Te billboardy to nowa jakość antyunijnej propagandy
Czy to pierwszy raz, kiedy rządzący fałszywie oczerniają UE? Nie. A jednak w tej akcji jest coś nowego. I to coś już kiedyś widzieliśmy w Wielkiej Brytanii.
O tym, czyja moc napędza świat i kto płaci rachunek za transformację.
Czy to pierwszy raz, kiedy rządzący fałszywie oczerniają UE? Nie. A jednak w tej akcji jest coś nowego. I to coś już kiedyś widzieliśmy w Wielkiej Brytanii.
„Polityka klimatyczna UE = droga energia i wysokie ceny” – głoszą banery na mieście. Nie wspominają jednak, że pieniądze ze sprzedaży praw do emisji dwutlenku węgla trafiają w zdecydowanej większości do polskiego budżetu. Przypadek?
Amazon, Microsoft czy Alphabet (Google) robią interesy z gigantami branży paliw kopalnych. Katastrofa klimatyczna katastrofą klimatyczną, ale zysk jest dla korporacji najważniejszy.
Uznanie gazu i energii jądrowej za przyjazne środowisku i zrównoważone źródła energii jest niezgodne z prawdą i stanowiskiem naukowców.
Za oceanem za sianie antyklimatycznej dezinformacji paliwowi giganci będą odpowiadać przed Kongresem. A nad Wisłą? Próbują uciszać wytykających im ściemę aktywistów.
Polska energetyka jest największym emitentem gazów cieplarnianych w całej Europie. A skoro tak, musimy srogo cierpieć z powodu polityki klimatycznej.
O co chodzi w sporze o kopalnię węgla i elektrownię Turów? Dlaczego Czesi mają dość sąsiedztwa kopalni? I jak to możliwe, że za obrazę kopalni stanowisko może stracić ambasador RP w Pradze?
Jako człowiek w kwestii energetyki jądrowej w Polsce będący „za, a nawet przeciw”, po lekturze „Atomu dla klimatu” gotów byłbym przeprowadzić się do Finlandii. Zwątpiłem natomiast, czy za mojego życia będziemy mieli w Warszawie – Helsinki, a pod Choczewem reaktor.
Polska płynie z prądem jak rozchwiana łajba bez sternika. W najbliższych miesiącach będzie mocno kołysać.
Otwarcie gazociągu Nord Stream 2 stanowi problem dla Ukrainy. Ale kraj ten może mieć szansę na odegranie istotnej roli w produkcji zielonego wodoru dla Europy.