Pozbyliśmy się Trumpa. Kiedy pozbędziemy się rasizmu?
Nigdzie na świecie nie ma uzasadnienia dla rządów sprawowanych za pomocą nienawiści rasowej i szowinizmu etnicznego.
Nigdzie na świecie nie ma uzasadnienia dla rządów sprawowanych za pomocą nienawiści rasowej i szowinizmu etnicznego.
W ostatnich godzinach prezydentury Trumpa opublikowano listę 143 ułaskawionych przez niego osób. Wśród nich są raperzy.
Problem z kapitalistyczną utopią polega na tym, że „wycofywanie państwa” kończy się nie światem wolnych jednostek, ale wszechwładzą korporacji.
Za cztery lata, może za osiem, pojawi się lider podobny do Trumpa – w nowej, doskonalszej formie. Czekają na niego miliony wyborców.
Zarzut jest jeden i konkretny: podżeganie do buntu przeciwko legalnie wybranej władzy. Co zrobi Senat i co zrobią wyborcy Trumpa na ulicy?
Szturm na Kapitol to nie wyjątek. Od ponad 150 lat wyższe klasy białej Ameryki prowokują takie rozruchy w obronie hierarchicznego społeczeństwa.
Jeśli nie dokona się natychmiastowa i całkowita detrumpizacja Partii Republikańskiej, sprawy przybiorą dużo, dużo gorszy obrót.
Dwupartyjny system wyborczy sprzyja polaryzacji, a ubożenie klasy średniej i przemiany kulturowe wywołują u mniej zamożnych białych niepokój. Wzrastające nierówności społeczne są zaś zarzewiem buntu wśród mniejszości etnicznych.
Nie ma co snuć opowieści, że Kaczor to Trump, a Trump to Kaczor, a więc za chwilę poseł Fogiel w przebraniu szamana będzie szturmować siedzibę PKW.
„Wielka lekcja z prezydentury Trumpa jest taka: demokracja jest krucha i niedoskonała. Wszędzie”. Rozmowa z prof. Davidem Ostem.