Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Międzykulturowe studium kobiecych przyjaźni

Mężczyźni są pogardzającymi kobietami mizoginami, ale wciąż oczekują od kobiet matczynej troski i opieki. Strategia kobiet to zatrudnić się na chwilę, znaleźć dobrego męża i zajść w ciążę, niekoniecznie w tej kolejności. Tak, jesteśmy w Tokio.

ObserwujObserwujesz
Magazine cover featuring a close-up portrait of Chimamanda Ngozi Adichie on the right with bold left-aligned headlines about feminism and memoirs on the left.
Walka

Asako Yuzuki, Połów. Czyli jak wyhaczyć przyjaciółkę, przeł. Anna Wołcyrz, Wyd. Literackie 2026

Miała ochotę popływać.

Zrzucić koszulę, spódnice i bieliznę, niechby opadły jej do kostek, by mogła na gołej skórze odczuć miękkość wody i migotanie światła. Unosić się w zamkniętej, bezdźwięcznej przestrzeni, tak długo, jak miałaby na to ochotę.

Ale to tylko marzenia. W wielkiej firmie handlującej żywnością, w której Eriko pracuje, open space jest pusty, a biuro przypomina wielki basen. Przyszła jak zwykle dwie godziny wcześniej, żeby więcej i lepiej pracować, a firma ostatnio w ramach propracowniczej reformy zabroniła zostawać po godzinach pracy. Jednak to Japonia. Eriko jest jedną z bardzo niewielu kobiet zatrudnianych na etacie – inne pracują na krótkich kontraktach – i jak zawsze i wszędzie od czasów szkolnych, musi być najlepsza, najlepiej zorganizowana i najefektywniejsza.

Czytaj także Emancypacja na miarę czasów: czy Bolesław Prus był mizoginem? Alicja Urbanik-Kopeć

Zajmuje się sprowadzaniem ryb i owoców morza, a teraz konkretnie projektem sprowadzenia okonia nilowego z Tanzanii, z jeziora Wiktorii. To ważne dla powieści – metaforycznie. Ta drapieżna, wielka ryba została tam sprowadzona ze swojego naturalnego środowiska, a następnie zjadła wszystkie inne ryby. Jest tutaj symbolem bezwzględnej konkurencji, szczególnie kiedy wymuszają to warunki. Tak, jesteśmy w Tokio.

Częścią tych warunków są też tradycyjne wymagania kulturowe wobec kobiet i wyobrażenia o rolach płciowych. Jest oczywiste, że chorym ojcem, nawet znienawidzonym, musi zająć się najstarsza córka, bez względu na to, ilu ma braci. Mężczyźni są pogardzającymi kobietami mizoginami, ale wciąż oczekują od kobiet matczynej troski i opieki. Strategia kobiet to zatrudnić się na chwilę, znaleźć dobrego męża – zdrowy, z dobrej rodziny, przyzwoite zarobki – i zajść w ciążę, niekoniecznie w tej kolejności. Poza tym mąż ich nie interesuje, a odskocznią są przyjaciółki, z którymi spędza się czas. Jednak nie wyobrażają sobie życia bez mężczyzny.

Eriko jest perfekcjonistką pod każdym względem, wciąż chce wszystko planować i kontrolować. Źle radzi sobie w relacjach z innymi, widzi swoje potrzeby, ale nie liczy się z cudzymi. Skończyła trzydzieści lat, a to znaczy, że jest już stara, a kiedy trochę przytyje będzie też gruba. Wciąż mieszka z troskliwymi rodzicami, choć dużo zarabia, ale tak jest najwygodniej. Jej problemem jest samotność, nie ma przyjaciółek, żaden związek z mężczyzną jej się nie udał.

Ma jedną słabość – nałogowo czyta bloga „Z pamiętniczka kiepskiej gospodyni Halibutki”. To jeden z wielu blogów prowadzonych przez gospodynie domowe, ale zdobył ogromną popularność. Podczas gdy inne blogerki prezentują profesjonalne zdjęcia i popisują się wspaniałym życiem, efektywnością w prowadzeniu domu, dziećmi, przepisami na wyjątkowe potrawy i atrakcyjnie spędzanym czasem wolnym, Halibutka jest ich przeciwieństwem. Nie chce jej się pracować, znalazła miłego, choć niezbyt bogatego męża, który daje jej poczucie bezpieczeństwa i nie ma wobec niej większych oczekiwań. A ona niezbyt chętnie sprząta, zakupy robi w tanich sieciówkach, jada gotowe dania, snuje się po mieście i na nic właściwie nie ma ochoty (mnie się wydaje, że ma depresję). To Shoko, z bagażem trudnego dzieciństwa. Absolutne przeciwieństwo Eriko, choć w gruncie rzeczy może są takie same. Ona też nie ma przyjaciół i jest bardzo samotna.

Czytaj także „Love is Blind Polska”: Nie szarpnęliśmy się nawet na Ukrainkę Kinga Dunin

Kiedy przypadkowo się spotkają, momentalnie się zaprzyjaźnią. Dla Eriko Shoko jest zdobyczą, która ma stanowić dopełnienie jej idealnego życia, a do kompletu brakuje jej przyjaciółki. Shoko z podziwem patrzy na swoją nową znajomą z innego, lepszego świata. Ta idylla trwa jednak krótko, a książka staje się właściwie psychologicznym thrillerem o stalkingu, o trudnych relacjach między kobietami, potrzebie bycia widzianą, rozumianą i akceptowaną, o poszukiwaniu siebie. Shoko nie jest tu tylko ofiarą. Życie każdej z nich legnie w gruzach, ale nie martwicie się, to rozwojowe, nie będzie tak źle. A najbardziej krwawa scena to ta, w której kobieta rani mężczyznę kandyzowanymi chrupkami z ziemniaków.

Bardzo popularna w Japonii Yuzuki jest też autorką Masła, książki, która spodobała się też polskim czytelniczkom. Może i czytelnikom.

Czytaj także Nagłe ożycie kobiet prawie martwych [o biografii Konopnickiej i „Maśle” Yuzuki] Kinga Dunin

Franziska Gänsler, Lato bez końca, przeł. Agata Teperek, Wyd. Pauza 2026

Kobieta z dzieckiem przyszła we wtorek. Już od tygodni nie zaglądali do mnie żadni goście. Targi odwołano albo przełożono z powodu utrzymującego się stanu zagrożenie, a najwyraźniej nie było innych powodów do przyjazdu w nasze strony.

Pamiętacie upały, które mieliśmy niedawno? To wyobraźcie sobie, że jest jeszcze trochę cieplej i to nie przez kilka dni, tylko przez całe lato, i jest to kolejne takie lato w niemieckim miasteczku, które wcześniej przyciągało letników, blisko jest zalew wodny. Chroni on na razie miasto przed wybuchającymi wciąż po jego drugiej stronie pożarami. Dym jednak dociera do miasta – w zależności od kierunku wiatru rośnie poziom zagrożenia. Mieszkańcy muszą pozostać w domach albo nosić maseczki. Gdyby pożar przedarł się na druga stronę zalewu, potrzebna będzie ewakuacja – i są na nią przygotowani. Jest też obóz młodych aktywistów klimatycznych, domagających się od władz bardziej zdecydowanych działań.

Duża część tej powieści to właśnie tworzenie tej atmosfery rozprażonej duchoty i zagrożenia. Ale są też płomienie. To nie tylko ekologia i zagrożenie klimatyczne – ma to związek z tym, co przydarza się bohaterkom. Kobieta z dzieckiem wyraźnie przed czymś ucieka, jest w złej formie psychicznej, unika kontaktu, czasem zaniedbuje dziecko i dziwacznie się zachowuje. Właścicielka małego pensjonatu, w którym się zatrzymała i jest jedynym gościem, tylko na pozór jest spokojna i dobrze zorganizowana. Kobieta przypomina jej matkę i własne dzieciństwo, a po rozstaniu z wieloletnią partnerką czuje się samotna, choć nie umie się do tego przyznać. I oczywiście między nimi powoli coś zaiskrzy, a może nawet zapłonie.

Niestety jest jeszcze patriarchat. Lepiej kamuflujący się niż w Japonii, ale także groźny.

Ta powieść zapowiadała się bardzo dobrze, ale potem trochę utknęła w schematach. Gdyby jednak pozostała tylko przy nastroju, niedopowiedzeniach i tajemnicach, część osób czytelniczych mogłaby nie być usatysfakcjonowana.

Chimamanda Gnozi Adiche, Bilans snów, przeł. Kaja Gucio, wyd. Filia 2026

Zawsze pragnęłam, by jakaś inna istota ludzka poznała mnie tak prawdziwie.

I najlepiej, żeby to był mężczyzna. Trzy bohaterki powieści to Nigeryjki, ale w Stanach – jedna tylko na krótko, żeby na uniwersytecie zajmować się pornografią. Jednak Stany działają na nią depresyjnie. Poza tym bycie czarną kobietą w tym kraju, nawet bogatą, wzbudza – znowu – zakamuflowany rasizm. Gorzej, jeśli jesteś biedna.

Trzy bogate Nigeryjki po czterdziestce nie mają kłopotów z przyjaźnią, mają kłopoty z mężczyznami – w związkach albo z powodu niebycia w związku. Przewija się przez ich życie wielu panów czarnych i białych, ale wszyscy okropni, a jeśli jakiś jest w porządku, to jest nudny i wtedy bohaterka ma kłopot, bo musi go porzucić. Trochę to jak Seks w wielkim mieście – ten ostatni sezon, którego nie da się oglądać.

Jest jeszcze czwarta bohaterka – to służąca jednej z nich, pochodząca z Senegalu, obrzezana jako dziewczynka, znosząca ciężki los kobiet na afrykańskiej wsi, nieznająca angielskiego, szuka w Stanach lepszego życia, pracując także w hotelu. To też przyjaciółka, tylko biedna. Jej wątek został zainspirowany prawdziwą historią pokojówki, która oskarżyła francuskiego polityka Dominique’a Strauss-Kahna o gwałt. Cały system sprawiedliwości jest oczywiście przeciwko niej, ale przyjaciółki staną po jej stronie.

Czytaj także Żukowski: Przeciwieństwem feminizmu jest ignorancja Tomasz Żukowski

I jest jeszcze Nigeria – wspaniały kraj, ale całkowicie przeżarty korupcją. Jedyne, co można zrobić to być Robin Hoodką – kraść bogatym mężczyznom i rozdawać biednym kobietom.

Czy powieść ta ma zalety? To są zalety! Dobra pisarka, znana tłumaczka, kobiece historie, egzotyka i trochę problematyki społecznej. Czego chcecie więcej?

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x