Gospodarka

Budujemy świat, którym rządzić będą kobiety

dziewczyna-edukacja-dzieci

W krajach o niskich i średnich dochodach na rynku pracy jest jedynie 47 proc. kobiet w porównaniu z 79 proc. mężczyzn. Jeśli uda się zmniejszyć tę lukę uczestnictwa w sile roboczej choćby o połowę, to PKB krajów nią dotkniętych wzrośnie o 15 proc. już w pierwszym roku od zmiany, dodając 4 biliony dolarów do produktu światowego brutto.

Niedawno w dystrykcie Tonk w indyjskim Radżasthanie odwiedziłem „świetlicę dla dziewcząt” – bezpieczną przestrzeń, gdzie dorastające dziewczęta mogą spotkać się z wyszkolonymi mentorkami i mentorami, by budować sieci społeczne i nabywać umiejętności życiowe. Na drodze do świetlicy przywitała mnie grupa nastolatek, tak pełnych energii i roześmianych, że i ja nie mogłem się nie uśmiechnąć. „A teraz wyobraź sobie potencjał działania sześciuset milionów takich dziewcząt” – pomyślałem.

Kobiecy desant na patriarchalną agorę

Największe w historii pokolenie dziewcząt w wieku 10-19 lat już jest na świecie – gotowe, by odcisnąć na nim swój ślad. Są rządy, organizacje rozwojowe i prywatne instytucje, które gotowe są pomóc w przełożeniu tego młodzieńczego potencjału na siłę napędową dla kreatywności, wzrostu gospodarczego i postępu społecznego na świecie. Jednak na ścieżce prowadzącej w tę świetlaną przyszłość kobiety wciąż napotykają przeszkody.

Około 170 milionów dziewcząt – niemal jedna trzecia ich światowej populacji – nie uczęszcza do żadnej szkoły. To dotkliwa utrata ważnej szansy: z każdym straconym rokiem edukacji potencjalny dochód dziewczyny czy kobiety spada o 10-20 proc.

Wciąż istnieją też bariery utrudniające zwiększanie liczby zapisów kobiet do szkół – choćby nadal utrzymujący się w wielu miejscach świata obyczaj zawierania małżeństw z dziećmi. Każdego roku 15 milionów dziewcząt wychodzi za mąż przed ukończeniem osiemnastego roku życia. To jedno małżeństwo co dwie sekundy. Jedna czwarta światowej populacji dziewcząt wchodzi w związki małżeńskie bardzo wcześnie lub zostaje do tego zmuszona. Poza zwiększonym ryzykiem doznania przemocy domowej przez dziewczęta i dziewczynki we wczesnych małżeństwach, prawdopodobieństwo zajścia przez nie we wczesną ciążę wzrasta o 90 proc. Częstym rezultatem takiego stanu rzeczy jest powstanie dużej rodziny, wymagającej ogromnego nakładu nieodpłatnej pracy, czyli opieki nad dziećmi, co powstrzymuje dziewczęta i kobiety przed kontynuacją nauki szkolnej, a przez to utrwala lukę płacową.

DFID - UK Department for International Development
Juliet jest mentorką brytyjskiego Adolescent Girls Empowerment Programme w Zambii. Dzięki temu programowi młode dziewczyny z regionów miejskich i wiejskich mają dostęp do bezpiecznych przestrzeni, w których mogą się spotykać, rozmawiać i uczyć o problemach związanych z małżeństwami dzieci. Fot. DFID – UK Department for International Development, Flickr.com

 

Dziewczęta, które wychodzą za mąż przed osiemnastym rokiem życia (i nie tylko one), muszą borykać się z drastyczną redukcją mobilności, czyli ograniczeniem możliwości przemieszczania się i zmiany miejsca zamieszkania. Badanie przeprowadzone w Afryce Południowej wykazało, że mobilność i dostęp dziewcząt do sfery publicznej znacznie się zmniejsza z chwilą wejścia w okres dojrzewania – z obszaru ok. 16,3 km kw. do zaledwie 6,7 km kw! Z kolei dostępność przestrzeni publicznej dla chłopców zostaje w tym samym czasie podwojona: z 9,8 km kw. do 20,2 km kw. Zmniejszona mobilność dziewcząt naraża je na niebezpieczeństwo izolacji od społeczeństwa i ogranicza ich możliwości budowania kapitału społecznego.

W wyniku występowania tych i innych czynników, w krajach o niskich i średnich dochodach na rynku pracy jest jedynie 47 proc. kobiet w porównaniu z 79 proc. mężczyzn. Mój zespół badawczy szacuje, że jeśli uda się zmniejszyć tę lukę uczestnictwa w sile roboczej choćby o połowę – z 32 proc. do 16 proc. – PKB krajów nią dotkniętych wzrośnie o 15 proc. już w pierwszym roku od zmiany, dodając 4 biliony dolarów do produktu światowego brutto.

Dostarczając dziewczętom wiedzy i ucząc je umiejętności, których potrzebują, by stać się pożytecznymi jednostkami uczestniczącymi w dwudziestopierwszowiecznej gospodarce, wzmacniamy je we wszystkich aspektach życia i umożliwiamy im pomaganie rodzinom, społecznościom i gospodarce na wybrane przez nie sposoby. To słuszne posunięcie na rzecz globalnego rozwoju – oraz na rzecz samych dziewcząt i kobiet.

Rosnąca rzesza światowych rządów, fundacji, firm i społeczności już to zauważyła. Inwestują w zdrowie, edukację i dobrostan dziewcząt. Ale wiele zasobów pożytkuje się na działania nieefektywne albo – co gorsza – programy, których nieskuteczność już udowodniono. Zbyt wielu aktorów światowego rozwoju, nawet powodowanych najlepszymi intencjami, uważa dziewczęta za ofiary do ratowania, a nie za twórcze i odważne inicjatorki zmian, którymi są w rzeczywistości.

Jak możemy najlepiej wspierać rozwój i możliwości tych dziewcząt? Wiemy na przykład, że zapewnienie im nauki szkolnej może być najwydajniejszą z inwestycji wspierających rozwój gospodarczy. Wiemy też, że dziewczęta – również te posiadające własne dzieci – odnoszą znaczące korzyści z wiedzy o seksie i reprodukcji oraz z usług w tym zakresie, pozwalających im wybrać rozmiar i strukturę rodziny oraz zapewnić sobie zdrowie i dobrostan.

Kiedy kobiety czują się jak oszustki

Ale rzecznicy dziewcząt – w rządach, organizacjach pozarządowych oraz agencjach rozwoju i finansowania – walczą z codziennymi trudnościami w zaspokojeniu tych potrzeb. Poza tym, chociaż rozpoznajemy wieloraki i węzłowy charakter potrzeb pokolenia młodych dziewcząt na świecie, często pracujemy w odosobnieniu. Mierzymy się z tymi samymi problemami, ale wcale się nie komunikujemy. Ten brak skutecznej koordynacji, współpracy i dzielenia się wiedzą przenosi się na inwestycje, które często zaczynają skupiać się na jednym projekcie, sektorze czy regionie, co niejednokrotnie osłabia ich działanie.

Dlatego też organizacja Population Council powołała do życia Centrum GIRL (Girl Innovation, Research, and Learning Center; Centrum Innowacji, Badań i Nauki na rzecz Dziewcząt), globalny ośrodek badań i programowania zajmujący się sprawami dziewcząt i kobiet. Centrum GIRL, którym kieruję, zamierza jak najlepiej wykorzystać inwestycje świata w przyszłość dziewcząt, zarówno poprzez wspieranie polityki opartej na dowodach naukowych, jak i poprzez uzgadnianie celów i priorytetów różnorodnych interesariuszy.

Dlatego budujemy największe na świecie otwarte repozytorium danych dotyczących młodzieży. Porządkujemy zapisy Population Council, obejmujące dane o ponad 120 tysiącach dorastających młodych ludzi, a także dane z innych organizacji prowadzących badania i programy dotyczące dziewcząt. Repozytorium umożliwi rygorystyczne analizy, które pomogą decydentom w lepszym zrozumieniu zmian trybu życia i potrzeb dziewcząt w okresie dojrzewania oraz rozpoznaniu, jakie działania są najskuteczniejsze dla których grup (i w jakich okolicznościach). Połączy ono również ludzi różnych dyscyplin i sektorów, których już jednoczy cel promowania systemowych zmian, dających dorastającym ludziom, zwłaszcza dziewczętom, szanse na wypełnienie potencjału.

Wzmacnianie dziewcząt, by mogły wykorzystywać swoją energię i talenty, by zmieniać społeczeństwa, w których żyją, nie będzie łatwym zadaniem. Kluczem do niego jest całościowe podejście – takie, które dostrzega fundamentalne połączenia programów i celów, wykorzystuje sprawdzone rozwiązania i przyjmuje perspektywę długoterminową.

Lewicę odbudują kobiety

**
Thoai Ngo, dyrektor programu Poverty, Gender, and Youth w Population Council, zajmującego się sprawami biedy, płci i młodzieży, kieruje również nowym centrum Girl Innovation, Research and Learning (GIRL).

Copyright: Project Syndicate, 2017. www.project-syndicate.org. Z języka angielskiego przełożyła Aleksandra Paszkowska.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Był już świat urządzony przez mężczyzn, budujemy świat, którym będą rządziły kobiety. Może kiedyś w przyszłości znajdziemy sposób dobierania rządzących wģ. kompetencji a nie płci,pochodzenia czy światopoglądu.

Krzysztof Mazur

Tutaj chyba zawinił błędny tytuł, nie wiem, czy dodany przez redakcję. W tekście chodzi o dostęp do edukacji niż polityczne parytety we władzy.

Feminizm, arabizm, korwinizm - to są wszystko zbliżone nurty. Nie popieram.

Szwajcaria, USA, Australia, Korea Południowa i Tajwan - to jest top 5 najlepszych państw świata i na nich trzeba się wzorować odrzucając wszystkie dzikie antynarodowe ideologie.

Nie mogę się doczekać żeby zobaczyć jak będą rządzić w państwach islamskich: Arabii Saudyjskiej, Iranie, Afganistanbie czy Szwecji:))