Sztuczna inteligencja dla wszystkich
Sztuczna inteligencja jest zbyt ważna, by pozostawić ją siłom wolnego rynku. I zupełnie nie chodzi tu o tantiemy dla twórców.
Sztuczna inteligencja jest zbyt ważna, by pozostawić ją siłom wolnego rynku. I zupełnie nie chodzi tu o tantiemy dla twórców.
Woodrow Wilson zapisał się w historii USA jako prezydent, który tłumił wolność słowa, cenzurował prasę i więził przeciwników wojny. Adam Hochschild w rozmowie z Michałem Sutowskim opowiada o mało znanym obliczu amerykańskiej demokracji.
Łukaszenka utrzymał władzę w kraju, skutecznie przeczekał sankcje i izolację, a teraz wraca do gry na arenie międzynarodowej – pisze Paulina Siegień w piątkowej prasówce z Europy Wschodniej.
Dlaczego świat ignoruje wojnę w Sudanie? Aleksandra Herzyk analizuje przyczyny milczenia mediów i obojętności opinii publicznej wobec największego dziś kryzysu humanitarnego na świecie.
Catherine Connolly reprezentuje praktycznie niewystępujący u nas polityczny gatunek lewicowej eurosceptyczki, kontestującej europejski projekt z lewa, zarzucając Unii „deficyty demokracji” i „neoliberalny charakter”.
Z europejskiej polityki znikają pojęcia kordonu sanitarnego czy koalicji konstytucyjnej. Bardziej niż powstrzymanie faktycznych radykałów liczy się pokonanie „lewactwa”. Artur Troost komentuje wyniki wyborów w Holandii.
Odkąd Donald Trump dał sygnał, że oczekuje od Europy wydatków na armię rzędu 5 proc. PKB, w kółko słyszymy o nowych kontraktach zbrojeniowych, zwiększaniu liczebności wojska, ogólnym przeznaczaniu kolejnych miliardów na militaria. Mniej mówi się o tym, co przy okazji poświęcamy.
Trump nie ukrywa, że zamierza wzbogacić się na prezydenturze. Przytulił już kilka miliardów, bo wszyscy, od rodzimych technokratów po głowy azjatyckich państw, płacą mu i jego rodzinie za przychylność.
Na wybór Sanae Takaichi na premierkę Japonii warto spojrzeć przez pryzmat tego, co badaczka Rosalind Dixon nazywa „przemocowym feminizmem”, który wykorzystuje feministyczny język i symbolikę do legitymizacji autorytarnej i opresyjnej polityki.
„Zwycięzcy” merytokracji zbyt mocno internalizują swój sukces i tracą poczucie solidarności społecznej, natomiast „przegranym” trudno uciec od demoralizującej myśli, że porażkę zawdzięczają tylko sobie.