Być może wtrącanie się w publiczną dysputę między polskimi Żydami o antysemityzmie przez pozbawioną semickiej krwi gojkę jest nieco nietaktowne, ale jako osoba, której od dwóch lat notorycznie antysemityzm jest zarzucany, uznałam, że czyni mnie to stroną zaistniałego sporu. Od „hamasiary” po „żydożerczą dziennikarkę” – każdy mój komentarz na temat sytuacji izraelsko-palestyńskiej przyciąga osoby, które zarzucają mi nienawiść do Żydów, choć konsekwentnie oddzielam państwo i jego władze od narodu żydowskiego jako ogółu.
Tymczasem realny antysemityzm znów rośnie jak na drożdżach, ostatnio nawieziony jeszcze przez izraelską propagandę, która z bezwarunkowego wsparcia dla „państwa żydowskiego” i jego ludobójczej polityki czyni obowiązek każdego, kto nie chce być posądzony o uprzedzenia wobec Żydów.
„Antysemityzm” i antysemityzm
Andrzej Leder, historyk i socjolog o żydowskich korzeniach, opublikował pod koniec stycznia w OKO.press tekst zatytułowany Naród żydowski widziany jako kat. Izraelskie zbrodnie i pokłady antysemityzmu. Zauważa w nim, że w ostatnich latach zarzut antysemityzmu bywa nadużywany i że zmienił się w instrument do tłumienia głosów w obronie Palestyńczyków.
Leder ostrzega, że „przy okazji udało się uchylić drzwi zupełnie autentycznym, tradycyjnym antysemitom”. Trudno się z tym nie zgodzić. Zamach na plaży w Australii, ataki w Stanach i Europie, wydarzenia związane z kulturą żydowską odwołane w obawie przed reakcją lokalnych społeczności, bijące rekordy popularności podcasty szerzące najbardziej szalone teorie spiskowe o „Żydach rządzących światem” i negujące Zagładę, polityczne sukcesy antysemickiej prawicy… Na forach społecznościowych treści na temat Zagłady otrzymują tysiące prześmiewczych reakcji, roi się pod nimi od komentarzy w rodzaju: „akwarelista miał rację”. Z szaf powychodziły szkielety w zakurzonych mundurach od Hugo Bossa.
Nie do końca przekonuje mnie jednak teza Ledera, jakoby spadek popularności wydarzeń upamiętniających Zagładę sam w sobie był przejawem nowego europejskiego antysemityzmu. Tego typu instytucje często mają silne (i zrozumiałe) powiązania z Izraelem, a wiele z nich – chociażby Gmina Żydowska w Warszawie – włączyło się w wybielanie i usprawiedliwianie ludobójczych działań w Gazie. To zaś czyni z ich wspierania gest polityczny.
Osoby wrażliwe na cierpienie innych przeżywają w związku z tym bolesny dylemat moralny. Nie chcą, by świat zapomniał o potwornościach, jakie spotkały Żydów podczas drugiej wojny światowej i pogromów, ale nie chcą też dać się wciągnąć w politykę wymazywania cierpienia Palestyńczyków poprzez całkowite ich pominięcie w sztandarowych hasłach „pamiętamy” i „nigdy więcej”, które dziś już zalatują głównie hipokryzją.
Pytanie o uświęcony charakter Zagłady
Leder wskazuje również, że w świadomości społeczeństw globalnej Północy Zagłada traci swój „uświęcony” charakter. Konkluduje, że na dłuższą metę spojrzenie na nią jako na „jedną z potwornych, masowych zbrodni w ludzkiej historii – zbrodni, które zdarzały się i zdarzają regularnie – będzie miało pozytywny efekt”. To właśnie te słowa wywołały największe kontrowersje w społeczności żydowskiej.
Leder nie jest pierwszym żydowskim intelektualistą, który dotyka tego nerwu. Hannah Arendt, relacjonując proces Eichmanna, pisała o „banalności zła”, zdejmując z nazistowskiego ludobójstwa metafizyczną aurę i osadzając je w kontekście nowoczesnej biurokracji oraz posłuszeństwa wobec państwa. Nie negowała bezprecedensowości Zagłady, ale sprzeciwiała się jej sakralizacji, która paraliżuje myślenie.
Podobnie Zygmunt Bauman argumentował, że Holokaust był głębiej związany z mechanizmami nowoczesności niż z jakąś regresją do barbarzyństwa. Nie oznaczało to relatywizacji, lecz ostrzeżenie: skoro wydarzyło się to w sercu oświeconej Europy, może wydarzyć się gdzie indziej i pod innymi sztandarami. Mechanizmy, które mają usprawnić funkcjonowanie społeczeństw, mogą w skrajnych warunkach zostać użyte do straszliwych celów.
W tym kontekście warto przywołać pojęcie „wyjątkowości” narodu żydowskiego (Jewish exceptionalism) – przekonania, że Żydzi, ich historia i Izrael znajdują się poza obowiązującymi innych regułami politycznymi, prawnymi i moralnymi. Wyjątkowość cierpienia łatwo przekształca się bowiem w wyjątkowość uprawnień. Krytycy tej postawy – również żydowscy, jak choćby politolog Norman Finkelstein czy izraelski historyk Shlomo Sand – ostrzegają, że prowadzi ona do moralnej ślepoty: skoro nasze doświadczenie jest absolutnie nieporównywalne, to wszelkie analogie są bluźnierstwem, a wszelka krytyka – herezją.
Spór o „uświęcony status” Holokaustu nie jest więc atakiem na pamięć ofiar, lecz prowokuje pytanie, jak tę pamięć będziemy rozumieć. Czy uznanie Zagłady za jedno z – choć bez wątpienia szczególnie potwornych – ludobójstw w historii rzeczywiście jej umniejsza? A może przeciwnie: pozwala ją włączyć w globalną historię przemocy, kolonializmu i eksterminacji, zamiast izolować jako wydarzenie tak absolutnie wyjątkowe, że niezdolne do generowania praktycznych wniosków?
Zniewaga zamyka dyskusję?
Miano „Żyda, który nienawidzi sam siebie” przyznało Lederowi na łamach Onetu trio złożone z Jana Hartmana, Beaty Lewkowicz i Anne Goldschmid. Ich tekst Odebranie Zagładzie statusu wydarzenia granicznego jest operacją polityczną. Polemika z esejem Andrzeja Ledera wbrew tytułowi trudno nazwać polemiką – to rozpaczliwy szantaż moralny sięgający po zgrany repertuar apologetów izraelskich zbrodni.
Zdaniem autorów każdą zbrodnię izraelskiej armii i osadników można i trzeba usprawiedliwić zagrożeniem ze strony „islamskiego terroryzmu”, a wszelki sprzeciw wobec łamania praw człowieka i prawa międzynarodowego przez Izrael jest sprzymierzaniem się z Hamasem. Wyrażone zostaje to w formie końcowych pytań do Andrzeja Ledera. „Czy chce, aby Izrael osiągnął swój cel, jakim jest zniszczenie Hamasu, czy może chce, aby Hamas przetrwał?”.
Autorzy tekstu w Onecie manipulują słowami Ledera, pisząc: „Krytyka państwa Izrael przechodzi płynnie w oskarżenie całego społeczeństwa, a następnie diaspory, która rzekomo »wpisuje się w narrację«, ponieważ nie rezygnuje z przypominania o zbrodniach Hamasu, w tym o 7 października”.
Bo czy faktycznie o to ma pretensje do izraelskiego społeczeństwa propalestyńska część opinii publicznej? Spójrzmy na dane. 82 proc. izraelskich Żydów poparłoby wysiedlenie Palestyńczyków z Gazy. 56 proc. poparłoby wysiedlenie arabskich obywateli Izraela. 31 proc. uważa, że izraelskie wojsko po zdobyciu wrogiego miasta powinno wymordować jego mieszkańców.
Przez dwa lata każdego dnia widzieliśmy nie tylko zdjęcia i nagrania udręczonych dzieci i dorosłych w Gazie, ale także obłudę, cynizm i okrucieństwo polityków Knesetu. Do tego niezliczoną ilość wypowiedzi zwykłych izraelskich kobiet i mężczyzn – często nawet dzieci, co dokumentuje na YouTubie mieszkający w USA Palestyńczyk Hamzah Saadah – którzy są w najlepszym wypadku obojętni wobec wydarzeń w Gazie i na Zachodnim Brzegu, a w najgorszym – przebijają w rasistowskim ekstremizmie przywódców Izraela. Refleksyjne teksty, takie jak ten Ledera, ale i np. publikowane w izraelskich magazynach „Haaretz” czy „+972”, docierają do znacznie węższego grona odbiorców.
Pragnienie przemocy, które ogarnia dziś izraelskie społeczeństwo, nie wynika z jakiejś mitycznej „żydowskiej natury” czy „talmudyzmu”, jak chcieliby brauniści. To jest to samo banalne zło, któremu ulegają wszystkie społeczności dokonujące czystek etnicznych. W tym przypadku bierze się z lęku o własne życie zakorzenionego w czasach nazistowskich prześladowań i odświeżanego już w Izraelu, gdy palestyńscy zamachowcy wysadzali się w autobusach. A także intensywnego prania mózgu ze strony władz, koniecznego, by obywatele mogli nie tylko oswoić się z makabrycznymi zbrodniami własnych wojsk, ale je entuzjastycznie popierać.
Dziś, gdy wszyscy już wiedzą, że tzw. Siły Obronne Izraela nie tylko masowo i rozmyślnie mordują cywili w Gazie, ale często również świetnie się przy tym bawią, uwieczniając własne zbrodnie na nagraniach i zdjęciach wrzucanych potem do sieci, nie wystarczy krzyknąć „Hamas!”, by uciszyć tych, którzy przeciwko tym zbrodniom występują. Trzeba mieć nienajlepsze zdanie o intelekcie polskich czytelników i czytelniczek, by tego nie rozumieć.
Ale w pogrążonej w samozadowoleniu i wyparciu faktów publicystyce Hartmana toporna propaganda to przecież żadna nowość. Całkiem niedawno jego wpisy oburzyły czytelników do tego stopnia, że wymusiły na redakcji „Polityki” odcięcie się od autora (wrócił na łamy po tygodniu przerwy) – Hartman m.in. życzył płynącemu z pomocą humanitarną do Gazy Frankowi Sterczewskiemu tortur w izraelskim więzieniu. Z kolei na facebookowym profilu Anne Goldschmid znajdziemy m.in. żarty z Palestyńczyków żyjących w zalanych namiotach. Np. mem z doklejoną głową potwora z Loch Ness w wodzie ma sugerować, że obrazy, które docierają do nas z Gazy, nie są prawdziwe – nie ma głodu, zimna, umierających noworodków, to wszystko „pallywood” – wyreżyserowane cierpienie.
Ślepa obrona Izraela nie powstrzyma antysemityzmu
Byłoby szkoda, gdyby wywołana przez Ledera dyskusja rozbiła się o jałowe szantaże ultrasyjonistów, którzy nie mogą pogodzić się z faktem, że izraelska propaganda dawno przestała działać, bo ludzie wiedzą, co działo i wciąż dzieje się w Gazie. Od dwóch lat obserwują ludobójstwo na Instagramie i w tradycyjnych mediach, a pogardliwie memy o „pallywood” nie odciągną ich od wyciągania własnych wniosków.
Nie znaczy to, że należy zignorować tekst z Onetu. Jest on doskonałą ilustracją problemu utożsamiania żydowskości z obowiązkiem ślepej obrony ludobójczej polityki Izraela. Widać to choćby w zawartej w artykule definicji terminu „self-hating Jew”. Dowiadujemy się, że jest to „Żyd nienawidzący samego siebie, określenie Żydów atakujących państwo izraelskie i wspólnotę żydowską”. Zatem każdy Żyd, jeśli nie chce być zdrajcą własnej społeczności, musi powstrzymać się przed wszelką krytyką Izraela, bez względu na skalę i charakter popełnianych przez to państwo zbrodni.
Taka definicja nie tylko unieważnia żydowską tradycję sporów, herezji i wewnętrznej krytyki, ale też redukuje tożsamość do lojalności wobec aparatu przemocy. Żyd, który mówi „nie” bombardowaniu dzieci, przestaje być Żydem wystarczająco dobrym. Żyd, który odmawia sankcjonowania głodu jako metody prowadzenia wojny, zostaje wypchnięty poza wspólnotę. To nie jest obrona przed antysemityzmem – to jedynie obrona ludobójstwa.
W tej logice żydowskość nie jest już ani doświadczeniem historycznym, ani kulturą, ani etyką, ani nawet religią, lecz tarczą balistyczną dla rasistowskiego państwa narodowego, realizującego ideę żydowskiej supremacji. Tymczasem państwo to – jak każde inne – musi podlegać krytyce, osądowi moralnemu i odpowiedzialności za własne czyny. Próba wyjęcia Izraela spod tych reguł nie „chroni Żydów”, lecz wystawia ich na gniew świata, wzmacniając dokładnie te resentymenty, którym ma przeciwdziałać.
Nie ma też żadnej sprzeczności między współczuciem dla żydowskich ofiar antysemityzmu a jednoznacznym sprzeciwem wobec izraelskiego ludobójstwa w Gazie. Przeciwnie: to właśnie rozdzielenie tych dwóch porządków – wybielanie sprawców jednej zbrodni, gdy upamiętnia się ofiary innej – staje na przeszkodzie skutecznej walce z antysemityzmem.
Dyskusja wywołana przez Ledera jest trudna i bolesna, ale właśnie dlatego potrzebna. Jeśli zostanie zagłuszona przez moralny szantaż i histeryczne oskarżenia o zdradę, pozostanie nam żyć w świecie, w którym każde kolejne „nigdy więcej” będzie brzmiało coraz bardziej pusto i cynicznie. A na to – w przeciwieństwie do krytyki Izraela – naprawdę nie możemy sobie pozwolić.










Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.
Tekst pani Wieczorkiewicz budzi wątpliwości czy aby na pewno czytała książkę Arendt. Wielu zakończyło jej lekturę na podtytule. Tymczasem „banalność zła” dotyczy w niej osobowości Eichmana, ale nie ideologii hitlerowskiej. Przeciwnie, Arendt napisała, że hitlerowcy dokonali Nietzscheańskiego odwrócenia wszystkich wartości, wskutek czego dobro stało się pokusą. Proszę wybaczyć tę uwagę, ma ona fundamentalne znaczenie. Ideologia państwa Izrael zawiera podobną perwersję. Każdy odwet Palestyńczyków dzisiaj stanowi w niej uzasadnienie zbrodni popełnianych przez Izrael nie od dziś a od wczesnych lat czterdziestych. Kulminacją zbrodni było wypędzenie i masakry Palestyńczyków wiosną 1948. Najbardziej znana jest ta z Deir Jassin, ale były inne. Deir Jassin jest lepiej znana, gdyż opublikowano fotografie zamordowanych.
Dyskusja o izraelskim ekscepcjonalizmie to bardzo poważna sprawa. Na początek proponuję lekturę Księgi Jozuego (znajdziecie w każdym wydaniu Biblii). W szczególności polecam opis zagłady miasta Aj (Joz 8,1-8,29). Od razu poznacie jakie wydarzenia stanowią analogię.
„Kulminacją zbrodni było wypędzenie i masakry Palestyńczyków wiosną 1948.”
A czym była dokonana przez Arabów masakra Żydów w Hebronie w 1929?
Nieistotnym szczegółem?
I żadnych cytatów z Koranu? Może np. Sura 8: 12−17 : „Bo to jest tak, że to nie muzułmanin zabija niewiernego. Jego rękoma czyni to Allah”.
Hej, hej – hamuj się! Islam to religia miłości i pokoju!
A kto uwaza inaczej, temu podetnie się gardło 🙃
Postaram się utrzymać rzeczowy dyskurs. Księga Jozuego zawiera koncepcję, zgodnie z którą Bóg dał Palestynę we władanie ludowi Izraela, upoważniając go do wymordowania Kananejczyków w dowolnej ilości. Obecnie znaczna część Izraelczyków uważa, że na mocy tej samej darowizny mają prawo do wymordowania dowolnej liczby Palestyńczyków. Jest oczywisty związek pomiędzy wydarzeniami sprzed ponad 3 tys. lat a obecną sytuacją. Natomiast wszystkie diatryby z Koranu odnoszą się do walk pomiędzy pasterzami bydła na półwyspie Arabskim w VII wieku ery chrześcijańskiej. Ich związek z obecną sytuacją w Palestynie można wykazać, ale jest bardzo odległy. O szczegółach konfliktu bliskowschodniego wiele można mówić. Przypomnę jednak podstawowy fakt: Brytyjczycy podczas I wojny światowej obiecali Arabom utworzyć państwo arabskie zawierające także Palestynę, następnie obiecali Żydom „national home” w tej samej Palestynie. Obietnic danym syjonistom dotrzymali, Arabów oszukali. Protesty Palestyńczyków wielokrotnie stłumili siłą. Żydom w decydującej chwili dali wolną rękę. Efekty można oglądać na własne oczy dzięki internetowi. Jest to pierwsze ludobójstwo transmitowane na żywo.
Autorka dużo ryzykuje…Profesor Hartman w takich sytuacjach nie żałuje bicza retorycznego, szczególnie gdy dotyczy to Polaków.
Na początek disclaimer: nie powtarzam jak baran hasła lewicy ,,Free Palestine” Dlaczego? Bo kazdemu, który je głosi mówię ,,weź ołówek i narysuj granice tej Wolnej Paletyny”. Y.N. Harari zapytany o przyszlość wskazał na tylko 2 możliwe drogi: albo wojnę bez końca albo panstwo żydowsko-palestyńskie. Jak miałyby wyglądać granice tych państw? Z 1948r? Polecam obejrzeć je – taki zestaw zawijasów, że ani jedni ani drudzy by nie byli w stanie funkcjonować. To może te z 1967r? Izrael nigdy nie zgodzi się na istnienie ,,worka” Zachodniego Brzegu, który umożliwia rozcięcie jego terytorium w ciągu godziny.
Poza tym proszę wskazać mi siłę, która usunie Żydów tam gospodarzących od 60-80lat. Dlatego postulat lewicy Free Palestine jest moralnie słuszny ale nierealny.
Zajmijmy się prof. Hartmanem. Wszelką krytykę Izraela sprowadza on do motywowanego antysemicko wsparcia Hamasu. Zupełnie pomija on fakt, że świat wcale nie negował prawa Izraela do odwetu. Tym co oburzyło swiat to było potraktowanie tego prawa jako okazji do ,,ostatecznego rozwiązania kwestii Gazy”. Co zabawniejsze profesor oburza się na stosowanie kwatyfikatora ,,Żydzi” przy omawianiu zbrodni Izraela i IDF*, gdyż popełniają je poszczególni ludzie a jednocześnie bez skrępowania stosuje kwantyfikator ,,Polacy” gdy mowa o antysemityzmie czy zbrodniach z II WŚ. Cdn
Cd.
Sam profesor wielokrotnie piętnował a jakże ,,Polaków” a nie Brałna czy Kaczyńskiego oraz ich zwolenników ale właśnie Polaków o bycie amoralnymi, nieepatycznymi świniami gdy chodzi o kwestię nie/przyjmowania uchodźców. Tu pan profesor był rygorystą moralnym (i szedł na pasku idealustycznej lewicy?) ale gdy IDF wypędzało mieszkańców Gazy z ICH domów, gdy osadnicy żydowscy na Zachodnim Brzegu mordują bądź terroryzują mieszkających tam OD WIEKÓW Palestyńczyków to…jego rygoryzm znika, czujne oko ślepnie a włącza się protokół anty antysemicki. Szczególnie gdy dotyczy opinii wyrażanych przez Polaków…
Nie oburzają go wypowiedzi PROMINENTNYCH polityków izraelskich takich jsk Ben Gvir czy Smotricz nazywających Palestyńczyków ,,robactwem”, ,,szczurami” etc. (Może boi się, że ktoś nie bojący się otagowania przez pana profesora jako antysemita) dostrzeże pararelę pomiędzy takimi słowami a propagandą uprawianą przez np. J. Streichera? I wiadomymi skutkami?
*oczywiście obrazy zbrodni i nieludzkich zachowań popełnianych przez IDF to propaganda antysemitów.
Ooo…pierwsza część mojej wypowiedzi ,,zaginęła”.
Już jest, system uznał poprzednią wiadomość za spam.
Rzecz w tym że cały , umowny, „postępowy obóz propalestyński” nigdy ale to nigdy nie odpowiada na pytanie – jak Izrael miał zareagować na 7.10.
Uciekacie od odpowiedzi, wyślizgujecie się jak piskorze. I staracie zmienić temat na wasz ulubiony – czyli Palestyńczyków (zawsze niewinnych 😁) W Opresji.
Refleksje nad tym jak wygląda wojna w mieście są wam jakby niedostępne. To że nie da się jej prowadzić bez strat wśród ludności cywilnej. To że 70 tysięcy ofiar, po dwóch latach intensywnych walk to niewiele. To że „dzieci” ze statystyk to także 16 letni hamasowcy z bronią.
I tak dalej…
PS. Jestem bezbożnym, słowiańskim i świniożernym gojem 😉
Dla którego jasne jest, która sprawa jest słuszna.
Rzecz w tym, że to co hasbarowcy nazywają „postępowym obozem propalestyńskim”, to w większości po prostu środowiska czy osoby, które w obliczu ludobójstwa i popełnianych zbrodni wojennych upominają się o sprawiedliwość i równe standardy dla wszystkich państw. To nie jest obóz propalestyński per se, tylko obóz praw człowieka i praworządności. Nie otrzymasz odpowiedzi na zadane pytanie, bo tu nie chodzi o to jak miał zareagować, tylko jak zareagować nie miał prawa.
😅
Dziękuję za uroczą egzymplifikację.
I spytam wprost – nie spodziewając się oczywiście odpowiedzi – jak miał zareagować Izrael?
To zależy od intencji. Z jednej strony powtarzana jest narracja o odbijaniu zakładników i wyłapywaniu sprawców, a z drugiej wielokrotnie wyrażana intencja dokonania czystki etnicznej. Biorąc pod uwagę jakie narzędzia zostały powzięte jest absolutnie logiczne, że chodziło o to drugie (bo jeśli chcesz kogoś odbić, to nie bombardujesz miejsca, w którym potencjalnie może być przetrzymywany).
I tak – tutaj Izrael zareagował absolutnie racjonalnie, a przy tym pobił wszelkie rekordy jeśli chodzi o skalę zabitych dziennikarzy, zawstydził wielu zbrodniarzy w liczbie zamordowanych dzieci. I pozostał przy tym absolutnie bezkarny. Osiągnął bardzo dużo i po raz kolejny udowodnił, że prawo międzynarodowe go nie dotyczy.
Jak odpowiedzieć, żeby nie odpowiedzieć 😀
„Wyłapywanie sprawców” ? Może do Gazy powinna wejść policja – i „wyłapać”?
Wszyscy zwolennicy sprawiedliwego pokoju od wielu lat powtarzają co należało zrobić. Izrael powinien się wycofać przynajmniej z ziem okupowanych od 1967 roku. Powinno zostać utworzone państwo palestyńskie. Następnie oba państwa powinny zawrzeć układ pokojowy. Tego oczekiwali palestyńscy przywódcy negocjujący pierwsze porozumienie z Oslo. Tego żądali także przywódcy innych państw arabskich. Izrael, po kilku latach odprężenia, wybrał jednak politykę nagiej siły.
”Jestem bezbożnym, słowiańskim i świniożernym gojem
Dla którego jasne jest, która sprawa jest słuszna”
Możesz sobie tak pisać, tylko że wszystko co poza tym tu wypisujesz wyczerpuje znamiona izraelskiej propagandy .
Być może. Wprawdzie to co wypisują obrońcy tzw. „Palestyńczyków” wyczerpuje znamiona propagandy arabskich radykałów jak Hamas, ale to już nieistotne szczegóły, prawda?
Jak zwykle kłamiesz i trollujesz.
Political fiction: jak wyglądałaby Polska, gdyby w początkach II RP zrealizowano żądania posła Izaaka Grunbauma, dotyczące autonomii żydowskiej?
Tak samo jak dziś. Człowiekiem, który mógł zatrzymać katastrofę był prezydent Hindenburg. Niestety dał się przekonać von Papenowi.
Miałem na myśli alternatywną historię. Żydzi uzyskują autonomię w II RP, nie ma II wojny światowej. Co dzieje się z Polakami?
W historii w której nie było by II wojny światowej wszystko jest możliwe. Każda istotna decyzja zamyka miliardy możliwości i otwiera miliardy nowych. Wole rozmowę opartą na faktach.
Ktoś jeszcze bierze Hartmana poważnie?
Czy w tym tekście zostało powiedziane cokolwiek nowego, oryginalnego, pomocnego? Bo dla mnie to wygląda jak te same powtarzane wciąż tezy, które w żaden sposób nie pomagają żadnej ze stron konfliktu w jego rozwiązaniu…
Tekst jest całkiem niezły. Niepotrzebnie tylko Autorka powołuje się na książkę, której nie czytała (względnie czytała bardzo nieuważnie). Konflikt bliskowschodni trwa od chwili detronizacji króla Fajsala ibn Husajna. Jak dotąd nikt go nie rozwiązał. Być może uznamy, że się skończył kiedy Izraelczycy zabiją ostatniego Palestyńczyka.
„Być może uznamy, że się skończył kiedy Izraelczycy zabiją ostatniego Palestyńczyka” – czyli jednak byłoby to ostateczne rozwiązanie… Z tym że ono jest fizycznie niemożliwe, nawet Adolfowi z drugim Adolfem się nie udało !
Patrze na zdjecie Pani Patrycji, czytam komentarze i tak sobie mysle: dokonalo sie, moralna degeneracja duzej czesci spoleczenstwa jest zakonczona, sowieci mieli genialny pomysl by dokonac moralnej subwersji spoleczenstwa, ktore teraz samo sie wykonczy – Gramsciego marsz przez instytucje zakonczony sukcesem a mozgi naszej „mlodziezy” nieodwracalnie uszkodzone i zadna ilosc faktow tego nie zmieni. Nawet gdybysmy Was zabrali do Gazy i na Zachodni Brzeg i pokazali tunele, sklady broni, rakiety, Mein Kampf (zresza, Hamas sam sfilmowal masakre a juz coraz bardziej slysze te to IDF…) – no chyba ze tak bardzo nienawidzicie Zydow, ze tak naprawde Wam to nie przeszkadza. no to chociaz zeby byc szczerym, powiedzcie wprost jak Braun – bo najgorsze jest wlasnie to: mowicie ze prawa czlowieka, ze rownosc, ze bla bla, ale nie dla Zydow….no to jak to jest? zadna ilosc argumentow ani faktow juz do Waszych zdemoralizowanych mozgow dostepu nie ma. Przykro mi.
Zapomniała Pani o zdjęciu Amina al-Husajniego z Hitlerem.
Czy odwiedza Pani Gazę i Zachodni Brzeg czy może jednak opiera się Pani na izraelskich relacjach. Proszę nie iść tą drogą! Ja, przyznam, tam nie bywam. Ale opieram się na relacjach bezpośrednich świadków. Reporterzy bez Granic, Lekarze bez Granic, PIH, różne agendy ONZ, Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości czy Międzynarodowy Trybunał Karny. Wg Hasbary – oni wszyscy są w zmowie. Baedzo przepraszam, ale ja nie wierzę w teorie spiskowe.
„mozgi naszej „mlodziezy” nieodwracalnie uszkodzone”
Nie tyle uszkodzone, co naiwne. Młodzi uważają, że żołnierze nie powinni mordować kobiet i dzieci. Lewicowość nie ma tu nic do rzeczy.
Nie neguję prawa Izraela do odwetu wobec Palestyńczyków po 7.10.
Tak, zgadzam się z Panią co do tuneli (gdyby Palestyńczycy włożyli tyle energii i środków co w ich budowę w coś innego…), tak – celowo umieszczali składy broni i wejścia do tuneli w szkołach i szpitalach. Znając bezwzględność Izraela – znali skutek a jednak szli w to.
7.10 był tak zorganizowany by zbrodnia była jak najplugawsza, jakby im zależało na TAKIM odwecie.
Ale…wypędzić WSZYSTKICH z domów?
Proszę poczytać o warunkach ,,nie-do-życia” jakie tworzy Izrael Palestyńczykom na OKUPOWANYM ZACH. BRZEGU.
Nie wiem czy chciałaby Pani by ew. okupant ziem polskich odcinał Panią od wody, od lekarzy, od pracy, osadnicy których sprowadzi zabrali Pani dom i ziemię na której Pani rodzina mieszka od pokoleń a w sytuacji ekstremalnej taki osadnik wygarnie do Pani z posiadanej broni. Minister rządu okupującego Pani kraj nazywa Panią i Pani krajan ,,robactwem”…
A tak postępuje Izrael.
Ale że niby co? Odbieracie polskim Żydom prawo do obrony Izraela w sytuacji, gdy w tematach związanych z Izraelem wylewa się tyle jednostronnie sformatowanego ścieku? Chocby z czystej przekory beda bronic Izraela, bo ten spor wlasnie stal sie pretekstem do rozsiewania hejtu antyzydowskiego. Poza tym jak prawie każdy konflikt na Bliskim Wschodzie, to nie jest spór zero-jedynkowy, ze istnieja jedna perspektywa palestynskiej ofiary. Jak wezmie sie pod uwage, że środowiska propalestynskie potrafia wykazywac duza wyrozumialosc dla innych zbrodniazy, a czasem wrecz wchodzic z nimi w konszachty (nie tylko Hamas, ale tez Hezbolllah, Huti, Iran ajatollahow itp.), tylko dlatego, ze sa antyizraelscy – to tym bardziej widze duza potrzebe zrownowazenia tej debaty perspektywa syjonistyczna. Dehumanizowanie kazdego syjonisty jako kogos kto marzy jedynie o ludobojstwie to kolejna mass-medialna manipulacja.
Przypominam, ze kształtowanie się świadomości palestyńskiej też było dalekie od romantycznej idei niepodleglosciowej, bo rodziło się na gruncie silnej wrogości i zazdrosci wobec Żydów, ktorym udalo sie ucywilizowac te tereny, ktore przez tyle wiekow byly zapadnią. Dla wiekszosci zydow nie bedzie obojetne, ze część dawnych liderów sprawy palestynskiej wchodziła w sojusze z Hitlerem po traumie holokaustu.
W ogóle komentowanie popularnych medialnie konfliktów zawsze jest obarczone dużym ryzykiem ulegania sensacjonistycznym uczuciom, bo moment wojny to glownie czas dezinformacji po
Tak, tak, Żydzi cywilizowali zapadłe tereny Palestyny. Przypomnę w tym kontekście misję cywilizacyjną Niemców, którzy w 1939 przybyli cywilizować zapadłą Polskę.
Człowieku, jesteś kompletnym durniem!!!
Przed przybyciem osadnikow zydowskich wlasciwie tylko Jaffa czy Hajfa byly ucywilizowane. Nawet Jerozolima byla prowincja Imperium Osmanskiego. Tereny dzisiejszego Tel Avivu i wiekszosci innych miast izraelskiech zostaly pobudowane od podstaw przez zydow. Takie sa fakty, tak wiec zartem jest odbieranie im prawa do budowania wlasnej panstwowosci i wyganianianiem ich do Polski czy gdziekolwiek indziej, a niestety wiele srodowisk antysyjonistycznych takie stanowisko prezentuje
Nic Pan nie rozumie. Żydzi mieli takie same prawa do „cywilizowania” Palestyny jak Niemcy i Rosjanie do cywilizowania Polski. Narody niepodległe najlepiej cywilizują się same. Proszę przestudiować rozwój Chin, Indii czy Indonezji. Zrzucenie zależności kolonialnej wyszło im na dobre. Palestyńczykom zafundowano los amerykańskich „Indian”.