Markiewka: Liberalne centrum zamyka oczy, żeby nie widzieć biegu historii
Pod maską centroliberała kryje się przerażona twarz człowieka, który uwierzył, że nadszedł „koniec historii”.
Cykl tekstów o źródłach współczesnego autorytaryzmu i jego nowych twarzach.
Pod maską centroliberała kryje się przerażona twarz człowieka, który uwierzył, że nadszedł „koniec historii”.
8 stycznia zmarł ojciec założyciel współczesnej francuskiej skrajnej prawicy, rasista, antysemita i zbrodniarz wojenny, a zarazem jeden z najważniejszych polityków V Republiki.
Michał Sutowski rozmawia z Arlie Russell Hochschild i Marcie Shore o politycznym paliwie wstydu, oświeceniowym paradygmacie Baracka Obamy i Ameryce rodem z „Opowieści podręcznej”.
Jak wąż, który zrzuca własną skórę, Zachód pozbywa się systemu wartości, który podtrzymywał jego dominację w XX wieku, a w nowym stuleciu już temu celowi nie służy.
Rysuje się już bezpośrednia oś porozumienia między autorytarną władzą państwową Chin a nowymi feudałami Ameryki.
Droga do ciemnego Oświecenia wiodła przez nieograniczone finansowanie kampanii politycznych z głębokich kieszeni cyfrowych miliarderów.
Faszyzm rodzi się tam, gdzie silniejsi mogą znęcać się nad słabszymi, bo mają na to nasze przyzwolenie.
Argentyna testuje wprowadzanie dobrobytu drogą cięć – wydatków publicznych i praw człowieka.
Winą za to, że Amerykanie dobrowolnie wydali nas wszystkich na pastwę nieobliczalnego faszysty, nie można obarczyć słabej kampanii Kamali Harris. To nie była ani słaba kampania, ani słaba kandydatka. To my jesteśmy słabym gatunkiem.
Trump stanowi ostateczny dowód na to, że liberalizm i faszyzm idą ręka w rękę, że to dwie strony tego samego medalu.