Gospodarka

Warufakis: Bank jest jak wehikuł czasu

Kiedy bierzesz z banku kredyt, bank nie pożycza ci pieniędzy, które ktoś inny zaoszczędził. To przekonanie równie powszechne co błędne. A jak jest naprawdę?

Odkąd istnieje ludzkość, wszyscy ludzie mają wobec siebie dług. Nieodłączną cechą naszego gatunku jest zdolność do współpracy. Tylko dzięki współpracy mogliśmy przetrwać ewolucyjną walkę o byt w dżungli, w stepach i na pustyniach. A współpraca wymaga wzajemności: ja zrobię dziś coś dla ciebie, jutro ty dla mnie. Tak powstaje dług. Nie ma postaci finansowej, nie przelicza się go na pieniądze, ale nadal jest to dług. Taki etyczny, „dobry” rodzaj długu.

W miarę jak rozwijała się wymiana towarowa, a coraz więcej relacji między ludźmi zapośredniczał bezosobowy rynek, te wzajemne relacje międzyludzkie coraz częściej przyjmowały postać długu pieniężnego. W ten sposób ekonomia oderwała się od społeczeństwa, a tym, co ten proces spotęgowało, było powstanie banków.

Bo spójrzmy prawdzie w oczy: banki mają z definicji gigantyczną władzę nad całą resztą społeczeństwa, polegającą na tym, że stwarzają pieniądze. To podstawa istnienia banków. Kiedy bierzesz z banku kredyt, bank nie pożycza ci „czyichś” pieniędzy. Wiele osób sądzi, że tak właśnie jest, a to kompletna pomyłka. To błędne mniemanie uparcie zalega w głowach wielu ludzi.

Bank działa inaczej: tworzy pieniądze z powietrza. Wstukuje na klawiaturze kwotę, na przykład 20 tysięcy dolarów, i dopisuje ci ją do salda. Bank zakłada, że spłacisz pożyczkę, bo teraz ekonomia idzie w ruch. Za te 20 tysięcy kupujesz na przykład wyposażenie do biura albo nowy samochód. Pieniądze przepływają więc z twojego banku na rachunek firmy czy osoby, która ci coś sprzedała. A gdy pieniądze w ten sposób krążą i gospodarka się kręci, powstaje dochód, wytwarzana jest nowa wartość. Zwrócisz bankowi pożyczoną kwotę z odsetkami. Te odsetki to zysk dla banku. A im więcej pożyczysz, tym więcej bank na tym zarobi.

To trochę tak – tłumaczę to córce w mojej książce – jak gdyby bank mógł wyciągnąć rękę i sięgnąć w przyszłość. Bank chwyta jakąś przyszłą wartość, która jeszcze nie została wytworzona, ściąga ją do siebie i inwestuje w jakąś produktywną działalność z nadzieją, że tę wartość zabraną z przyszłości będzie można spłacić. Ten mechanizm zawsze działał i przynosił bankom ogromne zyski. Ale bankierzy umyślili sobie, że im więcej pieniędzy ściągną z przyszłości, im więcej niewytworzonej jeszcze wartości jej podbiorą, tym więcej na tym zarobią.

Warufakis: Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o wojnę klas

A kiedy przeciągną strunę  – a zawsze przeciągają strunę! – ściągają tej wartości o wiele za dużo. W końcu nikt nie może jej spłacić – i mamy kryzys bankowy. A ponieważ banki odgrywają w społeczeństwie tak ważną rolę, zyskują również potężne wpływy w polityce. Ty i ja nie mamy takich wpływów, bo to zwykle nie my finansujemy politykom kampanie wyborcze. Mają je za to banki i korzystają z nich. Potrafią tak pociągać za sznurki, by system polityczny uratował je w kryzysie. I tak to wygląda: socjalizm dla banków, a cała reszta ma siedzieć cicho i zaciskać pasa.

 

**
Wypowiedź Janisa Warufakisa dla portalu bigthink.com. Z angielskiego przełożył Marek Jedliński.

Bio

Janis Warufakis

| Ekonomista, współzałożyciel DiEM25
Ekonomista, od stycznia od lipca 2015 roku minister finansów Grecji, współzałożyciel ruchu DiEM25 (Democracy in Europe Movement 2025). Autor książki "Globalny Minotaur" (2016) i "A słabi muszą ulegać?" (2017).

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.