Koniec taniej energii
Jeszcze przez chwilę państwo będzie dopłacało do rachunków za prąd, ale w przyszłym roku wrzuci wszystkich na głęboką wodę.
Światem rzadzą pieniądze, ale gospodarka nie jest po to, żeby nieliczni mogli się bogacić, ale żeby wszyscy mieli co jeść.
Jeszcze przez chwilę państwo będzie dopłacało do rachunków za prąd, ale w przyszłym roku wrzuci wszystkich na głęboką wodę.
Parlament Europejski przyjął przepisy, które mają zapobiegać praniu brudnych pieniędzy. Jak? Między innymi przez ograniczenie płacenia gotówką tylko do kwoty 10 tys. euro. Obrońcy bilonu i banknotów krytykują UE.
Ronald Reagan (bo któż by inny) dał udziałowcom giełdowych firm magiczną moc bogacenia się bez kiwnięcia palcem. Katastrofy boeingów to konsekwencja.
Alterglobalistki nie krępowały się odsłaniać nadużyć międzynarodowego kapitału i neoliberalnych instytucji ponadnarodowych. Dzisiaj nie śmiemy nawet przypomnieć tego młodego w końcu, bo zaledwie dwudziestoletniego, wycinka historii.
Szacuje się, że statki wycieczkowe wyemitowały w Barcelonie trzy razy więcej dwutlenku siarki niż wszystkie samochody osobowe łącznie.
W Salwadorze zanikły gangi, ale pozostała ogromna bieda, narkotyki i korupcja. Teraz prezydent buduje Bitcoinowe Miasto.
Mamy ludzi, mamy know-how, ale nie ma państwa. To, jak pomoc uchodźcom organizowana jest teraz, dwa lata po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, powinno nas niepokoić.
Gdy klasycy liberalizmu wspominali o wolnym rynku, mieli na myśli rynek wolny od rentierstwa – zarobku na niewiedzy, krzywdzie lub słabszej pozycji społecznej innych.
Europejczycy u sterów nie chcą zrozumieć, jak bardzo zawiódł unijny model gospodarczy i jak nieskuteczne okażą się stare rozwiązania w nowym opakowaniu.
Prawica wykorzystuje koszty społeczne wynikające z obecnego – neoliberalnego – kształtu polityki klimatycznej do podważenia sensu całej transformacji energetycznej. Nie idźmy tą drogą.