Beton trzyma się mocno
Przez ostatnie ćwierć wieku kolejne władze Radomia wydawały miliony złotych na wyłożenie betonem lub granitem kolejnych placów w mieście. Kończące się lato pokazało, że ich odbetonowanie to niezwykle palący problem.
Planeta się grzeje, bo ktoś zarabia, a ktoś inny milczy.
Przez ostatnie ćwierć wieku kolejne władze Radomia wydawały miliony złotych na wyłożenie betonem lub granitem kolejnych placów w mieście. Kończące się lato pokazało, że ich odbetonowanie to niezwykle palący problem.
Osuszyliśmy większość torfowisk, regulowaliśmy rzeki i przez dekady wyprowadzaliśmy wodę z krajobrazu. Teraz państwo chce ten proces odwrócić.
W środkowej Dolinie Małej nie ma wody już trzeci rok z rzędu. Tracę nadzieję, że zobaczę tutaj jeszcze wodę.
W nowym odcinku wideokastu „Jest inba!” spierają się ze sobą Maura Domalska i Robert Jurszo.
Rozpoczęła się era pożarów niemożliwych do ugaszenia. „Pyrocumulonimbusy” to chmury ognia, kłęby ekstremalnego gorąca, z których powstają nieprzewidywalne, samonapędzające się burze ogniowe. A to nie jedyny kryzys, który wymyka się nam spod kontroli.
Państwowy Instytut Geologiczny ogłosił stan zagrożenia hydrogeologicznego dla 15 województw. Czerwony alert świeci się w 51 proc. stacji pomiarowych. To czwarty, ostatni etap suszy: problemy z zasilaniem studni i brak wody w kranach.
Miliardy dolarów nie docierają na miejsce, sadzonki obumierają, a międzynarodowe instytucje gubią się w koordynacji. W Gambii, Nigrze czy Senegalu mieszkańcy pokazują, że odbudowę ziemi trzeba zacząć nie od sadzenia drzew, lecz od oddania sprawczości lokalnym strukturom.
Na terenach leśnych jest coraz więcej pożarów – największy miał miejsce w maju w Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie. Susza zaś sprawia, że zanikają całe gatunki drzew, nawet świerk. Za tymi zjawiskami nie nadąża polskie prawo.
Ministerstwo infrastruktury traktuje rzeki jak drogi, jak asfalt, jak beton. Kara za kilogram soli zrzuconej do rzeki to pięć groszy. To wyraz braku szacunku do naszych rzek — mówi inicjator uznania rzeki Odry za osobę prawną.
Niech tylko ktoś wrzaśnie na ulicy „wyzysk” albo „planeta płonie”, będzie musiał zmierzyć się z agresywnymi marudami, których dziadkowie zrzeszali się, działali, stawali okoniem. W III RP wygrała mniej heroiczna narracja.