Bazylewicz: Z medialnych zagrywek i fejków wyrasta państwo autorytarne
To, że w mieście nie ma znaczącej przestępczości, nie znaczy, że Trump nie może wysłać wojska, by ją stłumiło.
Strach to najprostsze dziś narzędzie zdobywania władzy i zysków.
To, że w mieście nie ma znaczącej przestępczości, nie znaczy, że Trump nie może wysłać wojska, by ją stłumiło.
Wygląda na to, prawica i tak zwane liberalne centrum chcą dziś tego samego: utrzymania lub zwiększenia liczby migrantów wraz dalszym ograniczaniem ich praw.
Postideologiczna „fajna dyktatura”, łącząca wiralowy marketing z ciągłym stanem wyjątkowym, masowe inkarceracje i kryptowaluty – oto dzisiejszy Salwador w pigułce.
Nowa partia w Wielkiej Brytanii bardzo wyraźnie będzie stawiać się w kontrze do ksenofobicznego języka, upominać o prawa migrantów, uchodźców czy społeczności postmigranckich.
Humorem i udawaną ironią prawicowi influencerzy zaszczepiają społeczeństwu myśli, które w innej formie byłyby nie do przyjęcia.
Większość ludzi odruchowo czuje, że broniąc dzieci można popełnić każdą zbrodnię. Bez tego rodzaju silnego uzasadnienia, mało kto byłby w stanie dokonać tak potwornych czynów.
Afera wokół gdańskiej wystawy „Nasi chłopcy” jest jedną wielką hucpą, rozpętywaną przez nasterydowanych nacjonalizmem kolesi, którzy przywykli do życia z publicznej kasy.
Negacjoniści Holokaustu od Brauna znaleźli prosty sposób na powtórzenie katastrof XX wieku.
– Nie może być tak, że Niemcy dyktują nam, kto wjedzie do naszego kraju – mówi pan Andrzej, jedząc czereśnie. Jego zdaniem Polska jest dziś zagrożona „wojną hybrydową” z dwóch stron.
Debata o migracji w Polsce nie stanie się bardziej racjonalna – nikomu w Polsce się to politycznie po prostu nie opłaca.