Czego by tu jeszcze zakazać? Talibskie prawo w praktyce i kolejne protesty
Gdy talibowie zajęli Afganistan w 2021 roku, kobiety rozpoczęły protesty. Ich bunt stłumiono biciem, uprowadzeniami i więzieniem. Teraz znów wychodzą na ulice.
Gdy talibowie zajęli Afganistan w 2021 roku, kobiety rozpoczęły protesty. Ich bunt stłumiono biciem, uprowadzeniami i więzieniem. Teraz znów wychodzą na ulice.
Snajper strzelający do dziecka niosącego wodę, chłopcy szkoleni do walki w imię Boga, dziewczynki wydawane za mąż, zanim skończą szkołę podstawową. W Jemenie, Afganistanie i Iraku najmłodsi stają się zakładnikami konfliktów, ideologii i decyzji podejmowanych przez dorosłych.
Potrzebujemy trybu ogólnoświatowej koordynacji, który umożliwi nam podejmowanie zbiorowych, inteligentnych decyzji i ich wdrażanie. Powinno to sięgać poza poziom państwa i poza zasady rynku.
Agencja Bazgasht News przedstawiła raport dotyczący uprowadzania nieletnich i krzywdzenia ich przez talibów. Lepiej wyglądających uczy się tańczyć i usługiwać. Mniej urodziwi zostają od razu wykorzystani – w sensie jak najbardziej dosłownym – inaczej.
Dwadzieścia lat temu zorganizowała budowę szkoły w Afganistanie i namówiła polską armię, by przerzucała tam zebrane w wydawnictwach książki do angielskiego. Organizacja Szkoły dla Pokoju, którą założyła, od ponad dwóch dekad niesie pomoc od Kosowa po Pakistan. Poznajcie Beatę Błaszczyk, autorkę Krytyki Politycznej.
W czasie internetowego blackoutu ludzie na dwie doby stracili dostęp do internetu, bankowości, narzędzi pracy. W niektórych rejonach wciąż go nie odzyskali.
Pandższir to ostatni bastion oporu wobec talibów. Symbol siły i niezłomności. W Paryżu spotkałam Ahmada Masuda, syna legendarnego Lwa Pandższiru, afgańskiego polityka i dowódcy wojskowego.
Afganistan dziś to jednak aberracja. Fanatyzm i sadyzm, z jakim gnębione są kobiety, naprawdę trudno pojąć. Inna kultura? Talibowie pojawili się przecież dopiero w 1996 roku.
Walkę o prawa człowieka w Afganistanie niemal przypłacił życiem. W rozmowie z Beatą Błaszczyk afgański dziennikarz Natiq Malikzada opowiada o terrorze talibów, cierpieniu afgańskich kobiet i niebezpiecznych wpływach ekstremistów na emigracji.
Ta wielojęzyczna, czarno-biała „uchodźcza opowieść” nie ma nic wspólnego z naiwną hollywoodzką fantazją o spełniającym się na naszych oczach amerykańskim śnie.