoby, które jednak zdecydowały się wstąpić na drogę sądową, często ponownie stają się ofiarami przemocy na korytarzu sądowym. – Z reguły sprawcy są prowadzeni drugim korytarzem albo w sądzie w ogóle nie ma osobnych wejść. Sprawca jest pobudzony i bluzga, znieważa tą ofiarę dalej. W takich sytuacjach bardzo ważne jest, jak zareagują obecni przy tym policjanci, prokurator czy sędzia. To symboliczne stanięcie państwa po ich stronie.

ekspertki

 

*Dziennik Opinii nr 240/2016 (1440)

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.