Jeleń z Temu i „ostatni list”. Jak polskie łowiectwo estetyzuje zabijanie
W ubiegłym miesiącu myśliwi odsłonili pomnik jelenia w olsztyńskim parku. Miało być podniośle, wyszło groteskowo.
W ubiegłym miesiącu myśliwi odsłonili pomnik jelenia w olsztyńskim parku. Miało być podniośle, wyszło groteskowo.
Jedni chcą koty bezdomne nazywać wolno żyjącymi, drudzy – wolno żyjące bezdomnymi, jeszcze inni – wolno żyjące wychodzącymi. Są też tacy, którzy nazywają wychodzące szczęśliwymi. Sytuacja kotów jest skomplikowana, a bogate polskie tradycje myśliwskie tylko ją pogarszają.
Rozumiem i podzielam sprzeciw aktywistów przeciwko zabijaniu dzików w miastach. Ale problemu nie rozwiążą oderwane od rzeczywistości propozycje.
Cuchnie tu tak bardzo, że żołądek podchodzi do przełyku. Ale jeśli chcecie zobaczyć jeden z najważniejszych symboli rodzimej przyrody, to łatwiej wypatrzycie go na wysypisku śmieci niż na polskiej wsi „sielskiej, anielskiej”.
Rozwiązywanie sytuacji konfliktowych z udziałem dzików w miastach będzie musiało iść w stronę metod wykluczających zabijanie, bo po prostu takie są oczekiwania społeczne.
Dzikie zwierzęta w miastach są odważniejsze i bardziej skłonne do ryzyka niż ich wiejscy kuzyni. Przestrzeń metropolii już dawno przestała być wyłącznie ludzka. Najwyższy czas, by polityka miejska to zauważyła.
W teorii chroni je prawo – tak jak wszystkie zwierzęta. W praktyce można zabijać je w okrutny sposób w imię bezpieczeństwa sanitarnego. Czy społeczeństwo dojrzało do tego, żeby dostrzec w szczurach czujące istoty?
Zostaje ci kilka tygodni życia. Co robisz? W spektaklu w reżyserii Ewy Platt Janina Duszejko nie ma wątpliwości – bierze odwet na myśliwych. Zaczyna od tych, którzy mają najwięcej władzy i skrzywdzili ją najbardziej. A my za reżyserką dajemy jej moralne alibi.
Osadzeni w polskich więzieniach jeżdżą do schronisk, by pomagać bezdomnym psom. Ministerstwo Sprawiedliwości chce, by psy odebrane z patoschronisk, zamiast trafić do przepełnionego boksu, zamieszkały na terenie zakładów karnych.
Stalowa zapora na granicy polsko-białoruskiej miała zatrzymać ludzi. Zatrzymała także część zwierząt – i podzieliła jeden z najcenniejszych ekosystemów Europy.