Rosyjscy orkowie z Mordoru i nienawiść do samych siebie
Oficjalna rosyjska propaganda stała się tak absurdalna, że trudno ją sparodiować – mówi profesor filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Nowojorskim.
Oficjalna rosyjska propaganda stała się tak absurdalna, że trudno ją sparodiować – mówi profesor filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Nowojorskim.
W związku z przyjazdem Kushnera i Witkoffa Rosja i Ukraina ogłosiły wstrzymanie wzajemnych ataków na trzy dni. Od początku września w stronę ukraińskiego terytorium wystrzelono ponad 3500 różnego rodzaju pocisków.
Forum Ekonomiczne w Petersburgu nazywano inwestycyjną witryną Rosji. Tym razem witryny bezpieczniej było zaklejać, by zabezpieczyć je przed falą uderzeniową, będącą skutkiem ukraińskich ataków. Ale nawet gdyby Ukraińcy nie ośmieszyli Putina, zrobiłby to sam skład zaproszonych gości.
Przez całą dekadę liberalne media próbowały pokazywać ryzyka, jakie Trump stwarza dla demokracji, ale ich argumenty zupełnie nie docierały do jego bazy wyborczej. Wykańcza go natomiast jego własna opowieść.
Do podniesienia swojego satyrycznego, a w tym przypadku raczej szyderczego pazura Zełenskiego popchnęła panująca na Kremlu defetystyczna panika.
Ten znany lewicowy autor i krytyk wielkiego kapitału nie jest apologetą Kremla. Tym bardziej niepokoi, że w imię pokoju powiela złudzenia o możliwości uczciwego układu z reżimem Putina.
Być może to miała być putinowska wersja połajanki w gabinecie owalnym, bo spotkanie premiera Armenii i prezydenta Rosji odbywało się przed kamerami. Paszynian przyleciał do Moskwy na początku kwietnia, na parę tygodni przed wyborami parlamentarnymi, w których liczy na reelekcję.
„Antywojenni” lewicowcy zdają się kierować następującą logiką: „To my sprowokowaliśmy tę wojnę, dlatego teraz ofiary należy ograbić i rzucić na pożarcie wilkom”. Rozmowa opublikowana w magazynie Jacobin.
Obserwacja imperialistów, którzy nie mają krzty wiary w swoje własne imperium, jest osobliwym doświadczeniem.
Zadanie, przed którym stoi dziś lewica, to nie besztanie Trumpa za popełnioną zbrodnię (której można się było spodziewać), ale refleksja nad tym, dlaczego „rewolucja boliwariańska” w Wenezueli poniosła tak dotkliwe fiasko.