Po co nam igrzyska w dobie katastrofy klimatycznej, koronawirusa i autorytarnych Chin?
Tak, wiemy, że w przeszłości na czas igrzysk wstrzymywano nawet wojny. Ale katastrofy klimatycznej się nie zatrzyma.
Tak, wiemy, że w przeszłości na czas igrzysk wstrzymywano nawet wojny. Ale katastrofy klimatycznej się nie zatrzyma.
Dostępne jest jeszcze inne rozwiązanie, które uszanuje decyzję osób niechcących się zaszczepić, ale sprawi, że osoby niezaszczepione będą ponosić konsekwencje swojego wyboru.
Jak to możliwe, że znowu przegraliśmy?
Mimo plagi zakażeń koronawirusem i przetrzebionego składu piłkarze Belenenses wyszli na boisko. W dziewiątkę.
Łatwo dojść do wniosku, że igrzyska to całkowicie sztuczny, na wskroś komercyjny twór, który od dawna nie ma żadnej wartości. Prawda jest jednak bardziej skomplikowana.
Coraz częściej mówi się, że czas na reformę igrzysk olimpijskich. Zwłaszcza w kontekście katastrofy klimatycznej i kosztów, jakie ponosi lokalna społeczność.
Amerykańska faworytka do olimpijskiego złota w sprincie nie pojechała do Tokio, bo przed zawodami paliła marihuanę.
Jest rok 2021, trwa katastrofa klimatyczna i globalna pandemia. Czy naprawdę potrzebujemy dziś tego anachronicznego widowiska sportowego z poprzedniej epoki?
Gdy ulubieniec kibiców punktuje rząd za to, że skąpi posiłków dzieciom z biednych rodzin, krytykowanie go byłoby politycznym samobójstwem nawet dla torysów.
Wielka kariera w sporcie zawodowym jest zarezerwowana tylko dla drobniutkiej garstki najlepszych. Masa pozostałych musi pogodzić się z porażką.