Wojna nie ma sensu, w każdym razie dla jednostek
Odczucia i postawa bohaterki „Za plecami” nie są mi obce. Jednocześnie nasz naiwny i wygodny, indywidualistyczny pacyfizm musieliśmy sobie ostatnio przemyśleć.
Kraj, który broni swojej wolności – i uczy Europę odwagi.
Odczucia i postawa bohaterki „Za plecami” nie są mi obce. Jednocześnie nasz naiwny i wygodny, indywidualistyczny pacyfizm musieliśmy sobie ostatnio przemyśleć.
Ukraina jest jednym z nielicznych państw uznających ekobójstwo za zbrodnię. Ale prawo międzynarodowe takiej kategorii nie zna.
O buncie Prigożyna i nie najlepszych perspektywach dla szefa Grupy Wagnera rozmawiamy z Piotrem Łukasiewiczem, byłym dyplomatą wojskowym i cywilnym, ekspertem ds. obronności.
Prigożyn na pewno nie jest niezależnym graczem, tak nie działa system polityczny w Rosji. Musi mieć potężnych patronów na Kremlu. Czy wciąż działa na ich polecenie? Czy oznacza to wyczekiwany rozłam w rosyjskich elitach?
To bardzo smutne, ale o wiele łatwiej zaprowadzić neutralność klimatyczną w całkowicie zniszczonym mieście niż przerobić miasto nienaruszone.
Republikanie muszą zwalczać demokratów na każdym froncie, więc nowa amerykańska prawica broni teraz Rosji.
Nie trzeba używać bomb, by zdestabilizować jakiś kraj. Można odciąć lub zatruć wodę. To właśnie robi obecnie Rosja.
Jeszcze zanim zaczął się konflikt w Donbasie, Ukraina stała się nowym domem dla dziesiątek, a może setek rosyjskich skrajnie prawicowych radykałów, którzy w swojej ojczyźnie byli represjonowani.
To nie są dobre wieści po długim weekendzie, kiedy pewnie część z was czyści jeszcze grille po smażeniu bakłażanów i sera halloumi. Ale pamiętajmy, że nasze wsparcie dla Ukrainy, nawet najdrobniejsze, się liczy i pomaga mierzyć ze skutkami wojennej tragedii.
Każde ukraińskie miasto, które wciąż broni się przed najazdem wroga, jest dziś twierdzą graniczną Europy. Bo nie ma już dokąd uciekać.