Unia Europejska, Weekend

Macron chce „pomocy w umieraniu”. Popiera go większość rodaków

Eutanazja oraz wspomagane samobójstwo pozostają tematem kontrowersyjnym, ale jednocześnie coraz większa liczba państw decyduje się na jej legalizację. Zachęcać do tego może przykład prekursorów, gdzie wbrew czarnym wizjom przeciwników eutanazji trudno dostrzec negatywne skutki.

Tekst Artura Troosta to jeden z artykułów poświęconych eutanazji, które powstały w odpowiedzi na trwającą na Węgrzech debatę o prawie do samobójstwa wspomaganego, zainicjowaną przez konstytucjonalistę Dániela Karsaiego. Na krytykapolityczna.pl piszemy dziś także o tym, jak temat zniknął z polskiej debaty publicznej, a Ignacy Dudkiewicz, filozof, bioetyk i redaktor naczelny Magazynu Kontakt, przywołuje pytania związane z potencjalnymi konsekwencjami zmiany prawa. Zapraszamy do lektury. 

**

Gdy w latach 70. Holandia przyjęła politykę tolerancji wobec eutanazji, a w 2002 roku formalnie ją zalegalizowała, w obu przypadkach były to decyzje szeroko komentowane na całym świecie i budzące oburzenie wielu środowisk. Od tego czasu przybyło jednak państw, które przyjęły podobne prawa, od Kanady po Hiszpanię czy Ekwador. Teraz do tej listy niedługo powinno dołączyć kolejne.

Prawo do eutanazji: nie „czy?”, tylko „jakie?”

Francja po wpisaniu aborcji do konstytucji szykuje się do kolejnej poważnej zmiany w sferze obyczajowej. Prezydent Macron w udzielonym kilka tygodni temu wywiadzie zapowiedział, że będzie dążył do zalegalizowania eutanazji w ściśle określonych przypadkach, a projekt odpowiedniej ustawy ma trafić do Zgromadzenia Narodowego w maju. Zdobycie akceptacji parlamentu raczej nie przysporzy zbyt wielu trudności.

Politycy w tyle za opinią publiczną

Obywatele z rosnącym zniecierpliwieniem czekają na zmiany prawne w tym zakresie. Niektóre sondaże wskazują, że nawet 96 proc. Francuzów popiera legalizację eutanazji, z czego ponad jedna trzecia to zwolennicy prawa do zakończenia życia niezależnie od kondycji zdrowotnej, a większość preferuje ograniczenie eutanazji do osób nieuleczalnie chorych i cierpiących z tego powodu.

Sam prezydent przychylił się do tej ostatniej opcji, i to bez wielkiego entuzjazmu. Emmanuel Macron pełni urząd od 2017 roku, ale dotychczas odkładał dyskusję o eutanazji, unikając jasnych deklaracji. Do bardziej zdecydowanych kroków przeszedł po werdykcie CCNE (Narodowy Komitet Doradczy ds. Etyki) i konsultacjach społecznych, które to dały wyraźne zielone światło dla legalizacji eutanazji. Mimo to francuski prezydent również teraz zachowuje ostrożność i woli nie używać terminów „eutanazja” lub „wspomagane samobójstwo”, proponując zamiast tego „pomoc w umieraniu”. Co w praktyce kryje się pod tym sformułowaniem?

Majmurek: Ars moriendi na dziś

We Francji nowe prawo ma umożliwić skrócenie życia pełnosprawnym umysłowo dorosłym, którzy cierpią fizycznie lub psychicznie wskutek nieuleczalnej choroby śmiertelnej. Czyli nie obejmie to np. nieletnich, osób z alzheimerem lub cierpiących na przewlekłe choroby, ale niezagrożonych śmiercią w przewidywalnej przyszłości. Francuscy deputowani zagłosują więc nad projektem stosunkowo zachowawczym, a podczas debaty nad zatwierdzeniem prezydenckiego projektu będą dysponowali materiałem z licznych państw, które na podobne kroki zdecydowały się lata temu. W tym również i takich, gdzie eutanazja jest dostępna w znacznie szerszym zakresie.

„Cywilizacja śmierci” w wydaniu holenderskim

Wspomniana wcześniej Holandia była prekursorem, jeśli chodzi o prawodawstwo liberalnie podchodzące do eutanazji. Ponad dwie dekady temu ustalono, że nieuleczalnie chorzy pacjenci w razie wyrażenia takiej woli powinni mieć możliwość skrócenia swojego życia. Prawo przewidziało przy tym szereg procedur mających zapobiec wszelkim nadużyciom – od obowiązku przedstawienia pacjentowi wszystkich dostępnych informacji po konieczność potwierdzenia diagnozy przez niezależnego lekarza. Nad wszystkim czuwają specjalne komisje nadzorujące prawidłowość procesu.

Takie zabezpieczenia nie przekonały jednak licznych krytyków. Dla niektórych z nich Holandia to sztandarowy przykład cywilizacji śmierci, gdzie podobno masowo i wbrew własnej woli poddawane eutanazji są osoby starsze. Co jakiś czas polskie konserwatywne media obiegają alarmistyczne wiadomości na ten temat, często mające niewiele wspólnego z prawdą. Cztery lata temu można było przeczytać o tym, że Holendrzy zalegalizowali zabijanie seniorów z demencją bez ich zgody. Jak się okazało, doszło do manipulacji faktami i w rzeczywistości chodziło o możliwość dokonania eutanazji osoby w zaawansowanej demencji w razie sporządzenia wcześniej stosownego dokumentu, wyraźnie oznajmiającego taką wolę.

Dla krytyków wspomaganego samobójstwa taka praktyka jest jednak wciąż nieakceptowalna. Co gorsza, w podobny sposób giną także dzieci, prawo od początku dawało bowiem możliwość skrócenia życia ciężko chorym nastolatkom (za dodatkową zgodą rodziców), a od niedawna dotyczy to wszystkich nieletnich. W przypadku osób, które nie ukończyły jeszcze 18. roku życia, eutanazja pozostawała jednak zabiegiem bardzo rzadkim. Przykładowo w 2022 roku tylko jeden nastolatek się na nią zdecydował. Przewiduje się, że ostatnia zmiana nie zwiększy znacząco tej liczby.

Prawo do zakończenia życia to nie koniec świata

Ogólna liczba eutanazji w Holandii sięga blisko 9 tysięcy rocznie, co stanowi ok. 5 proc. zgonów w kraju. Czasem się tymi liczbami straszy i zarzuca nadużywanie prawa do wcześniejszej śmierci, ale w zdecydowanej większości przypadków mowa o osobach w końcowych stadiach chorób śmiertelnych. Ponad połowa pacjentów decydujących się na eutanazję to ludzie po przegranej walce z nowotworami, którzy na ogół nie mogą liczyć na więcej niż kilka miesięcy agonii. Instytucje nadzorujące egzekwowanie prawa do wcześniejszej śmierci wskazują, że w 99,8 proc. zabiegów nie doszło do żadnych nieprawidłowości.

Przeciwnikom eutanazji pozostaje odwoływanie się do porządku moralnego. Przedstawia się ją jako stojącą w sprzeczności z przysięgą Hipokratesa oraz zasadą walki o zdrowie chorego do samego końca. Co więcej, ma ona negować chrześcijańską doktrynę świętości życia, a więc fundament zachodniej cywilizacji. Mimo to były premier Holandii Dries van Agt, lider kolejno Katolickiej Partii Ludowej i Apelu Chrześcijańsko-Demokratycznego, sam wraz z żoną poddał się dwa miesiące temu eutanazji. Dokładny powód nie jest znany, ale miał 93 lata i doświadczył wcześniej wylewu.

Porozmawiajmy o prawie do samobójstwa

czytaj także

Czy to dowód na upadek chrześcijańskich wartości w Holandii? Zdaniem niektórych pewnie tak, ale inni znajdą w tym potwierdzenie tezy, że prawo do godnej śmierci nie musi kłócić się z wiarą. To tak naprawdę główna oś sporu, ponieważ obiektywnie negatywnych konsekwencji trudno się doszukać. Koniec końców eutanazja to kwestia czysto moralna. A moralność lepiej pozostawić do indywidualnej decyzji.

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Artur Troost
Artur Troost
Student UW, publicysta Krytyki Politycznej
Student historii i socjologii na Uniwersytecie Warszawskim. Publicysta Krytyki Politycznej.
Zamknij