To inflacja klimatyczna, a nie Zielony Ład pustoszy nam portfele [rozmowa]
Paulina Januszewska rozmawia z prof. Zbigniewem Karaczunem o znacznym wzroście cen żywności i jego związkach ze zmianami klimatu.
Światem rzadzą pieniądze, ale gospodarka nie jest po to, żeby nieliczni mogli się bogacić, ale żeby wszyscy mieli co jeść.
Paulina Januszewska rozmawia z prof. Zbigniewem Karaczunem o znacznym wzroście cen żywności i jego związkach ze zmianami klimatu.
Wzorem dla rosnącego w siłę nurtu politycznego w Anglii jest Singapur – społeczeństwo wieloetniczne, wielorasowe i wieloreligijne, a zarazem stawiające na asymilacje wszystkich obywateli do jednej wspólnej kultury.
Mimo wielu podobieństw do Węgier polski system ekonomiczno-społeczny jest zupełnie inny. Dla Orbána granie na wielu fortepianach może się niedługo skończyć ratingiem śmieciowym.
Amerykanie Europy już nie odpuszczą. Taki partner gospodarczy to przecież dla nich skarb – z jednej strony zamożny, z drugiej całkowicie podporządkowany.
Pewna niemiecka firma wzięła kredyty w greckich bankach i kupiła 14 greckich lotnisk odnowionych za pieniądze europejskich podatników. Biznes się kręci.
W dzisiejszym klimacie polityczna propozycja „liberalizmu dostatku” może okazać się kolejnym przystankiem zachodniego projektu łączenia demokracji z kapitalizmem.
Pogrążone w nieustającym kryzysie PKP Cargo znów zwalnia pracowników. A raczej „uwalnia od ciężaru otrzymywania comiesięcznego przelewu od pracodawcy”.
W Polsce najbogatszy 1 procent znika z badań, bo ciężko na niego trafić w losowej ankiecie. A państwo nawet nie próbuje go szukać – mówi Paweł Bukowski, ekonomista, współautor „Nierówności po polsku”.
Zapewne najbardziej rozpowszechnioną formą czynszu są „odsetki”, czyli opłata za dostęp nakładana na korzystanie z kolejnego kluczowego zasobu: pieniędzy. Zakres tej formy domagania się czynszu w ramach neoliberalizmu znacznie się rozszerzył za sprawą procesu zwanego finansjalizacją.
Czy między agendą populistyczną a „dostatkową” możliwa jest jakaś synteza, łącząca populistyczny gniew z bardziej pragmatyczną polityką?