Kościoła nie ma
Robert Samborski wraca z drugą książką, w której rozlicza swoje kościelne życie i opisuje drogę do życia bez boga.
O władzy w sutannie.
Robert Samborski wraca z drugą książką, w której rozlicza swoje kościelne życie i opisuje drogę do życia bez boga.
Czy można wyzwolić się spod władzy Kościoła? Szczególnie w sytuacji, gdy było się jego częścią i korzystało z przysługujących księżom przywilejów?
Cuda dzieją się na Łysej Górze, bo kiedy w całym kraju ceny ziemi rosną, tam spadają. Teraz przeciwko takim cudom stają obywatele.
Chcę z całą mocą powiedzieć, że nie wolno dopuścić do tego, żeby Kościół miał dostęp do młodych ludzi. Katolicyzm powinien być tak samo traktowany jak najsilniejsze narkotyki: trzeba przed nim bronić młodzież, bronić dzieci, bo jeśli system kościelnej formacji dobierze się do ich umysłów, zrobi im potworną krzywdę. Nie można na to pozwolić.
Jeżeli takich mamy liberałów, to Jędraszewski, Ziobro i Czarnek mogą spać spokojnie.
Iluzja, że Kościół jest bardzo silnie zakorzeniony, bierze się wciąż z jego siły politycznej, ale ta jest coraz wyraźniej kwestionowana. Rozmowa z Brianem Porterem-Szűcsem, autorem książki „Wiara i ojczyzna. Katolicyzm, nowoczesność i Polska”.
Kiedy dołączyłam do zespołu Krytyki Politycznej, nie wiedziałam, że to właśnie toksyczne relacje między państwem a kościołem staną się głównym tematem moich tekstów. Ale wiedziałam, że Krytyka jest schronieniem dla ludzi i opinii, dla których brakuje miejsca gdzie indziej.
Zmiany podatkowe związane z Polskim Ładem zmuszają samorządy do oszczędności. Nie zawsze trzeba zmniejszać liczbę pielęgniarek czy przestać wywozić śmieci. Radni Częstochowy przegłosowali uchwałę − apel, by lekcje religii były w całości finansowane przez rząd, a samorząd nie musiał do nich dopłacać.
Mam ten Kościół katolicki cały czas w lędźwiach. Tam, gdzie powinnam mieć uwolnioną seksualność, mam wstyd i grzech. Pozbywam się tego, ale to jest trauma, a zatem ciężka robota – mówi Monika Strzępka, którą pisowski wojewoda właśnie pozbawił stanowiska dyrektorki warszawskiego Teatru Dramatycznego.
Kluczem do świata, który wyłonił się po roku „zimy stulecia”, jest pojęcie przyspieszenia.