Rozczarowana Lewicą
Była wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy Beata Maciejewska napisała książkę o swoim rozczarowaniu polityką, której była częścią. Nie wiadomo jednak, kiedy autorka patrzy wstecz, a kiedy w lustro.
Ci, którzy wciąż wierzą, że świat można naprawić.
Była wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy Beata Maciejewska napisała książkę o swoim rozczarowaniu polityką, której była częścią. Nie wiadomo jednak, kiedy autorka patrzy wstecz, a kiedy w lustro.
Język „walki z komuną” w kontekście nowego stanowiska Włodzimierza Czarzastego świadczy w najlepszym razie o infantylizmie politycznej prawicy, w najgorszym – o zupełnym odklejeniu zbiorowej wyobraźni od rzeczywistości.
Droga Pauliny Matysiak, od samotności w klubie Razem, przez polityczny romans z PiS , aż po konflikt i odrzucenie przez własne środowisko pokazuje, że lewica daje się ogrywać, a pogoń za „inną polityką” bez mapy może zaprowadzić do bardzo zaskakujących miejsc.
Czy „ciemnego renesansu” reakcyjnej prawicowości nie powinniśmy wiązać z nostalgiczną kanonadą, jakiej ciągle jesteśmy poddawani? I czy przez stawianie na piedestale czasów minionych nie możemy się cieszyć z czasów obecnych?
Lewica od dawna ma problem z polityką historyczną – w Polsce na tym polu dominuje prawica z przekazem bogoojczyźnianym. Czy odpowiedzią na to ma być opakowanie progresywnej treści w oprawę wizualną kojarzoną raczej z nacjonalistami? Taką strategię zdaje się testować Razem.
Adam Ciołkosz twierdził, że Rosja doby rewolucji nie była skazana na wybór między nacjonalistyczną dyktaturą watażków a autokratyczną dyktaturą bolszewików. Trzecią możliwość – rewolucyjną, socjalistyczną, ale także i demokratyczną – uosabiał lider tzw. eserów.
Matysiak stała się infrastrukturalną twarzą Razem i wypracowała sobie medialną pozycję, zwłaszcza w Kanale Zero, który dzierży rząd dusz apolitycznych normików. Posiadanie kogoś takiego jest politycznym złotem, które Razem zamieniło w tombak.
Partia Razem dała do zrozumienia, że niespecjalnie ufa polskim sądom. Trudno powiedzieć, na ile zrobiła to świadomie i czy zdawała sobie sprawę, gdzie w sporze o stan wymiaru sprawiedliwości w Polsce lokuje ją ten głos.
Lewica miota się przed społeczeństwem niczym zdesperowany klaun albo rozdygotany iluzjonista próbujący zyskać uznanie wymagającej publiki. I nigdy nie trafia w jej gust.
Jeśli mu się uda, może to radykalnie zmienić sytuację lewicy w Ameryce. Jeśli poniesie klęskę, zostanie to wykorzystane, by spróbować całkowicie zmarginalizować lewicę w ramach Partii Demokratycznej.