Co po „wojnie hybrydowej”? Zapasy wody na trzy doby to nie paranoja
Jeśli państwo dalej będzie mówiło „wojna hybrydowa”, ale działało jak urząd gminy po długim weekendzie, to zwykli ludzie zaczną bać się nie Rosji, tylko chaosu.
Kraj, który broni swojej wolności – i uczy Europę odwagi.
Jeśli państwo dalej będzie mówiło „wojna hybrydowa”, ale działało jak urząd gminy po długim weekendzie, to zwykli ludzie zaczną bać się nie Rosji, tylko chaosu.
Coraz częściej słychać, że głównym źródłem nastrojów antyukraińskich w Polsce jest polityka Zełenskiego. Owszem, „bohaterowie UPA” nie pomagają, ale to nie Zełenski wrzucił temat o życiu z socjalu, i to nie ukraińscy politycy zmuszają szkoły do ignorowania bullyingu na ukraińskich dzieciach
Pomnik „wszystkich ofiar wojen w Ukrainie w XX wieku” w formie muru to pomysł świadczący o miałkości rządu i samego Tuska. Ale ciemny lud to kupi, bo nacjonalistyczne wzmożenie osiągnęło w Polsce rekordowy poziom.
W porównaniu do ubiegłego roku liczba ataków na funkcjonariuszy odpowiadających za mobilizację wzrosła trzykrotnie. To kolejny przykład narastającego napięcia między cywilami z jednej, politycznym kierownictwem kraju z drugiej, a armią z trzeciej strony.
Mołdawia, jak wiele europejskich państw posiadających dużą mniejszość rosyjskojęzyczną, jest dla rosyjskich służb wymarzonym obszarem rekrutacji. To laboratorium rozwiązań, które są potem aplikowane w reszcie Europy.
Symbole, które w Polsce i na Zachodzie budzą niepokój, dla wielu Ukraińców stały się znakami walki o przetrwanie. Ukraiński badacz prawicowego radykalizmu tłumaczy, jak wojna zmieniła nacjonalizm w Ukrainie i znaczenie związanych z nim symboli.
Wiosną 2014 roku Donieck nie wyglądał jak przyszłe piekło wojny. Był bogatym miastem, które zostało wepchnięte w przemoc przez propagandę, polityczny cynizm i rosyjskie prowokacje. Białoruski dziennikarz ostrzega: nienawiść do Ukraińców może stać się narzędziem destabilizacji Polski.
Proponuję zostawić Google Maps z jej „Złotymi Kutasami” w spokoju i pobłądzić po najlepszej mapie w internecie. Oto królicza nora, która udowadnia, że każdy kraj jest trochę gejowy.
Aby walczyć z antyukraińską falą, trzeba polskim tożsamościowcom rzucić inną przynętę i jak najbardziej cynicznie – bo właśnie tak rzezi wołyńskiej używa prawica – wykorzystać antybolszewizm.
Chciałabym się mylić, ale można prognozować, że rosyjska prowokacja, przed którą mają ostrzegać Amerykanie, nie odwróciłaby antyukraińskich nastrojów w Polsce, a tylko je pogłębiła – i doprowadziła do jeszcze większej erozji poparcia dla Ukrainy w tej wojnie.