Dlaczego Polska i Ukraina nie potrafią rozmawiać o Wołyniu?
Decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA wywołała kryzys w relacjach z Polską. Warszawa i Kijów odczytują bowiem ten sam gest zupełnie inaczej.
Kraj, który broni swojej wolności – i uczy Europę odwagi.
Decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA wywołała kryzys w relacjach z Polską. Warszawa i Kijów odczytują bowiem ten sam gest zupełnie inaczej.
W przedwakacyjnym odcinku „Bloku wschodniego” rozmawiamy z Bartoszem Chmielewskim o państwach bałtyckich.
W drugim odcinku „Z akcentem” dyskutują ze sobą dr Oleksandra Iwaniuk i Tadeusz Iwański.
Prawica staje przed moralnym testem, który oblała 100 lat temu.
Ataki dronowe na rosyjską stolicę, kryzys paliwowy na Krymie i ultimatum wobec Mińska pokazują, że Ukraina coraz skuteczniej uderza w rosyjskie zaplecze daleko od linii frontu.
Problem z zaopatrzeniem Krymu i pozostałych terenów okupowanych to koszmar, który zagląda w oczy rosyjskim apologetom wojny.
Wygaszanie pomocy dla obywatelek i obywateli Ukrainy nie skróci kolejki polskiego pacjenta do lekarza ani o jeden dzień. Nie zwiększy emerytury polskiego seniora. Nie da bezdomnemu Polakowi dachu nad głową. Zwiększy za to liczbę osób bez ubezpieczenia, bez mieszkania, bez opieki.
Te same środowiska, które domagają się od Ukrainy uczciwego rozliczenia z przeszłością, nie potrafią zdobyć się na podobny wysiłek wobec własnych „bohaterów”, wcale nie lepszych od ukraińskich nacjonalistów.
Panie i panowie, premiera na kanałach mediów społecznościowych MSWiA! Teaser – na koncie samego premiera! Deportacje – oto główny miernik skuteczności polityki migracyjnej rządu. Schlebianie nastrojom antyukraińskim prowadzi do coraz bardziej absurdalnych posunięć.
Forum Ekonomiczne w Petersburgu nazywano inwestycyjną witryną Rosji. Tym razem witryny bezpieczniej było zaklejać, by zabezpieczyć je przed falą uderzeniową, będącą skutkiem ukraińskich ataków. Ale nawet gdyby Ukraińcy nie ośmieszyli Putina, zrobiłby to sam skład zaproszonych gości.